Ekstraklasa

Ekstraklasa jak w kalejdoskopie. Legia na Mistrza i po PP

Niesamowite są wolty w naszej najwyzszej klasie rozgrywkowej. Białystok, Poznań i Warszawa – w tych miastach emocje eskalują od kilku miesięcy, ale drużyny zamiast konsekwentnie wygrywać, notują wzloty i upadki. Kiedy wydawało się, że Legia okrzepnie pod wodzą nowego szkoleniowca – zanotowała porażkę z Jagiellonią, potem z Wisłą. Ex-trener Wojskowych zwrócił uwagę Nenadowi Bjelicy i nagle Lech wrócił do gry o majstra, ale odpadł z niej po wczorajszej porażce z Górnikiem Zabrze. W niedzielę znowu przegrała Jagiellonia. 

Językiem u wagi tytułu mistrzowskiego AD 2018 są drużyny Wisły Kraków i Górnika Zabrze i teraz wszystkie trzy czołowe drużyny rozgrywają trzy mecze – w tym po dwa bezpośrednie. Legia pojedzie do Białegostoku, podejmie płocczan a w ostatnim meczu kolejki zagra przy Bułgarskiej w Poznaniu. Ma dwa punkty przewagi nad Lechem i trzy nad Jagą – jeśli nie przegra z nimi bezpośredniego spotkania, to rywal z Podlasia odpadnie z rywalizacji o tytuł. Kiedy Legia będzie na północnym wschodzie kraju, Lech zawita do Płocka a do Jagi pojedzie kolejkę przed spotkaniem z Legią u siebie i by liczyć na majstra nie mogą już przegrać i liczyć na komplet punktów u siebie. Czy to realne zważywszy na wahania formy zawodników Bjelicy? Białystok ma najtrudniej – podejmuje Wojskowych, potem jedzie na Bułgarską a w ostatniej kolejce trzy punkty z Zagłębiem mogą nic nie dać. Teoretycznie zatem Białostoczczan mogą jeszcze wyprzedzić Górnicy z Zabrza, którzy wytrawnie wypunktowali Lechitów a Kurzawa i Kądzior potwierdzili tandemowe aspiracje do wyjazdu na MŚ. Wyróżniał się także Żurkowski,  którego również chętnie bym zobaczył w kadrze Nawałki.

Galimatias przetasowań w czubie tabeli jest tak intensywny jak nigdy dotąd. W tej sytuacji albo drużynom potrzebne będa cudowne moce i stalowe nerwy, albo tytuł obroni Legia Warszawa, która w tej grupie jest graczem najbardziej wytrawnym. Doświadczenie powinno być po ich stronie: mają przewagę, skład ławkę, nowy – stary trener wprowadził chyba trochę ładu i przejrzystości w komuniacji. Mają też cudowną młodzież, która porywa do boju i marzy o MŚ – założyłem, że Jarosław Niezgoda znajdzie się w kadrze o ile strzeli jeszcze pięć goli. Jednego już mu można odkreślić, ale trafiać zaczął również Kownacki, a z nim i Stępińskim warszawski gracz porywalizuje o miejsce dla czwartego napastnika na rosyjskie mistrzostwa.

Wojskowi są też finalistą PP, który rozegrają z Arką Gdynia w środę 2 maja o 16.00 w Warszawie. Stadion Narodowy zaśpiewa Sen o Warszawie a Legia zechcę się odegrać na obrońcy trofeum za ligową porażkę. Sęk w tym, że gdynianie są pewni pozostania w lidzę i będa maksymalnie skoncentrowani na historycznej obronie Pucharu Polski. Legia wie, że Arka potrafiła w zeszłym roku odprawić Lecha i ma świadomość, że dwa krajowe trofea zatrą w niepamięć ten burzliwy sezon. Czeka nas chyba najbardziej pasjonujący finał PP w ostatnich latach – podobnie z finiszem ligi. Znakomicie, bo finały europejskich pucharów oraz MŚ wymagają odpowiedniej przystawki.

#PolskaGola

 

Zdjęcie: ubiegłoroczny Finał PP – Marcin Przytuła



[fbcomments]

Góra