Bez kategorii

Jak Leszek z Lechem wojował, czyli szanujmy polskich trenerów!

Ziggy Gordon, obrońca Jagiellonii Białystok wypowiedział się dla BBC o tym, że w Polsce są dobrzy trenerzy. Lepsi od tych, których spotkał w Szkocji. Niby żadne to odkrycie, wystarczy spojrzeć na tabelę Lotto Ekstraklasy, by zrozumieć, jak dobrą pracę wykonuje tam ekipa Michała Probierza. Przez lata podśmiewano się z tzw. polskiej myśli trenerskiej, ale kończący się powoli sezon dał dużo argumentów, by doceniać naszych szkoleniowców. Pierwszy z brzegu i najbardziej spektakularny przykład to finał Pucharu Polski.

W czwartkowy wieczór trener Leszek Ojrzyński był gościem „Sportowego wieczoru” w TVP Sport. Padło oczywiście pytanie o złoty medal. Ojrzyński po objęciu Arki Gdynia kilkanaście dni temu od razu zapowiedział, że odda go Grzegorzowi Nicińskiemu, który awans do finału wywalczył. Potraktowano to z przymrużeniem oka, tymczasem uważam, że to był ruch godny największych nazwisk trenerskich w futbolu. Pierwszego dnia nowy trener wysłał sygnał, że realnie myśli o pokonaniu Lecha Poznań na Narodowym. Wiedział, że dziennikarz chwycą to zgrabne zdanie i puszczą w świat, ale słowa te echem odbiją się przede wszystkim w gdyńskiej szatni.

Polski futbol klubowy zwykle nie ma dobrej prasy, gdy przychodzi do meczów w Europie. Przygoda Legii Warszawa z Ligą Mistrzów była niczym powiew świeżego powietrza, dzięki któremu zapomnieliśmy na przykład o tym, jak w ubiegłym sezonie reprezentowała nas Cracovia. Gdy po zdobyciu Pucharu Polski pytano jak beniaminek, być może nieskutecznie broniący się przed spadkiem, miałby zagrać w eliminacjach Ligi Europejskiej, odpowiedź leży m.in. właśnie przy Kałuży. Skoro bogata Cracovia dwa razy przegrała ze Shkendiją Tetowo, to niewiele gorszego może nas ewentualnie spotkać ze strony Arki, prawda? Poza tym jest spora szansa, że w eliminacjach do Europy gdynianie zagrają niczym w finale. Skoncentrowani, skupieni, sumienni, skuteczni i… szczęśliwi. Także po seryjnych pudłach zawodników Lecha Poznań. Ojrzyński prowadził drużynę tylko w finale, ale taktyką, przygotowaniem i reakcjami podczas gry (zmiany!) zasłużył na miejsce w historii nie tylko Arki. Nieźle, jak na kilkanaście dni pracy.

Polscy trenerzy borykają się z wieloma problemami. Wspominany Probierz świetnie pracuje w Białymstoku, ale jedną z jego największych zasług jest… powszechna edukacja. To on najgłośniej zwraca uwagę, że ulegamy magii zagranicznych nazwisk, że trenerzy nie mają podstaw do pracy, jak choćby odpowiedniej bazy treningowej, siedzą na beczce prochu, bo w Polsce rzadko który zarząd opiera się pokusie nowej miotły, gdy pojawia się nieuchronny (mniejszy lub większy) kryzys. Zobaczymy, jak skończy się sezon ligowy, ale o tytuł walczy trzech polskich szkoleniowców z Nenadem Bjelicą. To oczywiście nie jest powód do wyciągania daleko idących wniosków, uważam, że były reprezentant Chorwacji dał dużo dobrego Kolejorzowi. Pytanie, co będzie po tak przegranym finale Pucharu.

Nad Wisłą często występuje w klubach zatrucie sukcesem, o czym zresztą w Poznaniu też w niedawnej przeszłości mówiono. Arka problemu z tym nie będzie miała. Futbol kocha takie historie jak ich, odebranie Pucharu Polski z rąk Prezydenta na stadionie Narodowym będzie największym osiągnięciem w karierze dla większości piłkarzy. Chwilę później muszą jednak patrzeć z obawą w tabelę i bić się o pozostanie w Ekstraklasie. To otrzeźwia, bo teraz nikt ze strefy spadkowej nie będzie lekceważąco myślał o Arce, która dawno zapomniała o kompletach punktów.

Polacy kochają takie historie, podobno dlatego, że podświadomie zawsze kibicujemy słabszym. Dlaczego? Bo sami nigdy nie jesteśmy faworytami. Patrzę na ranking FIFA, na grupę eliminacyjną do mistrzostw Świata w Rosji i myślę sobie, że czasy się zmieniają. Blask biało-czerwonym przywrócił polski trener, choć wielu pukało się w czoło, gdy Adam Nawałka odbierał nominację. Podpowiadano słynne nawet, zagraniczne nazwiska. Czas docenić polskich trenerów. Podróżują po świecie, uczą się, chcą korzystać z nowych technologii i… nie muszą już dzwonić do Fryzjera. Coś mi mówi, że przyjdzie i czas, gdy i w zagranicznych klubach zacznie się dobrze myśleć o Polakach nie tylko z boiska.

Komentarze

komentarze

Najczęściej czytane

Góra
select language