ciekawostka

Andrea Pirlo zakończył karierę. Grazie Maestro!

Wyrażenie, że odszedł ostatni z wielkich może być przesadzone, jednak ciśnie się na usta. Włoch rozegrał swój ostatni mecz w karierze. Jego New York City niestety odpadł w ćwierćfinale fazy play-off MLS. Pirlo pojawił się na boisku w doliczonym czasie gry i owacjami na stojąco został pożegnany przez 20 tysięcy ludzi.

To nie tylko koniec mojej przygody z drużyną z Nowego Jorku, ale też z piłką nożną. Chciałbym skorzystać z okazji i podziękować: swojej rodzinie za wsparcie, jakim mnie obdarowywała, wszystkim drużynom, które miałem zaszczyt reprezentować, wszystkim kolegom, z którymi miałem przyjemność grać, wszystkim osobom, które sprawiły, że moja kariera była tak niezwykła oraz wszystkim kibicom, którzy mnie wspierali w każdym miejscu na świecie. Zawsze będziecie w moim sercu – napisał na Twitterze.

Włoch karierę rozpoczął w 1994 roku w Brescii. W 98’ roku przeniósł się do Interu Mediolan, gdzie jednak nie pokazał swoich umiejętności, ale należy zauważyć, że wystawiano go tam tuż za napastnikami, w roli trequartisty. Był wypożyczany do Regginy oraz swojego pierwszego klubu – Brescii. Później jednak na 10 lat zadomowił się w Mediolanie, gdzie ustawiony zdecydowanie niżej – przed linią obrony, pokazał pełnie swojego talentu, którym był kapitalny przegląd pola oraz wykonywanie stałych fragmentów gry. Z AC Milan zdobył aż sześć trofeów, między innymi dwukrotne zwycięstwo w Lidze Mistrzów. Potem odszedł do kolejnego giganta włoskiej piłki, czyli do Juventusu Turyn. Ze Starą Damą wygrał siedem trofeów. Karierę zakończył za oceanem, w Nowym Jorku. Wraz z reprezentacją Włoch zdobył mistrzostwo Świata 2006, a także wicemistrzostwo Europy w 2012 roku.

Tyle suche fakty, jeśli chodzi o wydarzenia dzisiejszego dnia. Ciężko oprzeć się wrażeniu, że Pirlo odchodzi tak jak prowadził swoja karierę: spokojnie. I choć zdarzało się, że było o nim głośno, to raczej z faktu, że (już niestety) był jednym z najlepszych środkowych pomocników w historii. Świetny przegląd pola, cudne długie podania i mistrzowskie bicie rzutów wolnych i karnych. To chyba największe zalety tej legendy futbolu. Znacie innego piłkarza, który zagrał w trzech wielkich klubach, które bezpośrednio ze sobą rywalizują i wcale nikt go nie nienawidzi? Prawdziwy artysta piłki nożnej. Trudno oprzeć się wrażeniu, że taki gracz powinien mieć pożegnanie godne poziomu jaki reprezentował przez niemal całą karierę. Może jeszcze coś takiego nastąpi… byłoby miło. Równie fajnie dla Squadra Azzurra byłoby gdyby Marco Verratti okazał się jego nastepcą co od kilku lat wieszczą tamtejsze media i eksperci.

Włoch nie zdradził na razie, czym zajmie się po zakończeniu kariery, i choć mówi, że żegna się z piłką nożną, kiedyś wspominał, że mógłby zostać trenerem od strzelania rzutów wolnych. Jak myślicie, znajdą się chętni, aby dać „architektowi” taką pracę?

(KJ)



Komentarze

komentarze


Góra