Arogancja to ignorancja

„Arroganza fa sempre rima con ignoranza” (tł. red. Arogancja zawsze rymuje się z ignorancja) to stare włoskie powiedzenie, które przychodzi mi zawsze do głowy, kiedy dochodzi do określonych zachowań, a w takowych – w ostatnich tygodniach – celują piłkarze.

Maciej Dąbrowski – obrońca Legii, którego nieporadność kosztowała Wojskowych utratę gola w Astanie (pierwszy gol Kabanangi)  oraz wyrównanie Sheriffa Tyraspol na Ł3 (gol Bayali w 87′ minucie) – „zdenerwował się” i zaproponował jednemu z dziennikarzy zamianę ról….Naprawdę? Czy zawodnik chciałby patrzeć z zawodowego obowiązku i musieć opisywać poczynania Legii? Czy miałby pisać tak jak gra? Dziękuje – postoje. I czym ma być niby zakład, który rzucił w nerwach nieporadny i mało skoncentrowany zawodnik? Przecież stara maksyma mówi, że z dwóch zakładających się, jeden to oszust, a drugi – głupiec. Kto jest kim w tym przypadku? Na jakiej podstawie mamy wierzyć, że Legia uzyska korzystny wynik? Tylko siłą wiary w zespół, miarą przywiązania do barw klubowych, przeświadczeniem, że „wreszcie musi odpalić”, że ktoś będzie miał „dzień konia” – czyli klasycznym „nadludzkim wysiłkiem woli”, który znamy (?) z twórczości Marka Hłasko. Bo argumentów sportowych jest – na tę chwilę – okropnie mało.

Porażająca jest niemoc Legii w ostatnich tygodniach, co gorsza – zjawisko zaczyna uderzać w Jacka Magierę, którego tak chwaliliśmy za pracę z zespołem w zeszłym sezonie. Ok, nie ma już VOO a i Rado się leczy – ale czy pozostali zawodnicy zapomnieli jak się gra w piłkę? Jak potrafili biegać w zeszłych rozgrywkach? Jak to możliwe, że 9 miesięcy po fajnych meczach z Realem, BVB czy Sportingiem – zawodnicy Mistrza Polski(…) tak obniżyli loty?! Prezes Mioduski przedłużył umowę trenerowi, ale to raczej wyraz wsparcia w trudnym okresie niż deklaracja miłości po grób, zwłaszcza, że do takowego – w wymiarze sportowym i finansowym – dość blisko. Brak awansu do LE to będzie najprawdziwszy kataklizm – jak bez lukratywnych wpływów Legia utrzyma najlepszych graczy? Jędrzejczyk, Radović, Sadiku, Pasquato, Hidelberto, Pazdan, Hlousek i kilku innych, których obecność szyta była na miarę gry w europejskich rozgrywkach ? Czy wyobrażamy sobie kolosalne długi? Reperkusje ewentualnego rozwiązywania kontraktów? Może granie juniorami? Wówczas Magiera będzie przydatny jak najbardziej – bo praca u podstaw i od podstaw, to jego domena. Nerwowo musi być w tych dniach w Legii – i lepiej by zawodnicy potrafili „przypomnieć sobie” jak się gra w piłkę, nie tylko wtedy gdy maksa wyciska z nich obecność lepszych na murawie kolegów czy przeciwników.  Najgorsze jest to, że Legia gra fatalnie – wolno i bez pomysłu – nie tylko w pucharach, ale i w – słabej przecież – lidze: przegrana w Zabrzu, w Niecieczy, kompromitujące męki z Sandecją i fartowne (i niezasłużone) zwycięstwo z Wisłą Płock – choć odniesione po ładnym golu młodego Niezgody. Skąd ta arogancja zatem? Z ignorancji? nie mają ci ludzie wstydu? Tu pokory trzeba, i wielkich pokładów ambicji – by się odbić od dna po którym błądzi Mistrz Polski. Brakuje mi trochę (nie spodziewałem się że to kiedykolwiek napiszę) Leśnodorskiego – on żył tym klubem, czuł drużynę. Tu pięścią w stół trzeba uderzyć. Legia grać!

