Artykuły i felietony

Kibice mają dość!

Jak to lubi mawiać Ferdynand Kiepski: „Pałka się przegła!”. PZPN postanowił zażartować sobie z polskich kibiców po mundialu, oferując im horrendalnie drogie bilety na mecz o pietruszkę, który okazał się zresztą kompletnym badziewiem, niewartym złamanego grosza. Efekt? Na stadion we Wrocławiu, mogący pomieścić 45 105 osób, przybyło ledwie 25 455 fanów.

Kibice mają serdecznie dosyć żałości polskiego futbolu. Kluby z Ekstraklasy regularnie ośmieszają się w eliminacjach do europejskich pucharów, ale w tym roku przeszły same siebie, zaliczając w nich najgorszy występ w ponad tysiącletniej historii Polski. Jeżeli ktoś myśli, że to przebrzmiałe słowa, to niech spojrzy w statystyki – tak źle jeszcze nigdy nie było. Nic dziwnego, że frekwencja na ekstraklasowych stadionach spada w zastraszającym tempie. Ludzie wolą wyjść na spacer, iść do kina czy na zakupy, a nie dobrowolnie wybierać się na tortury, za które jeszcze muszą płacić(sic!).

W ostatnich latach eliksirem na błazenadę polskiej piłki klubowej był futbol reprezentacyjny. Po bardzo dobrych eliminacjach do Euro 2016 kadra Nawałki osiągnęła pierwszy od 1982 roku wynik, który przystoi seniorskiej reprezentacji tak mocno zakochanego w piłce nożnej kraju, jakim jest Polska. Dojście do ćwierćfinału francuskiego turnieju zostało uznane za sukces i kibice uwierzyli, że rodzimy futbol wydobywa się z bagna, w którym tkwił po uszy od wielu lat. Na dokładkę po 20 latach nieobecności polskich klubów na salonach, Legia awansowała do Ligi Mistrzów. W kraju zapanowała euforia, a fani cieszyli się, że wreszcie futbol nad Wisłą wychodzi z zaścianka…

„Życie to są chwile, chwile. Tak ulotne, jak motyle” – śpiewa w jednym ze swoich przebojów idol białostockiej publiczności, Zenon Martyniuk. Niby proste słowa, a takie trafne, szczególnie jeśli chodzi o polską piłkę. Po wybiciu się z bagna na dosłownie kilkanaście miesięcy, rodzimy futbol tym razem zanurzył się w rojście po czubek głowy. Kadra po udanych eliminacjach do Mistrzostw Świata w Rosji, na mundialu zaprezentowała się żenująco. Piłkarze zakpili sobie z kibiców, którzy tak bardzo mocno im uwierzyli.

Polacy to naród dumny i pamiętliwy. Jeżeli kadrowicze myśleli, że taki numer przejdzie im płazem, to grubo się pomylili. Beznadziejny występ reprezentacji w Rosji wszystkim odbija się czkawką. Zdecydowanie spadło zainteresowanie futbolem w naszym kraju, wyniki oglądalności meczu Polska-Włochy, rozgrywanego w ramach Ligi Narodów, były najgorsze od wielu lat. Na sparing z Irlandią wyprzedano ledwie nieco ponad 50% wejściówek, gdzie zazwyczaj spotkania kadry, nawet te towarzyskie, cieszyły się ogromnym zainteresowaniem i zapełniały obiekty w ponad 90%. Coraz mniej osób chce polską klubową i reprezentacyjną piłkę oglądać, słuchać o niej, rozmawiać czy czytać. Kibice mają po prostu dość! W tej chwili nie jest to jeszcze bardzo mocno odczuwalne, obserwujemy tego dopiero pierwsze symptomy, ale jeżeli ten trend się nie zmieni, to zdecydowanie zmniejszą się wpływy z praw telewizyjnych, a co za tym idzie stracą na tym i polskie kluby, i zawodnicy w nich grający, i kadra, której odbudowywany z mozołem w ostatnich latach wizerunek znów sięgnie dna.

Skoro nie idzie sportowo, bo trudno uznać za sukces remis z bardzo przeciętnymi obecnie Włochami i przechodzącymi gruntowną przebudowę Irlandczykami, to może warto zrobić ukłon w stronę fanów, którzy nigdy nie zawodzili? Tak trudno było obniżyć ceny biletów na wtorkowy mecz? Najtańsza wejściówka za 70 złotych na nędznie się zapowiadające spotkanie miała przyciągnąć tłumy? Chytry dwa razy traci i przekonał się o tym Zbigniew Boniek. Nie tylko nie udało mu się wyzyskać kibiców, którzy w dużej mierze zbojkotowali spotkanie z Irlandią, ale pokazał im również, że są dla niego jedynie produktem dostarczającym gotówkę. Jak mógł zachować się prezes PZPN? Chociażby tak, jak włodarze Rakowa Częstochowa. Lider 1. ligi w ostatniej kolejce jedynie zremisował na wyjeździe z będącą w strefie spadkowej Garbarnią. W ramach przeprosin zaoferował fanom, którzy przegrali z tego powodu kupony u bukmachera sponsorującego zaplecze Ekstraklasy, darmowe wejściówki na najbliższy domowy mecz ze Stalą Mielec oraz zimne piwo. Klasa, której Zibiemu w ostatnich miesiącach zdecydowanie brakuje. Z przesympatycznego gościa stał się buńczucznym arogantem, który tylko czeka na okazję do wbicia komuś szpileczki na Twitterze. Panie Zbigniewie, dla dobra polskiego futbolu i wszystkich, którym nie jest on obojętny – proszę zjeść Snickersa. Może to spowoduje, że wśród fanów, którzy pokonali tysiące kilometrów do Rosji w celu obejrzenia godnego pożałowania widowiska w wykonaniu Biało-czerwonych, zostanie rozlosowana pula co najmniej kilku tysięcy darmowych biletów na listopadowe starcie z Czechami w Gdańsku.

W kuluarach mówi się, że jednym z problemów reprezentacji Polski podczas mundialu w Rosji były również kwestie finansowe. Choć, przynajmniej jak na razie, są to jedynie plotki i trzeba traktować te doniesienia z dystansem, to jednak należy pamiętać, że w każdej plotce jest ziarno prawdy. Należy mieć nadzieję, że Zbigniew Boniek sobie z tym poradzi i już niedługo kadra odzyska blask z francuskiego turnieju. W przeciwnym razie ten kryzys może mieć poważniejsze konsekwencje, niż można się spodziewać. I to nie tylko dla reprezentacji Polski.

Kacper Krzeczewski

fot: gettyimages.com



[fbcomments]

Góra