Blog Maćka Iwańskiego

Futbol w czasach internetu, czyli palimy z Izakiem serwery TVP

Lubię wczytywać się we wszelkie prognozy dotyczące naszej przyszłości, szczególnie zwracając uwagę na rynek mediów. Gdy wracam do opracowań sprzed kilkunastu lat, to jasno z nich wynika, że mądrzy ludzie przewidywali współpracę klasycznej, linearnej telewizji z internetem. Mało kto jednak był w stanie wpaść na to jak może to dokładnie wyglądać. Dlaczego? Po pierwsze nie jesteśmy w stanie dokładnie prognozować zmian technologicznych (vide 3D, które miało być rewelacją a praktycznie zostało wygaszone). Po drugie, nowe czasy to takież możliwości. Właśnie mija rok od jednego z najciekawszych projektów medialnych, jakie pojawiły się w polskiej przestrzeni medialnej. Wszystko dzięki odwadze ludzie z TVP oraz skromnemu i zdolnemu chłopakowi, który zapragnął grać w gry.

„Izak? Kto to jest Izak?” – takie pytanie powracało do mnie, gdy słuchałem ludzi z TVP, gdy proponowali mi skomentowanie z nim meczu towarzyskiego Polska-Holandia. Usłyszałem tylko, że to gwiazda nowego pokolenia i dla nowego pokolenia – ma milion subskrybentów na YouTubie. Wystarczyło, żebym otworzył jego kanał. Grał w Counter Strike’a i mówił przy tym do kamery. No fajnie, ale żeby tak przez kilka godzin z rzędu? Popatrzyłem od tej strony, bo od kiedy urodziło mi się dziecko (trochę dziwnie to brzmi, nieprawdaż? Samo się nie urodziło, tylko dzięki Ukochanej) gram baaardzo sporadycznie i tylko w FIFĘ online, a i to późnym wieczorem, jeśli ktoś z kolegów akurat ma chwilę na taką rozrywkę. Spotkać się jednak z Izakiem chciałem, żeby spróbować, czy będziemy wiedzieli obaj, o co chodzi w tym projekcie. Szybko okazało się, że nadajemy na tych samych falach.

W środę na forum iAB Polska zatytułowanym „Świat pod napięciem. Nowy porządek w reklamie” spotkaliśmy się w wypełnionej po brzegi sali Multikina w Złotych Tarasach z ludźmi rynku reklamowego. Entuzjastyczne recenzje prezentacji, w której pokazaliśmy efekty naszej współpracy, uzmysłowiły mi, że przyszłość nadeszła i by w niej zaistnieć, nie musieliśmy odkrywać wynalazku. Po prostu, razem z Piotrkiem „Izakiem” Skowyrskim zrobiliśmy to, co zwykle. Okoliczności za to były dalekie od pospolitych.

Pozyskując prawa do 11 meczów Euro 2016 TVP chciała zrobić coś, co spowoduje przypływ młodej widowni. Stąd pomysł na Izaka, który – tak się składa, że jego agent o tym wiedział – od zawsze marzył o komentowaniu piłki nożnej. Zrobił karierę w internecie i w komentowaniu gry komputerowej, a to znaczyło, że iskrę Bożą ma. Pogadaliśmy, nagraliśmy zapowiedzi do mediów społecznościowych i odpaliliśmy transmisję. Po kilku minutach meczu Polska – Holandia ruch był tak wielki, że padły serwery TVP…

Następnie jak to w dużej korporacji, po kilku zebraniach, uzyskaliśmy zapewnienie, że choćbyśmy skierowali cały ruch internetu na sport.tvp.pl, gdzie komentowaliśmy mecz (równolegle oferując klasyczny komentarz, obecny w telewizorach), serwery wytrzymają. Rzuciliśmy w społecznościówkach wyzwanie bicia rekordu oglądalności i czekaliśmy na start Euro 2016. Serwery wytrzymały, a my wykręciliśmy rekordowe statystyki dla sport.tvp.pl, robiąc przy tym niemałe zamieszanie na rynku.

Tych kilka meczów z ubiegłego czerwca pokazało, że publiczność powyżej 35 lat w ponad 70ciu procentach ogląda mecze w klasycznej telewizji. Poniżej tego wieku, trend był odwrotny. Dlatego – mam nadzieję, że nie zdradzam wielkiej tajemnicy – pracujemy z Izakiem nad kolejnymi, wspólnymi projektami dla TVP. Piotr okazał się bardzo sprawny zawodowo, znakomicie wywiązując się z roli komentatora prowadzącego grę. Do tego, przy wsparciu otwartego na nowości sponsora, biznesowy aspekt całego przedsięwzięcia był sukcesem dla każdej ze stron tego eksperymentu.

Dziś, gdy można obejrzeć praktycznie każdy mecz, na jaki ma się ochotę (pomijając barierę dostępu, czyli finansową) jasne staje się, że zmieni się sposób, w jaki będziemy oglądać futbol. Kilka lat temu technologia nie pozwalała na transmisję na smartfonie, dziś to już żaden problem. Sport – z racji horrendalnie drogich praw – nie zejdzie do formatu YouTube’a, Twitcha czy innych platform, ale jeśli silne, klasyczne marki medialne będą mądrze współpracować ze światem online’u, mogą pojawić się kolejne, podobne do naszych projekty. Dziś Izak ma już 1,5 miliona subskrybentów, TVP na zawsze miano pioniera w przenikaniu się światów, a w planach następne niestandardowe działania. Rok temu, gdy zamiast poprowadzić studio meczu Polska – Niemcy w TVP1 wybrałem komentowanie w internecie z Izakiem, zastanawiałem się, czy dobrze robię. Dziś wiem, że tak, i to nie z powodu kilkusettysięcznej widowni tej transmisji, bo była wielokrotnie mniejsza od wyniku linearnej tv. Dużo się nauczyłem, Izak zresztą też. Czasem warto zaryzykować, by potem mieć satysfakcję, jaka nam towarzyszyła, gdy prezentowaliśmy nasz projekt najlepszym profesjonalistom z branży reklamowej.

Nie wiem, jak będą oglądać futbol moje dzieci. Hologramy? Projektory, dzięki którym będziemy szli na stadion i oglądali „transmisję” z obrazem realnej wielkości rzuconym na boisko? Proponują to już Japończycy. Coś innego? Dobra wiadomość, jeśli nowości nie lubicie, że niezależnie od możliwości technologicznych, jedno pozostanie niezmienne. Emocje. O nie przecież nam wszystkim w tej całej zabawie chodzi.

Komentarze

komentarze

Najczęściej czytane

Góra
select language