Artykuły i felietony

Dokąd zmierzasz kadro?

Mecz z Danią uruchomił lawinę wątpliwości, co do świetlanej przyszłości reprezentacji. Spróbujmy rozsądnie i logicznie przyjrzeć się potencjalnym zagrożeniom, które mogą trapić drużynę Adama Nawałki. Nie jestem nieomylny,  przypominam, że serwis funkcjonuje w formule „okiem kibica” – daje nam to pewien margines na niedoskonałości, ale i pisanie uczciwie co i jak widzimy – zapraszam do dyskusji, byle rzeczowej.

Reprezentacyjna „ścieżka kariery” ludzi Nawałki jest względnie prosta do odtworzenia: stworzenie stałej grupy ludzkiej, trzonu i zmienników, zakolegowanie ich, przekazanie opaski kapitana Robertowi, pokonanie w meczu eliminacyjnym Niemców, udane Euro poprzedzone porażką z nie zakwalifikowanymi do turnieju Holendrami. Wygrany pierwszy mecz turnieju z Irlandią Północną, remis w dobrym stylu z Niemcami ( z fenomenalnym pudłem Milika) , ledwo wygrana z Ukrainą, remis ze Szwajcarią i piękne, skuteczne karne, remis z Portugalią i karne nieskuteczne.Po francuskim turnieju selekcjoner stworzył hasło: „prawdziwym sprawdzianem tej kadry będą MŚ w 2018 roku„. Droga do nich wiedzie przez dwumecze z drużynami przeważnie mocno przeciętnymi: Kazachstan (remis i 3:0 , ale po marnym widowisku), Armenia (wymęczone zwycięstwo u siebie i rychły rewanż na trudnym terenie z zadziorną drużyną), Czarnogóra (minimalne zwycięstwo u na wyjeździe i mecz kończący eliminacje 8.10 – 3 dni po meczu na Kaukazie Południowym) . Jedyny solidny przeciwnik (choć z 46-ego miejsca rankingu FIFA) wygrał z nami dwumecz (3:2 i 0:4 z Danią).

Obraz zaciemniany jest przez dwa elementy: ćwierćfinał Euro2016 oraz niesławny ranking FIFA( o którego złudnej roli już miałem okazję nie raz pisać) . O defektach hurra-optymistycznego myślenia (w kategoriach pokonywanych rywali oraz drużyn, które wyprzedzamy, ale z którymi od dawna nie graliśmy) pisałem. Popatrzmy zatem dzisiaj na naszą kadrę pod względem czynnika ludzkiego – stanu osobowego kadry i jej aktualnego potencjału oraz zagrożeń czy ograniczeń.

Bramkarze

Ledwo co selekcjoner Nawałka wskazał – przy aplauzie fachowców – jako „jedynkę” Wojtka Szczęsnego, gdy ten podpisał kontrakt z Juve, skazujący go na – jak na razie – nierówną walkę o miejsce z Buffonem oraz preferencjami trenera. W wywiadzie dla „PS” golkiper oświadczył: ” myślałem o karierze a nie MŚ” (…) i jest to tyleż zrozumiałe (jego życie, jego wybory) co destrukcyjne dla kadry – zarówno w sferze mentalnej (jasny sygnał: przedkładam interes własny nad dobro kadry) jak i sportowej: Szczęsny zagrał dotąd dwa z pięciu spotkań Juve w Serie A – z Chievo i Fiorentiną. W obydwu spotkaniach nie miał za wiele roboty. Jeśli dalej będzie dostawał od Allegriego spotkania tej klasy, to ciężko będzie mu utrzymać opinię „bramkarza zdolnego bronić w pierwszych  7-8miu klubach w Europie” – a taką renomę zdobył w Italii . Przypomnę, że mimo, iż zabrakło go w rankingu najlepszych bramkarzy na świecie, to Włosi – względnie jednogłośnie – uznali go najlepszym zeszłego sezonu Serie A pod względem jakości i stabilnej formy przez całe rozgrywki, podczas  których „wyrugował niedoskonałości przyniesione z Premiership”(GdS). To niełatwa sytuacja dla Fabiańskiego – znowu wrócił z „1” na plecach do reprezentacyjnej bramki, ale czy nie myśli o sobie czasem jako o „grzecznym zapchajdziurze”? Skorupski na ławce w Romie a Boruc w Bournemouth. Przypomnę, że przed Euro2016, to King Arthur był elementem motywującym dwóch młodszych kolegów do lepszej gry. Teraz go nie ma , a sytuacja „dwóch pierwszych” jest daleka od stabilności tak potrzebnej między słupkami. Fabiański od lat broni w pełnym wymiarze a wchodzi do gry kiedy faworyt selekcjonera traci pozycję w klubie. Mamy tu zalążek niepokoju.

