Artykuły i felietony

Anglia wraca na salony

Miliony funtów wydawane na transfery, coraz to bardziej znani trenerzy. Anglicy od lat szukali sposobu, aby w wielkim stylu powrócić na salony piłkarskiej Europy, i trzeba przyznać, że obecnie idzie im o wiele lepiej, niż jeszcze jakiś czas temu.

Tottenham świetnie radzi sobie w grupie z Realem Madryt i Borussią Dortmund. Manchester City i United póki co pewnie idą po awans, Chelsea też formie, a i z letargu obudził się Liverpool. Od paru dobrych lat kibice z wysp nie mogli być tak zadowoleni z postawy swoich drużyn.

Gdzie szukać źródła problemów, które utrudniały postępy angielskich drużyn? Na pewno wpływ na postawę piłkarzy ma funkcjonowanie w rozgrywkach lig krajowych przerwy zimowej. W czasie, gdy w Premier League normalnie trwają rozgrywki, w innych ligach zawodnicy odpoczywają i zbierają siły. Anglicy zapatrzeni w swój sposób prowadzenia futbolu zaczęli przez to wyraźnie odstawać od innych uczniów w klasie. Dlatego pomocne okazało się właśnie sprowadzenie potężnych nazwisk trenerskich z zagranicy. Takich trenerów, którzy wiedzą, że jeśli chce się grać równo na paru frontach, to trzeba mieć jak najlepiej zbilansowaną, dużą kadrę. Trochę zajęło, zanim to wszystko zaczęło grać, ale widać chyba jednak pierwsze efekty.

Na wyspach eksperci nie mogą się nachwalić swoich zawodników, ale faktycznie ciężko ich winić. Po tylu latach dostawania lania (przypomnijcie sobie mecze Arsenal–Bayern) każdy cieszyłby się, że idzie w końcu ku lepszemu. Każdy z angielskich klubów prowadzi w swojej grupie, jedynie Koguty łeb w łeb idą w swojej wraz z wielkim Realem Madryt.

Obstawiam, że najcięższą przeprawę może mieć Liverpool; głównie dlatego, że ekipa Jurgena Kloppa, a zwłaszcza formacja obronna, grają w kratkę. W tej kolejce zmiażdżyli Maribor wygrywając 7:0, i przy okazji ustanawiając nowy rekord najwyższej wygranej w historii Ligi Mistrzów przez angielski klub, ale zaraz mogą zgubić głupio punkty, bo np. Lovren potknie się o własne nogi.

Chelsea pokazało, że mimo tego, że znajdują się w średniej formie, to potrafią wygrywać trudne mecze – jak ten ostatni z Romą. Czerwone Diabły mają problem z mocniejszymi klubami, ale jest to jeszcze do przepracowania, za to The Citizens wygrywają pewnie i w Premier Legue, i w Lidze Mistrzów.

Wiadomo, są to na razie tylko mecze grupowe. Prawdziwe rozstrzygnięcia rozpoczną się na wiosnę. Jednak dobrze wiedzieć, że angielskie kluby odzyskują należne im miejsce na salonach piłkarskich.



Komentarze

komentarze


Góra