Artykuły i felietony

Europa ruszyła do boju!

Wbrew pozorom nie jest to żadne hasło w kampanii przeciw sprowadzaniu uchodźców. Mowa o piłkarskich zmaganiach, które już w tym tygodniu zainaugurowały kolejne edycje Ligi Mistrzów oraz Ligi Europy. Na boisku przysłowiowy kurz już opadł a my możemy spokojnie przyjrzeć się postawie drużyn oraz delikatnie wybiec w przyszłość i zabawić się w typowanie rundy pucharowej. Oto nasze podsumowanie pierwszej kolejki LE i LM – z przymrużeniem oka 😉
Na początek w ramach przystawki przed daniem głównym weźmiemy na cel kilka najciekawszych spotkań z Ligi Europy.Pierwszym i wyraźnie rzucającym się w oczy wynikiem było 5:1 w potyczce AC Milan z Austrią Wiedeń. Pytanie, czy klub z Mediolanu utrzyma taką formę przez resztę sezonu a pieniądze, które wydał nowy zarząd na wzmocnienia rzeczywiście zmieniły wygląd drużyny na boisku. Moim zdaniem jeden z głównych kandydatów do trofeum.

Jeszcze lepszym wynikiem poszczycić się może Zenit Petersburg, który pokonał macedoński Vardar aż 5:0. Ciekawe, czy klub z Rosji po odejściu Hulka jest w stanie powalczyć o najwyższe cele, przekonamy się już niebawem. Potencjalnie, Rosjanie są kolejna wielką firmą, która może myśleć o trofeum – zwłaszcza, że z ławki piłkarzami kieruje Roberto Mancini, który ma sporo tytułów na koncie jako piłkarz i jako trener m.in Interu czy Man City. Dla wielu zaskoczeniem mogła być porażka 0:3 Evertonu z Atalantą Bergamo(!!!). Wśród nas są ludzie, którzy uważają angielski futbol za najlepszy na świecie. Jak widzimy czasy dynamicznie się zmieniają i traktowanie angielskich drużyn jako – z góry –  faworytów przeszło do historii. Choć może to przypadek? wypadek przy pracy? Ostatnim i zapewne najbardziej wyczekiwanym przez większość kibiców piłki nożnej spotkaniem było to pomiędzy Arsenalem a FC Koln. Podopieczni wiecznie niechcianego Arsene’a Wengera wygrali ten pojedynek 3:1 co nie powinno dziwić biorąc pod uwagę jakie problemy ze zdobywaniem bramek ma po odejściu Anthonego Modeste’a druzyna z Kolonii.

Słówko jeszcze o niedawnych rywalach Legii – Astana została zatopiona w Hiszpanii przez „Yellow submarine”. Piłkarze Villareal zaaplikowali Kazachom trzy torpedy, na co ekipa, która wyeliminowalła Legie odpowiedziała jednym trafieniem. Aż żal, że w tej grupie nie ma Legii – zwłaszcza w formie(…). Sheriff bezbramkowo zremisował z Czeskim Zlinem, Ci Mołdawianie nie tacy słabi w tym sezonie chyba, czy Legię stać by było na więcej?
Mam nadzieję, że aperitif tylko wyczulił Wasze kubki smakowe i macie ochotę na główne danie, bo oto ono – Liga Mistrzów!
Zaczynamy od grupy A, a w niej Czerwone Diabły gładko pokonują FC Basel. Piłkarze ‚De Speszyl Łana’ zdają się być na dobrej drodze do powrotu na szczyt. Wydaje się, że po stracie tytułu najdroższego zawodnika na świecie swoje skrzydłą wreszcie rozwinął Pogba a skuteczność Lukaku oraz czujność De Gei między słupkami pozytywnie nastraja na przyszłość. No i Matić, którego waleczność daje drużynie tak potrzebną solidność i powtarzalność. Drugim meczem w tej grupie był pojedynek na Estadio da Luz, gdzie Benfica wbrew zakładom bukmacherskim przegrywa z CSKA Moskwa. Mimo wszystko to właśnie w piłkarzach noszących czerwono-białe stroje upatruję drugiego miejsca w grupie.

Grupa B to  grupa pewniaków i tak też się stało. PSG ze swoimi drogimi maskotkami na czele ogrywa bezbronny Celtic 5:0 a pieniądze włożone przez szejków już zaczynają się zwracać. Bayern Monachium pewnie pokonał drużynę Łukasza Teodorczyka, czyli Anderlecht Bruksela 3:0 aczkolwiek w stylu, który nie przystoi Bawarczykom. Polecam bacznie śledzić sytuację w Monachium, bo komentarze niezadowolonego Lewego, kary od włodarzy za spóźnienia na treningi oraz wciąż niepochlebne opinie na temat Carlo Ancelottiego sugerują, że czeka nas rewolucja. Wracając jednak do tematu grupy, to walka o pierwsze miejsce rozegra się pomiędzy Bayernem a PSG a zadecydują najprawdopodobniej detale (przepraszam za ten zwrot ale to już abc dziennikarza). dodam jeszcze, że gdyby Legia pokonała Astane, kolejnym rywalem byłby Celtic i – w perspektywie zwycięstwa – to mogła być grupa Wojskowych (…)

