ciekawostka

Inter Mediolan – mistrzowie pochopnych decyzji i niespełnionych marzeń

Otwarte z początkiem roku okno transferowe dało początek kolejnej karuzeli zakupów, które w Mediolanie stały się okazją do wspomnień – tym razem tych nie do końca pozytywnych, bo La Gazzetta dello Sport stworzyła jedenastkę zawodników, którzy nie zrobili kariery w drużynie „Nerazzurrich”. Temat – nie do końca precyzyjnie – podchwycił jeden z polskich serwisów piłkarskich. Nie pozostaje mi nic innego jak oddać Wam do dyspozycji blisko 40 lat kibicowania Interowi i omówić rzeczony „skład niespełnionych” – a jest o czym rozprawiać….

Sztandarowym przykładem braku adaptacji na mediolańskim podwórku był jednak Dennis Bergkamp, w którego sprowadzeniu upatrywano transferu na miarę Marco Van Bastena – było to tuż przed epoką Morattiego. Jakże się okropnie pomylono: Holendrowi się w Mediolanie nie podobało, nie chciał latać samolotami, zyskał etykietkę wolnego i bezużytecznego a 20 goli w dwóch sezonach nikomu nie zaimponowało. Oddano go za grosze do Arsenalu, gdzie zdobył ponad 120 bramek i został legendą klubu.

Adrian Mutu miał kłopoty z narkotykami, które spowodowały, że nigdy nie zrobił wyniku na miarę talentu, a wieści o karierze kończonej w zatrważających długach porażają, zwłaszcza, że piłkarz miał jeszcze swoje szanse w Parmie i Chelsea, gdzie nie grał za frytki. Robbie Keane przychodził z Anglii jako wielka nadzieja. Szybki i skuteczny Irlandczyk nie potwierdził tego we Włoszech, gdzie chyba zupełnie nie pasował – po kilku miesiącach wrócił na Wyspy, gdzie w barwach m.in Leeds i Tottenhamu zdobył ponad 100. goli, a drugie tyle z okładem strzelił w MLS.  Nwankwo Kanu to zaś przedstawiciel genialnego pokolenia Ajaxu, które wygrało LM w 1995 roku. Zaraz po transferze do Interu okazało się, że ma poważną wadę serca, którą wielkim wysiłkiem wyleczono. Zawodnik do dzisiaj twierdzi: „Dziękuje Bogu i Morattiemu, który był dla mnie jak drugi ojciec” – kiedy powrócił na boisko po operacji i sześciu miesiącach w szpitalu, w składzie Interu było pięciu napastników, m.in Ronaldo. „Ciężko było myśleć o rywalizacji z nimi, a ja chciałem grać. Moratti nie chciał mnie sprzedać, ale go poprosiłem, a on znowu mi nie odmówił. Wszystko zawdzięczam jemu” powiedział zawodnik, który był „luksusowym rezerwowym” Henry czy Bergkampa i czołowym strzelcem ligi.

Nierzadko można spotkać publikacje, których autorzy twierdzą, że w poczet czołowych „niewypałów” FCI nalezy zaliczyć #R9…nie zgadzam się. Kibice w Mediolanie do dzisiaj wspominają go jako absolutnego „debeściaka”, i podobnie wspominają go rywale z boiska – „niejacy” Thuram, Cannavaro, Maldini: „robił z piłka co chciał, muskał ją ledwo, jakby pieścił – a robił to w pełnym biegu, na szybkości dotąd niespotykanej. My obrońcy baliśmy się, że grając przeciwko niemu będziemy kończyć każdy mecz w dziewięciu” – to najczęściej powtarzane opinie.  I choć w Realu zdobył więcej, to już nie w tak efektownym, fenomenalnym stylu (ważąc blisko 10kg więcej)  a i „Calciopoli” 2006 roku, ujawniło światu, dlaczego Inter nie wygrywał tak często jak na to zasługiwali jego zawodnicy, prezes i kibice.

Jak widzicie lista zawodników, którzy nie spełnili oczekiwań i nie zdobyli trofeów z Interem jest długa. Czy zawsze była to wina prezesa, trenera czy samych zawodników? Chyba nie można tak  jednoznacznie stwierdzić – najlepszym przykładem jest Zlatan Ibrahimović, który zamienił Inter na Barcelonę „bo chciał wygrać coś ważnego” – i co? I trafił z przenosinami na sezon, kiedy Inter pod wodzą Mourinho zdobył „Triplete” – eliminując w 1/2 finału LM Barce ze Zlatanem. Ibracadabra? Nie – w życiu na wszystko jest czas i miejsce 😉

 

Grafika ze składem: GdS Źródła: GdS i własne 37 lat kibicowania FCI 😉



[fbcomments]

Góra