ciekawostka

Brak Inteligencji i Warszawa bez LM

„W zawodowym sporcie zespołowym konieczne jest, aby zespół trenował codziennie w sezonie rozgrywek. Poza sprawnością fizyczną, drużyny muszą tworzyć i pielęgnować rodzaj inteligencji zbiorowej, dzięki czemu pojedyncze elementy działają zgodnie ze wspólnym planem. Oczywiście, zawodnicy uczą się pewnych schematów lub opracowują rutynę, ale co ważniejsze, uczą się odczuwać jako zespół. To bardzo istotny element ponieważ pozwala potem szybko reagować i skutecznie organizować plan podczas meczu, gdy przebieg gry nie jest zgodny z oczekiwaniami”

Warto, żeby to pojęcie z dziedziny biznesu odświeżył sobie lub uzmysłowił Prezes Mioduski oraz wszyscy odpowiedzialni za pion sportowy w Legii – z wyjątkiem trenera Magiery. Jemu jedynemu daje dyspensę, ponieważ to on zmaga się codziennie z ograniczeniami wynikającymi z cyklicznych dekonstrukcji transferowych, które regularnie nękają Legię – pisałem już o tym wielokrotnie, m.in w ostatnią niedzielę.

Legia przystąpiła do wczorajszego rewanżu z przysłowiowym „pistoletem przy skroni”, jak na tradycyjnej – mocnej i kontrowersyjnej – oprawie, którą przygotowała wczoraj „Żyleta” z okazji 73. rocznicy Powstania Warszawskiego. W eter poszedł sugestywny wyraz dumy, tradycji i historycznej prawdy – szkoda, że tylko z trybun, bo na boisku dominowała rozpacz i brak pomysłu, co raziło, zwłaszcza na tle – przeciętnej wczoraj – Astany.

Znamienne, że najgroźniejsze okazję stworzyli obrońcy, bramkę strzelił Czerwiński, którego aktywność pod bramką wskazywała na jakąś koncepcję uzyskania przewagi w stałych fragmentach gry, żal spalonego Jędrzejczyka, uderzenia Pazdana, które było nieczyste, czy też gorącej głowy Sadiku, któremu zabrakło raz szczęścia i lepszego celownika a raz chłodnego podejścia w wykończeniu akcji. Cynizm, którego zabrakło w Astanie przy wyniku 1:2, zemścił się podwójnie w Warszawie – w nielicznych i niewykorzystanych sytuacjach pod bramką rywala, oraz w końcowym wyniku – do awansu zabrakło jednego gola, może tego straconego w doliczonym czasie gry na sztucznej murawie w Kazachstanie.

Ta ułuda jednej bramki zaciemnia nieco rozpaczliwy obraz sytuacji. Legia przegrała bo była słabsza, zagrała źle, jej zawodnicy nie byli jednością, nie było widać – cytowanej – zbiorowej inteligencji. Nie mogło być też inaczej – zespół został pozbawiony najbardziej wartościowych elementów a nowe nie zdążyły się wkomponować i zatrybić na poziomie zeszłorocznej postawy „Wojskowych” w pucharach.

W zeszłym roku, Legia trafiała na pierwsze strony europejskich i światowych serwisów informacyjnych: najpierw z powodu haniebnych awantur na trybunach a potem już tylko w kontekście superlatywnym – klasę zespołu w meczach ze Sportingiem, Realem czy rewanżu z BVB oceniono wysoko do tego stopnia, że warszawska drużyna uzyskała łatkę drużyny, którą „chce się oglądać” – z potencjalnego banity klub stał się pożądanym uczestnikiem europejskiej rywalizacji.  Dzisiaj znowu Warszawa i Legia na czołowych stronach europejskich mediów – dzięki sugestywnej oprawie meczu. Grę drużyny lepiej przemilczeć. Samą oprawę, włoska La Gazzetta dello Sport, uznaje za szokującą, ale adekwatną do etosu wydarzenia. W artykule podkreśla się „wściekłe zduszenie” Powstania przez Hitlera, który rozkazał całkowicie zniszczyć Powstałą Stolicę. Bardzo przychylne i pełne zrozumienia są komentarze internautów, którzy łączą się w zrozumieniu wstrząsającej symboliki i wyrażają nadzieję, że UEFA nie wpadnie na pomysł jakichkolwiek sankcji, które byłyby „absurdalne” – komentują Włosi.

Dzisiejszej Legii nie chce się oglądać, demontowana i składana na nowo w – iście syzyfowym – trudzie trenera i zawodników, którzy nie mają czasu na wypracowanie skutecznych mechanizmów gry wobec ograniczeń własnych i tych, które pojawiają się w wyniku zmiennych okoliczności kadrowych.  Kolejnym pojęciem nowoczesnego biznesu, które przychodzi mi do głowy jest „Pivotowanie” (od koszykarskiego zwodu z obrotem, które wykonuje playmaker) .

Włodarze klubu z Ł3, muszą zrewidować przyjęte założenia – chociażby ze względu na ich nieskuteczne reperkusje. Może zamiast regularnie wyprzedawać najbardziej wartościowe elementy i pozbawiać Legię zawodników, którzy robią różnicę, pora na zatrzymywanie ich odpowiednimi apanażami, dołączanie kilku wartościowych zawodników z kręgów Reprezentacji Narodowej i uzupełnianie składu najbardziej zdolnymi prospektami z własnej akademii?  Na lata a nie sezon lub pół….

To żywy organizm, sytuacja jest zmienna a nie wszystkie składowe zmian możemy przewidzieć, zeszłoroczne osiągnięcia i uczyniony postęp (oraz możliwości organizacyjno-finansowe) powinny skłaniać do działań, które spowodują dalszy rozwój. Dotychczasowa polityka niczego nie przynosi: osiąga się poziom, pozbywa się jego współtwórców, trafia na gorszy dzień czy lepszego przeciwnika …i Warszawa zostaje bez Ligi Mistrzów.

Szkoda i troche głupio, tyle zostało przecież zrobione….

 

http://www.gazzetta.it/Calcio/Champions-League/03-08-2017/legia-varsavia-coreografia-shock-pistola-nazista-tempia-un-bimbo-210739429494.shtml

 

Komentarze

komentarze

Najczęściej czytane

Góra
select language