Kłóci się ze wszystkimi w klubie Kylian Mbappe’ (oby nie był drugim Balotellim)  – młokos 18-sto letni, którego popisy w zeszłym sezonie, spowodowały kosmiczny wzrost wartości ( pisałem o tym wczoraj) . Zawodnik jest w kręgu zainteresowań Realu Madryt, który przebąkiwał nawet o ofercie rzędu 180 mln Euro, tymczasem krok więcej zrobiło PSG i młody napastnik świata poza grą z Neymarem nie widzi. Z fajnego i grającego z rozmachem Monaco, mistrza kraju i połfinalisty LM na Parc des Princes? Po co? To arogancja – lekceważenie kolegów i trenera oraz potencjału drużyny.  PSG tymczasem chwilowo wstrzymało się od – rychłej zdawało się – transakcji. Klub musi opanować sytuację powstałą po zakupie Brazylijczyka, a sytuacja to niełatwa bo rzecz w zbilansowaniu rekordowego wydatku – inaczej PSG czekają surowe rygory FPF. Najlepiej byłoby kogoś sprzedać by mieć ruch w finansach wyjściowych oraz pozbyć się kilku zer w wypłacanych kwotach – a te w Paryżu są jedne z bardziej atrakcyjnych. Blichtrowi tej mamony uległ Grzegorz Krychowiak, który z uporem maniaka niszczy swoją karierę i szkodzi przy okazji drużynie reprezentacyjnej, która bez niego traci część potencjału. Jego postawa to też pewnego rodzaju arogancja – nonszalancko podszedł do oceny swoich szans w paryskim „gwiazd-klubie”, czuł się wśród swoich, kasa się zgadzała i usztywniała stanowisko. A były propozycje: MC w miejsce kontuzjowanego Gundogana, Inter, Roma, Valencia – gros tych zespołów dopina już tylko kosmetyczne zmiany, albo czyha na „last minute top player” – Krycha takiego statusu nie ma, jest na straconej pozycji – potrzebuje cudu.

Antonio Conte zdobył Mistrzostwo Anglii, po którym zwolnił Diego Coste za pomocą sms’a…nie spodobało się to na Stamford Bridge, odbyło się kilka ostrych rozmów, trener narzekał na niespełnienie jego zachcianek transferowych, rozważał nawet odejście. W meczu z Tottenhamem w ataku CFC  biegał osamotniony Morata, ale gole strzelał prawy obrońca/pomocnik – Marcos Alonso. A Diego Costa siedzi dalej na wakacjach i – za pomocą mediów – ślę w eter nienawistne przekazy o braku szacunku do trenera. Kiepsko – panów poniosło, a efekty zbierze drużyna, klub, kibice – bo mimo świetnej obrony i kreatywnej pomocy, na pełnym dystansie sezonu ligowego i pucharowego – kadra The Blues może się okazać niewystarczająca.

Pierwszy raz od ponad 20 lat skromne ruchy transferowe zrobił Inter. Skupiono się na elemencie technicznym i zakontraktowano graczy, których zespół potrzebował. Przyszedł Skrinar – słowacki obrońca, który znakomicie wypadł w pierwszym meczu sezonu (3:0 z Fiorentiną), podobnie Borja Valero, który zdaje się brakującym ogniwem w bezbarwnej linii pomocy mediolańczyków. Pozbyto się natomiast Geoffreya Kondogbii, który kilkanaście dni temu odmówił treningów a w meczu przedsezonowym z Chelsea (2:1 dla Nerazzurrich) strzelił samobója lobem z połowy boiska i teraz przez rok, będzie dowodził swojego geniuszu w Valencii. Kibicom Beneamata spadł kamień z serca,  a nawet 2, bo w klubie zostaje Ivan Perisić, którego klub nie chciał puścić do MU za mniej niż 55 milionów Euro. Wszechstronnie usportowiony Chorwat – pakuje piłkę do kosza, w lecie gra w turniejach siatkówki plażowej – przeprosił się z klubem i w pierwszym meczu kolejki ustalił wynik dla drużyny, z którą niebawem podpisze nowy kontrakt. W Mediolanie marzą jeszcze by – gdziekolwiek – odszedł Marcelo Brozović, który – odstawiony od pierwszej drużyny – w minionym sezonie, regularnie publikował w mediach społecznościowych zdjęcia: znad basenu, z kumplami czy koleżankami podczas imprezowania – a robił to zwłaszcza w dni, w których drużyna przegrywała po fatalnych meczach. Znowu arogancja, i teraz Chorwat ma szansę stać się „koniem trojańskim” – ostatnia prosta okna transferowego może go bowiem zawieść do Turynu, skąd do Interu ma szansę przyjść Cuadrado. Ciekawie zapowiada się sezon Serie A w kontekście powrotu, do stawki drużyn walczących o „Scudetto”, jakiego oczekuje się od mediolańskich klubów. Milan – odwrotnie niż Inter – ma w pierwszej jedenastce ośmiu nowych zawodników, a ostatni tydzień okna transferowego we Włoszech to najlepszy czas, wszyscy oczekują jeszcze kilku zaskakujących zmian – ostatnie godziny to info o Marchisio w Milanie.

Legia, Chelsea, Monaco, PSG, Inter…robak arogancji jest wszędzie – tuczą go ogromne pieniądze, które daje się młodym ludziom za treningi i grę na wypełnionych stadionach. Duże pieniądze łatwo szumią w głowie, która zapomina wtedy, że najdalej zajeżdża ten, kto kieruje się umiarem.

Komentarze

komentarze

Najczęściej czytane

Góra
select language