Artykuły i felietony

Gdzie diabeł nie może, tam Tuchela pośle

Jakiś czas temu PSG zwolniło dotychczasowego trenera Unaia Emeryego, bo ten nie zapewniał drużynie odpowiednich sukcesów oraz spokoju w szatni pełnej rozbuchanych temperamentów. Zastąpił go Thomas Tuchel, jeszcze dwa/trzy sezony temu nikomu nieznany, ówczesny szkoleniowiec Moguncji. Jego zadaniem będzie skurczenie ego kilku gwiazdek oraz znalezienie optymalnej taktyki dla zespołu. Standardowo dla siebie, zaczął od tego pierwszego zadania.

Routine – I’m lovin’ it

Niemiecki trener i fanatyk dietetyczny zdążył już wprowadzić w szatni (i poza nią) kilka ważnych zasad. Od teraz na rozkaz wielmożnego Tomasza, ogłasza się co następuje: zawodnicy mają ograniczone wychodzenie do nocnych klubów, bowiem właściciele nocnych przybytków zobligowani są informować szkoleniowca o tym, kto i kiedy, pojawia się w ich progach. Piłkarzom zakazuje się również spożywania napojów alkoholowych oraz gazowanych i jedzenia fast foodów. Tuchel odwiedził zarówno restauracje oraz kluby nocne, by osobiście przekazać instrukcje właścicielom. Przy okazji, Niemiec dosyć jasno dał do zrozumienia wszystkim zawodnikom, że nazwisko nie będzie grało roli i wybór składu podyktowany zostanie aktualną formą zawodników.

Czasy Borussii…

Z pozoru, wszystko co proponuje Tuchel, wydaje się właściwym kierunkiem w nowoczesnej piłce nożnej. Profesjonalizm ponad wszystko i równe zasady dla każdego. Niestety, raz już przekonaliśmy się, że nie zawsze sprawdza się to w praktyce. W sezonach, w których prowadził Borussię Dortmund, udało się wypromować kilku naprawdę świetnych piłkarzy (Dembele, Aubameyang czy Weigl) ale wielu z nich padło ofiarą obsesyjnej taktyki trenera. U Tuchela liczyło się najbardziej kontrolowanie meczu za wszelką cenę. Goetze, Sahin czy nawet Piszczek, którzy kiedyś stanowili o sile zespołu, musieli ustępować miejsca młodszym zawodnikom, nawet kosztem zdrowego rozsądku. Wprowadzanie do pierwszego składu na siłę piłkarzy pokroju Zagadou czy Castro, udowodniło, że w imię utrzymania rygoru oraz poukładania taktycznego, trener był w stanie zrobić wszystko.

…udowodniły, że gdzie diabeł nie może, tam Tuchela pośle

Thomas Tuchel przeszedł długą drogę w bardzo krótkim czasie. Z trenera ligowego średniaka stał się szkoleniowcem BVB. Po niespełna dwóch sezonach okazało się, że piłkarze, kibicie oraz sam zarząd ma dość jego rygorystycznych metod i Tuchel musiał opuścić Signal Iduna Park. Przez czas, kiedy nie prowadził żadnego zespołu, łączono go z kilkoma dużymi klubami, bo w Dortmundzie wyrobił sobie łatkę świetnego taktyka. Ostatecznie przez sezon nie zasiadł na żadnej ławce w klubie a czas poświęcił na analizę… taktyki oglądanych zespołów. Teraz trafił do PSG i prócz otwierających się przed nim nowych opcji finansowych, otrzymał drużynę pełną egocentryków i konfliktów w szatni. Wydaje się, że trafiła kosa na kamień, bowiem znając Tuchela, będzie robił wszystko by udowodnić, że to on jest bossem. Piłkarze natomiast będą chodzili na skargi do władz klubu. Może jednak się okazać, znając uwielbienie, jakim trener darzy świetnie uzdolnionych technicznie zawodników, że PSG pozyskało właśnie trenera na lata, który poukłada zespół w sposób nieosiągalny dla chociażby Emery’ego. Pierwszy sezon będzie w tej kwestii decydujący.

fot: gettyimages



[fbcomments]

Góra