Artykuły i felietony

Jak stracić butelkę i twarz jednocześnie – Legia na bruku

Przegrany dwumecz z Astaną (która straciła 8 goli w dwumeczu z Celtikiem i do LM nie awansowała) oraz dwa remisy z bardzo przeciętnym Sheriffem Tyraspol, który wyrzucił Legie z salonów europejskiego futbolu. Mistrz kraju, którego reprezentacja jest na 158. miejscu w rankingu FIFA, wyrzuca – na zbity pysk – Mistrza Polski, kraju którego reprezentacja czyha na dumne trzecie miejsce w światowym rankingu. Poziom żenady osiągnął szczyt – jesteśmy na dnie.

W minionych tygodniach napisałem już o sytuacji i grze Legii wszystko, więc po wczorajszym „wyczynie”  w Tyraspolu  dominowało uczucie, które trafnie skomentował Prezes Boniek – brak słów. Dekonstrukcja transferowa i potrzebna Legii specjalna troska kibiców – Ci nigdy nie zawodzą, nawet jak trzeba zebrać środki na karę za kontrowersyjną oprawę. Marne transfery, które nie wzmacniają zespołu wtedy kiedy tego najbardziej potrzebuje obciążają pion sportowy warszawskiego klubu, a piłkarze szukający dyspozycji nie ułatwiają wypracowania zbiorowej inteligencji, która pozwoliłaby skutecznie reagować na przebieg meczów. Legia miała – pozornie – łatwych rywali bo Astana i Tyraspol to – nie tylko geograficznie – peryferie europejskiego futbolu, ale i te okazały się zbyt wysokimi progami dla graczy Jacka Magiery. Legia przegrała i odpadła z pucharów bo grała słabo – topornie, wolno, bez pomysłu i nieskutecznie  – to się może przydarzyć i trwać jakiś czas w cyklu szkoleniowym każdej drużyny, ale Wojskowi przegrali i odpadli z jeszcze innego powodu. Zabrakło im cwaniactwa i cynizmu (jako elementów wspomnianej inteligencji) , których to cech u zawodników tak doświadczonych brakować nie powinno – niezależnie od dyspozycji fizycznej czy nastroju w szatni. Doświadczona drużyna, której nie idzie, nie traci gola w doliczonym czasie gry czy końcówce meczu – a bez utraty takich dwóch goli (Astana i pierwszy mecz z Sheriffem) bylibyśmy w innych nastrojach my kibice oraz obserwatorzy z obowiązku.

Ubytki transferowe czy zmiana właściciela okazały się czynnikami destrukcyjnymi, zabrakło charakteru, poczucia obowiązku oraz odpowiedzialności, zwykłej rzetelności  czy choćby inspiracji doświadczeniami, co u ludzi pewnej jakości może być ostatnią deską ratunku kiedy trzeba wykrzesać z siebie więcej niż się aktualnie posiada. Nic takiego się nie wydarzyło. Odejście VOO, Nikolicia i Prijovicia oraz nieobecność Rado ( czterech zawodników mniej to bardzo dużo) – obnażyły miałkość materii, którą ma do dyspozycji trener Magiera. W aspekcie technicznym słabość uosabiają Sadiku, Pasquato, Hildeberto i Hamalainen grający z przymusu „na 9-tce” , a w kwestii materii czysto ludzkiej i siły jej charakteru, perfekcyjnym uosobieniem bylejactwa są tyleż opryskliwe co aroganckie wypowiedzi Kucharczyka i Dąbrowskiego. No i jak „panowie piłkarze” – w jakich jesteście nastrojach po tygodniu?A  pamiętajmy, że z dwóch zakładających się jeden to oszust a drugi – głupiec. Trzeba było „skorzystać z okazji i milczeć” jak mawiał Jacques Chirac.

Klasę czy marketingowy potencjał produktu z Ł3 uosabiają dzisiaj tylko kibice. Regres sportowy i jego  reperkusje, które się objawią lada moment – obniżą wartość klubu, którego przyszłość finansowa oraz formuła działania stanęły właśnie pod – ogromnie ciężkim i czarnym – znakiem zapytania. Prezes Mioduski poniósł potężną klęskę, z której cieszyć się może jedynie Bogusław Leśnodorski. Stracił niedawno panowanie nad ulubioną zabawką i celem życia, który być może niedługo spróbuje odzyskać taniej, z przeceny spowodowanej brakiem wyników sportowych. Zyskali podwójnie tylko piłkarze: z jednej strony mniej gier do rozegrania, ale z drugiej łatka gracza „nie na Legie”, w której potrzeba umiejętności technicznych, stricte piłkarskich, ale gdy te zawodzą chociaż pomysłu, świadomości i serca – a jeśli nie tego, to chociaż tych przysłowiowych „cojones”.

Marne były przesłanki sportowe, które miałyby prognozować sukces przedsięwzięcia, a kiedy zabrakło charakteru – cud się nie zdarzył. Jedni piłkarze stracili twarz, inni chyba serce i nerwy (Michał Pazdan) a trener pewnie trochę zdrowia, bo na to co było grane nie dało się patrzeć bez uszczerbku na takowym. Kibicom pozostawiono uczucia, żalu, wielkiego niedosytu, wstydu   i zażenowania, oraz wiary, że przyszłość – być może z większym udziałem wychowanków – będzie lepsza.  Jak perspektywa kibicowania Reprezentacji na finiszu eliminacji MŚ, oraz Robertowi Lewandowskiemu, któremu brakuje dwóch goli by w klasyfikacji najlepszych strzelców – zrównać się z Włodzimierzem Lubańskim.

#PolskaGola

 

Zdjęcie:polskieradio.pl

Komentarze

komentarze

Najczęściej czytane

Góra
select language