Ekstraklasa

Dym, świetne stroje i coraz lepsza gra. Warszawa ma lidera

Mecze Legii i Górnika Zabrze to klasyki polskiej piłki nożnej – w latach świetności możnaby było je nazywać „Derbami Polski”. Stolica vs. Górny Śląsk, resort wojskowy przeciwko wydobywczemu. Legendy polskiej piłki z jednej i drugiej strony: Deyna, Gadocha, Grotyński, Kazimierski, Brychczy czy Dziekanowski i Buncol przeciwko Kostce, Gorgoniowi, Oślizło, Szołtysikowi, Szarmachowi, Lubańskiemu czy Urbanowi to tylko kilkanaście z całej plejady zasłużonych nazwisk.

To piękna historia rywalizacji obydwu klubów, która ponownie nabiera rumieńców w bieżącym sezonie, w którym zabrzanie wrócili do ekstraklasy i w lipcowym meczu wygrali na Roosevelta 3:1 – rewanż był więc kwestią honoru i tradycji. Tym bardziej, że Legia mozolnie wychodzi z poważnego kryzysu, i – trzeba przyznać – robi to skutecznie. Pokonanie Górnika 1:0 było piątym zwycięskim meczem warszawian, którzy pod wodzą Romeo Jozaka zagrali najlepszy mecz – udało im się bowiem zdobyć kolejne trzy punkty i rozegrać spotkanie w równym,  wysokim tempie. Legioniści prezentowali się doskonale także w związku z występem w nowych strojach. Koszulki w ciemnozielone – czarne pasy prezentują się dostojnie i elegancko – jak na Mistrza Polski przystało. Osobiście oceniam je dużo lepiej niż te khaki.

Legia miała mnóstwo sytuacji, a emocje opadły dopiero w ostatnich minutach gry, kiedy świetnie broniącego Loskę pokonał Hamalainen. Uprzednio sztuka ta nie udawała się warszawianom kilkakrotnie i to za sprawa cudów, jakich dokonywał młody golkiper gości, który powstrzymywał Niezgodę, Sadiku, Guilherme, Kucharczyka oraz Fina, który go w końcu pokonał. Znowu przydatny okazał się VAR, dzięki któremu sędzia uniewaznił gola zabrzanom, oraz odwołał karnego Legii. Dużo mniej pracy miał jego vis-a-vis: Arkadiusz Malarz, który wykazał się kilkoma interwencjami w 101-wszym meczu w stołecznych barwach.

Górnik został zatrzymany i stracił pozycję lidera na które wraca Legia. Czy zabrzanie stracą dotychczasowy impet pokażą trzy ostatnie mecze przed zimową przerwą. Gości czekają mecze u siebie z Jagą i Lechią oraz wyjazd do Krakowa na Reymonta, a Legia sposobi się do wyjazdu na Koronę oraz do Niecieczy gdzie rozegra mecz z Sandecją  by u siebie podjąć w ostatnim meczu Bruk Bet. Niedzielne zwycięstwo było 50-tą wygraną Legii nad odwiecznym rywalem i 10tyą wygraną w sezonie. Żadna drużyna nie ma więcej trzypunktowych zdobyczy. Przerwana została także seria goli zabrzan, którzy mają ich strzelonych najwięcej – 33. Legia zaś straciła ich najmniej z całej ligowej stawki – 14.

Straciła też Legia trochę zdrowia i dobrego imienia, a to za sprawą racowiska, które dwukrotnie przerywało grę. Dwie dziesięciominutowe przerwy nie miały wpływu na grę, za co gościom dziękował trener Jozak.  Popisy pirotechniczne warszawskich kibiców wykpił m.in Zbigniew Boniek. Nie obejdzie się pewnie bez kary.

Na trzy kolejki przed zimową przerwą prowadzi Legia – 31 pkt, drugi jest Górnik Zabrze 29. , potem Wisła i Jaga po 27. oczek i Korona z Lechem po 25 punktów.

 

 

Legia Warszawa – Górnik Zabrze 1:0 (Hamalainen 85)

Legia Warszawa: Arkadiusz Malarz – Łukasz Broź, Maciej Dąbrowski, Inaki Astiz, Adam Hlousek – Michał Kucharczyk (76. Cristian Pasquato), Krzysztof Mączyński, Thibault Moulin, Guilherme (90. Tomasz Jodłowiec), Kasper Hamalainen – Jarosław Niezgoda (62. Armando Sadiku).

Górnik Zabrze: Tomasz Loska – Adam Wolniewicz, Mateusz Wieteska, Dani Suarez, Michał Koj – Damian Kądzior (83. Bartłomiej Olszewski), Szymon Matuszek, Szymon Żurkowski (87. David Ledecky), Rafał Kurzawa, Łukasz Wolsztyński (59. Maciej Ambrosiewicz) – Igor Angulo.

Sędzia: Jarosław Przybył (Kluczbork).

 

Składy: PS, Foto: Onet

 



Komentarze

komentarze


Góra