Obrona

Polską obroną na Euro2016 zachwycał się nawet Mats Hummels, a ja w grze defensywnej ludzi Nawałki widziałem najlepsze wzorce włoskiego „catenaccio” , czego uosobieniem była ksywka „Pazdannaro” jaką Pan Michał zaskarbił sobie za uważną i skuteczną grę u boku Kamila Glika. Podobną zawziętością zachwycał Artur Jędrzejczyk, który grał na „nie swojej” lewej stronie. Przypomnę, że forma legionistów, ludzi z rodzimej „ekstraklasy” była zasługą Czerczesowa, który trzymając zawodników krótko, wykuł ich formę przy okazji walki Legii o prymat w kraju na jubileusz 100-lecia klubu. Dzisiaj sytuacja jest na przeciwnym biegunie – Mistrz Polski jest w rozsypce i cierpi na tym reprezentacja. Klasa Panów Glik i Piszczek jest stała do dzisiaj, ale dwa pozostałe ogniwa zdecydowanie spuściły z tonu, a na dodatek media łączą obydwu zawodników z niechlubnymi zakulisowymi działaniami, w wyniku których miał – rzekomo – zostać zwolniony trener Jacek Magiera, i choć byśmy chcieli tylko wyłuskać źdźbło prawdy z tej sytuacji, to fakt, że polskiej obronie daleko do monolitu z Euro2016, pozostaje  bezsprzecznym, czego dowiódł mecz w Kopenhadze. Maciej Rybus rozegrał bardzo dobry mecz z „peryferyjnym” Kazachstanem, ale nie mogę oprzeć się wrażeniu, że zawodnik ten swój „mecz życia” rozegrał 6. lat temu ze Spartakiem w Moskwie i do dzisiaj odrywa kupony od tamtego występu – zwłaszcza, że błyszczy tylko w rosyjskich zespołach a kadra nie ma rasowego lewego obrońcy od czasów Marka Koźmińskiego, czyli od kilkunastu lat….  Mamy tu więcej niż powody do niepokoju.

Pomoc

Elementem – w którym byliśmy mocni na Euro, i który podnosił wartość kadry oraz przyczynił się do jej wyników oraz pozycji w rankingu,  była gra pomocników. Waleczny i skuteczny Krychowiak, zapewniający mu komfort Mączyński oraz stabilna, dojrzała i pełna poświęcenia gra Kuby  plus dobra forma i szaleństwo Grosika. Dzisiaj Krychowiak wreszcie „odspawał się” od ławki w PSG i odbudowuje się w WBA. Na razie zagrał wszystkie mecze, w drugim był nawet wśród najlepszych, ale przeciwko Man City nie był wiodącą postacią a wiele jego zagrań było niedoskonałych, dlatego na razie nie będziemy o nim pisać w superlatywach. Cieszą wreszcie normalne stylizacje a la college boy w miejsce fikuśnych paryskich kreacji, ale jednak pomocnika rozliczać będziemy z walki, odebranych czy dogranych piłek,  a nie za sposób ubierania się. Droga Krychy do dawnej dyspozycji jest wciąż długa.  Jakub Błaszczykowski to piłkarz dojrzały, i choć nie błyszczy jak kiedyś, mamy zaufanie, że poniżej pewnego poziomu nie zejdzie a wie też jak przygotować się do turnieju życia. Mączyński przeszedł do Legii i równa poziomem do Pazdana i Jędzy, będąc wśród podejrzanych o knucie przeciwko trenerowi,  a na boisku razi nieporadnością jak cały zespół Wojskowych. Kamil Grosicki – mimo kilku meczów, za które był wysoko notowany – pozostał w Hull i będzie z tym zespołem walczył w siermiężnej Championship. Szczęściem byłaby zamiana (asap) klubu na jakiś z Premier League, bo niższa klasa rozgrywkowa w Anglii może swoją fizycznością mocno wyeksploatować naszego skrzydłowego, który jest istotnym elementem w zespole Nawałki. Piotr Zieliński w kadrze ma kłopot z utrzymaniem równego, wysokiego poziomu występów. Większa odpowiedzialność generuje stres, który tłamsi zawodnika? W klubie jest bardziej wyrazistą postacią i nie ma w tym nic dziwnego. W kadrze nie ma wkoło kolegów pokroju Hamsika, Insigne, czy Callejona, a również Allan czy Jorginho mieliby u nas natychmiast status reprezentanta. Powyższe dowodzi, że również w linii pomocy nie mamy powodów do poczucia bezpieczeństwa – zwłaszcza, że Karol Linetty to nie Grzegorz Krychowiak a Maciej Matuszewski się w kadrze dopiero ogrywa i jedna asysta w meczu z Kazachstanem …wiosny nie czyni.

