UEFA Liga Mistrzów

Jaka taktyka pozwoli marzyć Romie? Zatrzymać Firmino (video)

W pierwszym meczu Eusebio Di Francesco popełnił błąd, który kosztował Romę utratę pięciu goli i momentami bezradność wobec ultraszybkich akcji Liverpoolu. Czy młody szkoleniowiec weźmie skuteczną poprawkę na atuty przeciwnika? Czy 70 tysięcy kibiców na Stadio Olimpico skutecznie natchnie Giallorossi?

W pierwszym meczu Roma wyszła na boisko w 3-4-2-1, którym odprawiła Barcelonę, co okrzyknięto cudem. Takowego rzymianie potrzebują dzisiaj – wygrana z Blaugrana była sukcesem taktyki a nie mocy nadprzyrodzonych, bo w Barcelonie rzymianie przegrali pechowo i z udziałem sędziego. Blaugrana niemrawo człapali w obydwu meczach i rzymianie zorientowali się, że dzielący ich dystans jest niewielki. Zanim zdążyli wziąć poprawkę na to spostrzeżenie, wbili sobie dwa samobóje a sędzia nie podyktował im dwóch karnych – co jest prawdziwą zmorą LM. Roma cudu potrzebuje dzisiaj – bo tylko takowym nazwę nawiązanie walki z zespołem biegającym więcej i szybciej…przez 95′ minut. Tak z niedowierzaniem mówili rzymscy piłkarze o rywalach po pierwszym meczu.

W rewanżu Messi s-ka dalej poruszali się w jednostajnym tempie, jak gdyby uznali, że awans im się należy z z urzędu, w który nie jest w stanie uderzyć nic nieprzewidzianego. Ogromnie się pomylili, bo Roma miała ich na widelcu i bezbłędnie wykorzystała wszystkie słabości. Zwiodło to jednak rzymian, którzy uwierzyli za bardzo w formację, która zneutralizowała Dumę Katalonii. Stało się tak, bo Barca grałą wolno, jednostajnie i bez przyspieszenia wymieniała swoje podania w poprzek boiska. Liverpool jest zabójczy z przyczyn zgoła odmiennych – nikt w Serie A nie biega tyle i z taką szybkością, to raz. A dwa, że ludzie Kloppa po przejęciu piłki natychmiast uruchamiają prostopadłą penetrację formacji obronnych rywala. W sytuacji w której boczni pomocnicy Kolarov i Florenzi byli na połowie przeciwnika, Salah stawał oko w oko z Juan Jesusem i pokazywał mu jak wiele mu brakuje do krycia takich biegaczy jak on. Pisaliśmy przed pierwszym meczem, że pierwsze kilka kroków Egipcjanina jest wyjątkowej dynamiki – nabiera on wówczas szybkości, której nie są w stanie osiągnąć obrońcy – dzieje się tak zarówno na wolnej przestrzeni jak i w gąszczu ścisłego krycia.

Roma w pierwszym meczu pokazała pół godziny pomysłu i osobowości, potem chyba uwierzyli, że jest ok i dali byłemu koledze trochę miejsca i czasu a ten rozpoczął swój spektakl, co skończyło się deklasacją: bezradność rzymian, 2 gole i 2 asysty Mo’ , 2 gole Firmino i jeden Mane’ – jednak Jurgen Klopp wściekł się na 2 bramki, które zdobyła wówczas Roma. Dlaczego? Niemiecki szkoleniowiec wie, że jego rywal wyciągnie wnioski i w rewanżu spacerku nie będzie – tym bardziej, że obrona The Reds nie jest szczelnym monolitem. Futbol kochamy za nieprzewidywalność, za remuntady i mecze z podtekstem, a do takiego dojdzie dzisiaj z w Rzymie, który wciąż pamięta finał PE/LM z 1984 roku – pierwszego, który został rozstrzygnięty w konkursie rzutów karnych. Po regulaminowym czasie gry było 1:1 i jedenastki wyłoniły zwycięzcę, którym została drużyna z miasta The Beatles. Włochom nie pozostało nic innego jak zaśpiewać „Grazie Roma”

