UEFA Liga Mistrzów

Koncentracja, motywacja i gol, który liczył się podwójnie. Grazie Roma!

Eusebio di Francesco został nowym władcą Rzymu. Fenomenalnie ustawił Giallorossi, którzy dokonali niemożliwego i wyeliminowali Barcelonę z LM. Messi, Iniesta, Suarez i bajeczny kontrakt z Nike nie zrobiły różnicy. Wygrały determinacja, koncentracja, konsekwencja – Grazie Roma!

Z niedowierzaniem podchodzili kibice do dzisiejszych rewanżów 1/4 finału LM. Tydzień temu gospodarze wysoko wygrali swoje mecze i niewiele mogło wskazywać, że rewanże przyniosą taką sensację. W Manchesterze planowo – wygrała i awansowała drużyna, która ma LM w swoim DNA: The Reds. Drużyna Guardioli płaci cenę długiego prowadzenia w lidze, które ewidentnie pochłonęło element koncentracji i determinacji. Ta sama drużyna, ci sami zawodnicy, fantastycznie ofensywne 3-4-3 i nic z tego. Uśpieni przewagą z krajowego podwórka zatracili głód, który powodował, że demolowali rywali.

Ofiarą podobnego syndromu jest Barca: uśpieni prowadzeniem w La Liga oraz wysokim zwycięstwem w pierwszym meczu – wybiegli na Stadio Olimpico jakby awans im się należał z urzędu. A tu zonk, bo Eusebio di Francesco zauważył, że już w pierwszym meczu Blaugrana grali jakby od niechcenia. Wygrali wówczas nie indywidualnymi wysiłkami ani zespołowością tylko systemem gry i dużą dozą szczęścia: dwa trafienia samobójcze i dwa nieuznane karne dla Romy. Fortuna jednak kołem się toczy i sprzyja lepszym – a więcej atutów miała drużyna z Rzymu. Ustawiona w doskonałym 3-5-2, które okazało się fantastycznie skuteczne na rozleniwioną Barcelonę.

 

Znakomitą robotę robili z tyłu Fazio, Manolas i Jesus (dlaczego on tak nie grał w Interze?!) , Strootman, De Rossi i Nainggolan zagęszczali środek pola i doprowadzili do tego, że Iniesta zszedł w 81′ minucie gry, kiedy na tablicy było już 2:0 dla gospodarzy. Z niedowierzaniem i rezygnacja patrzył jak kolegom awans wymyka się z rąk.  Taktyka Romy była prosta – polegała na uważnej obronie, zagęszczeniu przedpola i długich piłkach do Dżeko oraz Schicka, którzy swoją fizycznością sprawiali dużo kłopotów ślamazarym obrońcom Blaugrana.

Bośniak trafił bardzo szybko po szybkiej prostopadłej piłce z głębi pola, swoje okazję miał Czeski napastnik, a kiedy Pique powalił Dżeko po raz kolejny – było wiadomo, że gospodarzy stać na wyczyn nie lada, tym bardziej, że Daniele De Rossi trafił z jedenastu metrów. W 82′ minucie gry rzymianie perfekcyjnie rozegrali rzut rożny i Manolas uświetnił doskonały występ golem, którego zdobył głową nabiegając na pierwszy słupek. Tym samym po raz kolejny   futbol pokazał swoje nieprzewidywalne piękno i do półfinału LM awansowała drużyna, którą skazywano na pożarcie.

Na trybunach mecz oglądali  m.in Francesco Totti i Antonio Cassano, którzy mają powody do wielkiej radości, tak jak i całe miasto, które w nocy śpiewało słynną piosenkę: Grazie Roma!

Roma – Barcelona 3:0 Dżeko 6′, De Rossi 58′, Manolas 81′

 

Zdjęcie: diariogol.com



[fbcomments]

Góra