Atak

Robert Lewandowski jest niepodważalnym liderem i jedynym graczem klasy światowej, który regularnie dyskontuje swoją klasę w klubowej jedenastce na najwyższym poziomie rozgrywek. Perypetie medialne związane z wywiadami, spekulacje na temat transferu do Realu rodzą jednak niezdrowe emocje, które mogą się przełożyć na dyspozycję psychiczną zawodnika. Jeśłi dodamy do tego jeszcze możliwość kontuzji, choćby takiej jak ta barku w zeszłym sezonie, to jawi nam się obraz całkiem nieskutecznej gry polskiej reprezentacji. Tym bardziej, że Arkadiusz Milik dużo częściej spektakularnie pudłuje niż strzela, co w dłuższej perspektywie takiej dyspozycji – skazuje go na ławkę w Napoli, tym bardziej, że zabójczą skutecznością popisuje się rywal do miejsca w składzie, Belg, który po ostatnich wyczynach zyskał pod Wezuwiuszem łatkę „fuoriclasse” oraz ksywkę Mara-Mertens(od Maradony!). Łukasz Teodorczyk przeszedł sam siebie gdy przyszedł z Kijowa do Brukseli. Nowe środowisko korzystnie przełożyło się na dyspozycję strzelecką chłopaka z Żuromina, który jednak mocno „przybladł” po podpisaniu nowego kontraktu i „rozstrzelaniu” wszystkich możliwych rywali w lidze belgijskiej. Innych skutecznych napastników na razie nie widzę. Stępiński i Kownacki uczą się fachu na nowo w Serie A i zanim „odpalą”  potrzeba czasu, ale nie będzie to fajerwerk na miarę RL9 – on jest „the one and only” w naszej piłce. Są powody do niepokoju.

W tym wszystkim jest oczywiście miejsce na „zbawienny wpływ kadry na formę reprezentantów”, na magię selekcjonera i jego metod oraz łut szczęścia. Przede wszystkim jednak, reprezentanci wykuwają formę na co dzień „w najlepszych klubach” i to tam powinna być świadoma praca nad ograniczaniem własnych słabości. Pracować nad jakością kadry powinni również Prezes Boniek i jego ludzie z PZPN. Kadra to flagowy produkt związku i dobro narodowe. Mnie najbardziej kłuje brak jakościowych sparingów z wymagającymi rywalami. Jeden anonsowany mecz towarzyski z Meksykiem to za mało (zwłaszcza, że jak mawiał John Knoxville: „welcome to Poland, the Mexico of Europe„). Zbyt wiele wyżej wymienionych elementów jest „patykiem pisana” – pora się ogarnąć!

Zanim będzie za późno i kolejny biało-czerwony balon pęknie pozostawiając niesmak……

#PolskaGola

Komentarze

komentarze

Najczęściej czytane

Góra
select language