Artykuły i felietony

Bezczelni partacze bez ambicji ani wstydu

Żenujący spektakl pt. „Polacy na MŚ w Rosji” dobiegł końca w okolicznościach nie mniej kompromitujących, o których najrzetelniej byłoby nie pisać nic. Nazywanie meczu  z Japonią „realizacją celu”czy „zwycięstwem” jest szczytem zakłamania, minimalizmu oraz braku ambicji.

Japonię stać było na przegraną i awans, a członków polskiej ekipy – tylko na głodne kawałki. Szczytem bezczelności były słowa Adama Nawałki, który po meczu powiedział, że:  „turniejowe cele zostały przewartościowane i rzeczywistość pokazała, że ich osiągnięcie było niemożliwe” To powiedział zawodowiec, który miał wspaniałe warunki: ludzi, sztab, ogromny budżet oraz sześć miesięcy by rozpracować rywali i przygotować zespół do godnego występu na imprezie cyklu. To MŚ miały bowiem być sprawdzinanem dla tej grupy. Celu nie tyle nie osiągnięto co spartaczono w sposób kompromitujący i urągający wszelkim zasadom.

Pamiętam jak Zbigniew Boniek mówił, że na MŚ niczego nie ugramy postawą z Euro2016, tyle że my zagraliśmy coś czego nie można było nazwać grą, a jedynie jej karykaturą – najgorszą i najbrzydszą z możliwych. Ta kadra nigdy i niegdzie nie zaprezentowała się tak źle i zawstydzająco jak w Rosji.  (Poczytaj tu)Trzy mecze, trzy różne ustawienia zespołu (dwa bezprecedensowe) dwa strzelone gole, stworzonych sytuacji – ledwie kilka więcej. Bez szybkości, bez złości, bez koncepcji, bez sensu, ale przede wszystkim bez wstydu – tyle kadra wypracowała przez pół roku. Pisanie czy mówienie o „wygranej” czy „realizacji celu” w ostatnim meczu, jest hańbiącym szukaniem jakiegokolwiek alibi, którego dla tej kadry nie ma. Pogwałcono wszelkie zasady należytej staranności, uczciwości względem kibiców – a teraz pseudo-gładkimi zdaniami z kursu PR dla nieudaczników usiłuje nam się usprawiedliwić zasadność wypłacenia „premii” tym sabotażystom. W jakich okolicznościach zawodowych jakie znamy z życia – tak zawstydzające rozminięcie się z wyznaczonym celem, równoważne jest wypłacie milionowych premii? Tutaj nawet popularne „startowe” jest nadużyciem.

Co konkretnie i kiedy wydarzyło się w głowach tego zespołu ludzkiego, dowiemy się pewnie niebawem – kiedy poziom frustracji pęknie i ktoś zechce się oczyścić. Jeżeli od Bońka wyszło już, że w tej kadrze są zawodnicy, którym nie pasuje gra z Lewandowskim, to Adam Nawałka przegrał wszystko to co budował. Gdzie zaczął się marsz w górę tej kadry? Od zakolegowania kolektywu – pomysłów integracyjnych,  przekazania opaski Robertowi i wykorzystaniu jego dbałości o szczegół, pozycji w światowym futbolu dla zainspirowania reszty zawodników. Potem pokonaliśmy Niemców na Stadionie Narodowym, rozegraliśmy obiecujące Euro we Francji i wygraliśmy eliminacje do MŚ strzelając mnóstwo goli przeciętnym drużynom – mając styl, który był obietnicą dobrej postawy na rosyjskim czempionacie. A po sześciu miesiącach „przygotowań” wszyscy zobaczyliśmy (przeczytaj tu) jak miernymi ludźmi są ci, od których chcieliśmy trochę sportowej radości…..

Adam Nawałka na pożegnalnej konferencji prasowej powiedział: „to było wspaniałe pięć lat fantastycznych relacji z zawodnikami, ukoronowaniem tego okresu były MŚ w Rosji”…..z jakiego kruszcu wykuł sobie koronę selekcjoner? Grając bez ładu ani składu straciliśmy szansę na wyjście z grupy,  mecz o honor „wygraliśmy” bez honoruu i w okolicznościach jakie chcielibyśmy zapomnieć , a nie da się i cały świat to widział. Wszystko wyglądało tak, jakby sztab trenerski stracił serce do pracy – na długo przed mundialem. A najgorsza jest ta narracja w myśl przysłowia o kruku co drugiemu oka nie wykole…

fot. gettyimage



[fbcomments]

Góra