Roma wyjdzie dzisiaj w innym ustawieniu i z odmiennym nastawieniem. Głównym celem obrońców w pierwszym meczu był Mohamad Salah. Dzisiaj zobaczymy próbę okiełznania zawodnika, który stoi za skutecznością Egipcjanina – a jest nim wg. fachowców Firmino, którego zaangażowanie w grę jest właściwe zawodnikowi z numerem „10” – a przecież – teoretycznie – Brazylijczyk jest środkowym napastnikiem. Jednak ilość piłek, które zagrywa w różnych strefach boiska (zdjęcie – grafika GdS/Opta) dowodzi, że gra na pozycji „fałszywej dychy” – bo kiedy Mane’i Salah biegną do przodu, ten zostaje w głębi pola by znajdować ich zabójczymi podaniami. Jego wkład w ofensywne poczynania zespołu jest ogromny – pomagali mu w tym w pierwszym meczu Robertson i Millner oraz Wijnaldum, czego dynamicznie oczekiwał Klopp przy linii bocznej. Firmino to również zawodnik broniący: potrafi gonić za przeciwnikiem na jego połowie (jak za De Bruyne w meczu z MC) czy atakować wślizgiem jak podczas Derby z Evertonem. Włosi twierdzą, że gdyby była nagroda za najbardziej niedocenianego zawodnika LM, to Firmino tworzyłby pierwszą dziesiątkę.

Giallorossi wybiegną dzisiaj na boisko w 4-3-3. Czterech obrońców z tyłu oznacza szczelność, mniej miejsca na rajdy i fizyczny kontakt Kolarova z Salahem i Florenziego z Mane. Jeden ze środkowych obrońców skupi się na Firmino a drugi będzie wolnym elektronem, który będzie nadzorował wolne przestrzenie i eliminował powstające zagrożenia. Inaczej wyglądać będzie linia środkowa rzymian, do której przesunięty został Nainggolan, obok którego zagra młody Pellegrini – oni we dwóch mają zapewnić pomocy parametry biegowe, których zabrakło w pierwszym meczu. Wsparci De Rossim, który był zdruzgotany szybkością rywala „ciężko jest pokryć kogoś, kto po prostu biega szybciej od Ciebie” wydadzą batalię Millnerowi  i s-ce, by przekazywać szybko piłki do trójki w ataku. Roma też ma swojego „Faraona” i liczy, że szybkość El Shaarawy, będzie nie mniej skuteczna niż jego vis- a – vis. Shick i Dżeko to kombinacja młodzieńczej werwy, doświadczenia, siły i warunków fizycznych, którymi Di Francesco chce skruszyć kruchy mur defensywny Liverpoolu. Kibice The Reds opowiadają dowcipy o błędach Lovrena a zapędzający się do przodu Robertson czy – najdroższy obrońca – Van Dijk, nie gwarantują ochrony przed utratą goli. Zobaczymy ciekawy, otwarty mecz i dużo goli. Jeśli wydarzy się cud – Liverpool nie awansuje, ale bardziej prawdopodobne jest, że Włosi znowu zaśpiewają „Grazie Roma”. Na pewno zobaczymy piękną oprawę na Stadio Olimpico, 70 tysięcy rozkochanych w piłce rzymian, i piękny hymn gospodarzy, który niniejszym przypominam….

Rzym, Stadio Olimpico 20.45 Roma – Liverpool – przypuszczalne składy:

Roma (4-3-3): Alisson; Florenzi, Manolas, Fazio, Kolarov; Pellegrini, De Rossi, Nainggolan; Schick, Dzeko, El Shaarawy.

Liverpool (4-3-3): Karius; Alexander-Arnold, Lovren, van Dijk, Robertson; Wijnaldum, Henderson, Milner; Salah, Firmino, Mané.

 

 

Zdjęcia: Grafika GdS. Opracowano z wykorzystaniem materiałów z GdS



[fbcomments]

Góra