Mecze

Będzie rewanż za fazę grupową? Zapowiedź meczu o 3 miejsce: Belgia – Anglia

Przed nami już tylko dwa mecze na tegorocznym mundialu. Pierwszym z nich będzie starcie Belgów z Anglikami, w meczu o trzecie miejsce turnieju. Z tej okazji przygotowaliśmy dla Państwa obszerną zapowiedź spotkania, typy, sytuację kadrową oraz przewidywane składy. Zapraszamy do lektury.

Mecz o brązowy medal Mistrzostw Świata w Rosji zapowiada się niezwykle interesującą. Naprzeciw siebie staną drużyny, które miały możliwość zagrać ze sobą w fazie grupowej turnieju i świetnie się znają. Wtedy górą okazali się Belgowie, którzy po bramce rezerwowego Adnana Januzaja pokonali Anglików 1:0. Synowie Albionu mają zatem podwójną motywację przed spotkaniem, bowiem do naturalnej chęci zdobycia medalu, dochodzi perspektywa rewanżu.

Historia

Naturalnie ostatnim meczem pomiędzy ekipami jest to, które opisałem powyżej, natomiast w mistrzostwach świata drużyny spotkały się wcześniej w 1990 roku, gdzie po dogrywce 1:0 zwyciężyli Anglicy. Co ciekawe, obie drużyny rywalizowały w finale pocieszenia tylko raz w historii. Belgowie w 1986 roku, przegrywając po dogrywce z Francuzami 2:4, oraz Anglicy w 1990 roku, ulegając Włochom 1:2.

Droga do meczu o trzecie miejsce

Obie drużyny startowały z tej samej grupy. Na pierwszym miejscu wyszła Belgia z 9 punktami, Anglicy z 6 pkt wyszli z drugiej lokaty. Synowie Albionu trafili na dosyć łatwą drabinkę, początkowo trafiając na Kolumbię i wygrywając po rzutach karnych. Kolejnym rywalem była Szwecja, którą ograli bez problemów. Prawdziwe wyzwanie postawiła dopiero w półfinale Chorwacja. Gdy wydawało się, że Anglicy pewnie dociągną wynik 1:0 do końca spotkania, Chorwaci doprowadzili do wyrównania. Ostatecznie, w dogrywce trafił Mandzukić i obdarł wyspiarzy z marzeń o grze w wielkim finale.

Belgowie po wyjściu z grupy trafili na Japonię, która do 70 minuty prowadziła z Czerwonymi Diabłami 2:0. Ostatecznie musiała ugiąć się pod siłą ofensywną Belgów a mecz zakończył się wynikiem 2:3. W następnym meczu podopieczni Roberto Martineza wcale nie mieli łatwiej. Spotkali się bowiem z Brazylią. Na szczęście Belgom udało się szybko strzelić dwie bramki i nastawić na kontry, co zaowocowało awansem do półfinału. Na ich nieszczęście tam czekała już Francja – najinteligentniejszy zespół na tym mundialu. Trójkolorowi, chociaż bez fajerwerków, ale bardzo skutecznie rozprawili się z Belgami.

Sytuacja kadrowa

W szeregach Synów Albionu na urazy narzekają Kieran Trippier, Kyle Walker czy Jordan Henderson, jednak znając wolę walki tych zawodników, możemy spodziewać się ich występu w sobotnim spotkaniu.

Do składu Belgów wraca natomiast Thomas Meunier, kolega klubowy Grzegorza Krychowiaka. Jeżeli nic nie wydarzy się na treningach, to Martinez będzie dysponował pełną kadrą.

Mocne strony obu zespołów

Po stronie Belgii dominuje świetna formacja ofensywna. Nie ma chyba klubu ani reprezentacji na świeci, która nie chciałaby mieć w swoich szeregach Lukaku, hazarda, de Bruyne czy nawet Carrasco. Belgowie potrafią błyskawicznie transportować piłkę z defensywy do napastników. Świetnie po boisku porusza się Romeru Lukaku, dla którego ten mecz będzie naturalnym pojedynkiem o status najlepszej dziewiątki na świecie z Harrym Kanem. Belg, pomimo mniejszej liczby bramek wydaje się dawać więcej całemu zespołowi. Potrafi świetnie się zastawić oraz precyzyjnie dograć. Do tego dochodzi genialny Eden Hazard, który ewidentnie wziął sobie do serca narzekania angielskich dziennikarzy i kibiców po sezonie w Chelsea. Zarzucano mu, że nie bierze odpowiedzialności za drużynę i brakuje mu zaangażowania, natomiast po tym mundialu nikt nie ma prawa już tak powiedzieć. Hazard pracuje również na swój transfer do Realu, o którym wciąż jest głośno. W każdej chwili zaskoczyć może de Bruyne, który wygląda na zmęczonego po sezonie w City, jednak pokazał już na tym turnieju, że nie można go spuszczać z oczu.

U Anglików dominuje młodość. Może to brzmieć głupio, jeżeli wymienianie mocnych stron zaczynam od tego aspektu, ale nie da się ukryć, że jest to atut. Na młodych piłkarzach nie ciąży presja, do tego mają zapas sił, nawet pomimo tej dogrywki z Chorwacją. Synom Albionu nie brakuje polotu, świetnych technicznych zagrań oraz konstruowania pięknych akcji. Momentami grają zupełnie inaczej niż byliśmy do tego przyzwyczajeni przez lata oglądania wyspiarskiego futbolu. Ale nie zapominają o swoich korzeniach, czyli stałych fragmentach – wciąż wiele ich bramek padło właśnie ze stojącej piłki. Niewątpliwie atutem jest posiadanie w ataku Harrego Kane’a, który najprawdopodobniej sięgnie po koronę króla strzelców turnieju. Kane potrafi również świetnie wrócić i bywa najbardziej wysuniętym obrońcą Anglii. Na wyróżnienie zasługuje też Jesse Lingard, który wyrasta na następce Franka Lamparda, tylko znacznie bardziej uzdolnionego technicznie. To od niego zaczyna się większość akcji Anglików i zapewne będzie pierwszym do wyłączenia w taktyce Roberto Martineza.

Jak stawiają bukmacherzy

Z analizy kursów kilku największych serwisów bukmacherskich wynika, że nie da się wskazać faworyta, bowiem wyniki są prawie równe. Po około 35% na Anglią bądź Belgię oraz 30% na remis w regulaminowym czasie gry. Dawno nie było tak wyrównanego pojedynku.

Naszym okiem

Hubert: Anglia. Po prostu.

Kamil: Belgia, bo Anglia nie pokazała nic ciekawego w półfinale, zawodził nawet Harry Kane.

Serek: Na papierze lepiej wygląda Belgia ale wierzę, że młodość i chęć zaistnienia zwyciężą, dlatego Anglia.

Przewidywane składy:

Belgia: Courtois, Vertonghen, Kompany, Alderweireld, Carrasco, Witsel, Fellaini, Chadli, Hazard, De Bruyne, Lukaku

Anglia: Pickford, Maguirre, Stones, Walker, Young, Lingard, Henderson, Alli, Trippier, Sterling, Kane.

fot: gettyimages



[fbcomments]

Góra