Artykuły i felietony

Liga mistrzów hipokryzji

Jeśli ten mecz miał być promocją systemu powtórek wideo – udało się. Chcemy zmian!

Piłka nożna przestała byc dyscypliną, którą pokochałem jako chłopiec. Widowiska sportowe są bezczelnie  niszczone przez arbitrów z aspiracjami reżyserskimi. Skończyła się epoka „genuine football”.

I to tyle co mam do powiedzenia w temacie. Że sędziowie bywają omylni – wiemy od dawna, a od niedawna przyswoiliśmy, że poziom żenady nie ma granic w szwajcarskiej siedzibie UEFA.  Gdy Barcelona, redefiniowała określenie „Remuntady” , w poddtekście mieliśmy świadomośc, że od stanu 3:1 kontrolę nad widowiskiem przejął sędzia, który najpierw nie odgwizdał faulu Mascherano na Di Marii, a potem odgwizdał karykaturalną jedenastkę za aktorski popis Suareza w błachym kontakcie z przeciwnikiem w koszulce PSG. O ile argentyński tuz obrony, w pomeczowym wywiadzie, bezczelnie  przyznał się do faulu i uszło mu to płazem, o tyle sędzia spotkania nie musiał się do niczego przyznawać. Wszyscy widzieli jak było, a UEFA wykluczyła go z dalszej zabawy w bieżącym sezonie.  Wtedy przymknęliśmy oko bo „remuntada” była magiczna, a udział w niej mieli piłkarze PSG, którzy na bosiko wyszli by „przegrać ale awansować”.

Żeby nie być posądzonym o emocje na gorąco – oprę niniejszy tekst o garść cytatów z „La Gazzetta dello Sport”, która co ligową kolejkę opisuje zawiłości sędziowskich pomyłek, wpływających na układ ligowej tabeli Serie A i postrzeganie jej jako rasowego widowiska o transparentnym podłożu sportowym.

„Goście poddają się hattrickowi Cristano Ronaldo i pomyłkom sędziowskim”  lub jeszcze lepszy: „Z jednym zawodnikiem mniej i dwoma golami ponad stan”, i wreszcie: „Od 1:2 do 3:2 z beztroskim przyzwoleniem liniowego, który zamiast dwa razy odgwizdac spalonego, nie podnosi choragiewki i kończy w ten sposób pojedynek”…. Czy to rekomendacja – wartego miliony – widowiska z etykietką „Champions League”?  Lecimy dalej: „Ancelotti ociera się o najprawdziwszy z wyczynów, osiagając wynik 2:1 w 90. minut, i tracąc go w wyniku dwóch dyskusyjnych kartek dla Vidala oraz dwóch goli ze spalonego, które zdobył Ronaldo” . „That’s not a foul at all” – komentowali brytyjscy komentaorzy zajście, po którym drugą żółta kartkę dostał Arturo Vidal – powtórki wykazały ABSOLUTNIE BEZSPRZECZNIE, że Chilijczyk – wślizgiem – wybił piłkę a jego rywal wpadł i przewrócił się o jego nogi. Za co wyleciał gracz Bayernu i dlaczego właśnie on? Czy kolejny sędzia zostanie karnie wydelegowany na urlop ? Odpowiedzi oczekujmy ze szwajcarskiej centrali coraz bardziej marnego widowiska jakim stają się KLUCZOWE mecze LM.

Powiedzcie mi coś czego nie wiem.  Tego oczekiwałbym od rozwydrzonych, wszechobecnych mediów, które biorą udział w promocji tego cyrku, chociaż to chyba nie jest własciwe określenie, bo bilety wstępu do „Intersalto” były znacznie tańsze. Sprawna woltyżerka czy popisy na trapezie lub sztuczki z misiem, wywoływały tam westchnienia gawiedzi nie mniej efektowne niż zawołania po zagraniach Marcelo. Wszyscy wiemy, że jest „koniem” – biega, krok zmienia równie sprawnie jak strony boiska czy zagrania obydwoma dolnymi kończynami, którymi czaruje widownię. „Uuuuuuuuu”, „aaaaaaaaa” – to samo słyszałem  na cyrkowych spektaklach chłopcem będąc.

Ronaldo biega, drybluje, grzywke poprawia, biel zębów wietrzy – a gole strzelał ze spalonych jak ode mnie z kanapy do lodówki. Więcej – poł świata bije brawo pięknemu Cristiano za pobicie jakiegoś rekordu, który osiągnął z uwzględnieniem dwóch nieprawidłowo zdobytych bramek. Celowo nie piszę co to za wyczyn bo mnie on nie interesuje, ze względu na to że jest sfałszowany. Nadaje sie do innych rozgrywek: ligi mistrzów hipokryzji..

Sprzedaje nam się plastikowo – rankingową rywalizację z Messim, a prawda jest taka, że żaden z nich nie ma w domu złotego medalu Mistrzostw Świata. Jeden regularnie „znika” w najważniejszych meczach (i jedyny tytuł z kadry ma dzięki kolegom), a  drugi bryluje w lidze trzech drużyn, a  na styl i wyniki swojej reprezentacji nie ma wpływu ŻADNEGO (raz już rezygnował z wystepów a teraz jest z nich wykluczony za wulgaryzmy pod adresem arbitra, których dopuścił sie w jednym ze spotkań).  Nie przypominam sobie, żeby obecny terener Realu – Zidane, czy jego dawny kolega z drużyny – Ronaldo (Luis Nazario de Lima) – mieli aż tak elementarne problemy z dowiedzeniem swojej wyjątkowości.

UEFA zarabia, zarabiają trenerzy ( i tymi „kwitami” mogą wachlować głowy rozgrzane na wspomnienie błędów jakie popełniają przy zmianach, ale błąd to nie grzech – chyba, że….to nie błąd). A piłkarze? Mają fajne dziewczyny, romanse z opiekunkami swoich psów (Courtois), kłopoty z kregosłupem moralnym gdy przyjdzie wziąć odpowiedzialność za dziecko dotkliwie trafione piłką kopniętą podczas zabawy w parku w miejscu gdzie kopać jej nie wolno (Fabregas). Zdarza im się tez porzucic żonę (w zaawansowanej ciąży)…w Wigilie Bożego Narodzenia – komunikując jej to smsem (Cavani). Ot aktorzy kwestionowanych „widowisk” oraz idole młodzieży.  Na biednych nie trafia więc pieniądz krąży  (a ludzie w życiu zawierają przecież różne układy)  i jest w tym pewnie jakiś sens,  ale jaki i dlaczego za oglądanie na stadionach tej marnie wyreżyserowanej fuszerki mamy płacić my – kibice?

Kto nam – ojcom – zrekompensuje zażenowanie i te „zadośćuczynienia” czy pokrętne tłumaczenia , które musimy – musowo -fundować naszym Synom, by chciało im się kilka razy w tygodniu – po szkole – biec z uśmiechem na trening z myślą, że piłka nożna to jeszcze sport?

Dość tego! Chcemy zmian!



Komentarze

komentarze


Góra
select language