C jak Chelsea to dla mnie wielka niewiadoma. Klub z Londynu pewnie wygrywa u siebie z Karabachem a jedynym pocieszeniem jest to, że Jakub Rzeźniczak przeniósł się do klubu, który gra w LM. Jednak porażka 6:0 definitywnie pozycjonuje klub z Azerbejdżanu do pozycji nr 4 w grupie. W drugim meczu AS Roma remisuje z Atletico Madryt, które jak zwykle gra swój futbol – waleczny, blisko rywala i skuteczny. Jako zwycięzcę grupy typuję Chelsea ale bitwa o drugie miejsce będzie zacięta i twarda niczym głowa Zidane’a.
D jak…okej, to słabe rozpoczęcie akapitu, jednak dosyć wymowne. Barcelona pokonuje Juve 3:0 a Sporting Lizbona ogrywa Olympiakos 3:2. Sytuacja po meczach rewanżowych jest dosyć prosta do przewidzenia, z tej grupy wyjdą Barcelona i Stara Dama a o grę w Lidze Europy powalczą Grecy z Portugalczykami.
Eeeeee tam. Dlatego, że same remisy. W pierwszym spotkaniu tej grupy Liverpool podejmował u siebie Seville. Mecz obfitował w sporne i kontrowersyjne sytuacje. Ostatecznie zakończył się remisem 2:2, jednak sędziowie powinni baczniej przyglądać się zapędom piłkarzy Sevilli i temperować je kartkami, bo panowie ewidentnie mylą boisko z corridą. Drugi mecz grupy E to kolejny podział punktów, tym razem pomiędzy Mariborem a Spartakiem. Mecz z perspektywy wyjścia z grupy raczej nieważny, bo to na Anglię oraz Hiszpanię będziemy tutaj patrzyli z nadziejami na dobre widowiska. Jednak, całe piękno sportu polega na tym, że wszystko się może zdarzyć…
Grupa F przyniosła w moim odczuciu dwie – może nie spektakularne ale jednak – niespodzianki. Szachtar Donieck pokonuje u siebie 2:1 Napoli – Piotra Zielińskiego i Arkadiusza Milika – co może dziwić, ponieważ potencjał ofensywny drzemiący we włoskim zespole potrafi być naprawdę nieujarzmiony. Kolejną niespodziankę była bardzo wysoka bo aż 0:4 porażka mistrza Holandii, Feyenoordu Rotterdam,  z Obywatelami.  Z tej grupy pewniak to Man Blue a na drugim miejscu mimo wszystko widzę panów z Włoch, grających na co dzień w błękitnych strojach.

Patrząc na grupę G po losowaniu możemy pomyśleć, że to grupa trochę odstająca poziomem od pozostałych. Nie mamy tutaj jakichś zdecydowanych faworytów, dominują niespodzianki z poprzedniego sezonu. Jednak może się to okazać najciekawsza grupa właśnie przez jej zbliżony poziom – futbol będzie bardziej otwarty, mniej przewidywalny oraz bardziej dynamiczny. Było to widać już w pierwszych meczach, choć wynikami nie dziwią aż tak bardzo, to na boiskach było ciekawie. Pierwsza potyczka rozegrała się pomiędzy FC Porto i Besiktasem Stambuł, który przez wielu jest kreowany na czarnego konia tych rozgrywek i chyba nie bez powodu. Porto pokonane u siebie 1:3 przez między innymi dawnego gwiazdora ekipy Smoków Ricardo Quaresmę, stawia ekipę z Turcji w dobrej pozycji startowej. W drugim meczu spotkały się  RB Lipsk oraz AS Monaco. Skończyło się na 1:1 a wynik jest adekwatny do formy obu drużyn, które ze sporymi problemami wkroczyły w tegoroczne rozgrywki krajowe.
Ostatnia grupa H, to truskawka na torcie. Z wielu powodów. Pierwszy mecz to dominacja Cristiano Ronaldo, który ewidentnie jest głodny gry i gdyby wykorzystał wszystkie sytuacje, które sobie wypracował wynik na pewno byłby dużo bardziej imponujący. A tak, skończyło się na pewnym zwycięstwie Realu z APOELem 3:0 a CR7 jak zakończył poprzednie rozgrywki LM tak rozpoczął obecne – zdobywając 2 gole.  Mecz był jednostronny, co było do przewidzenia. Jednak największym chyba wydarzeniem tej kolejki Champions League było spotkanie Srok z Borussią Dortmund. Na początku wspomnę wynik, było 2:2. Ale nie wynik był tutaj najważniejszy. Po tym meczu wiemy że system VAR powinien być wykorzystywany przy każdej spornej sytuacji, czego dowodzi niesłusznie nieuznana bramka dla Borussii. Prócz tego kibice mogli obejrzeć tutaj naprawdę kawał dobrego futbolu.  Real Madryt jest faworytem całej Ligi Mistrzów ( i to po raz trzeci z rzędu!)  i jego wyjście z pierwszego miejsca tej grupy jest pewne. Najciekawszy będzie pojedynek o lokatę drugą. Ja serce mam czarno-żółte i wierzę, że Piszczu wraz z kolegami nadrobią straty i pokażą dobry niemiecki futbol, bo z tak młodą kadrą warto coś wywalczyć, żeby nie prowokować kolejnego „syndromu dembeleskiego”. Dzisiaj każdy młody piłkarz chce szybko błyszczeć, wygrywać, być gwiazda wartą setki milionów. Może czasem nawet za szybko?  Od kilku sezonów – a zwłaszcza w ostatnim – BVB jest jedną z lepiej biegających drużyn w Europie, i gdyby nie zamach z ubiegłorocznych ćwierćfinałów, ich wyniki i dalsze losy rozgrywek mogły ułożyć się nieco inaczej….Ebi Smolarek, Kuba, Lewy, Łukasz Piszczek – ten klub miał dobrą energię dla Polaków. Szanujemy to i kibicujemy ekipie z Dortmundu!

To już wszystko a jakie są Wasze typy po pierwszych spotkaniach? Zostawcie słówko w komentarzu! OLE’!

Konrad Serafiński



[fbcomments]

Góra