Ekstraklasa

Kto przygarnie Leszka?

Wolny, do wzięcia – to obecny status trenerski Leszka Ojrzyńskiego, który 30 czerwca br. zakończył współpracę z Arką. Z niepotrafiącym wybić się wcześniej ponad przeciętność gdyńskim klubem zdobył Puchar i Superpuchar Polski, nie przyniósł też wstydu w europejskich pucharach. Czy to nie jest wystarczająca rekomendacja do zatrudnienia w lepszej drużynie lub chociażby pokroju tej z Trójmiasta?

Choć wydawało się, że nie ma ku temu dostatecznych powodów, włodarze Arki już w maju ogłosili, że Ojrzyński nie przedłuży wygasającego w czerwcu kontraktu z klubem. Szkoleniowiec minimalnie przegrał awans do grupy mistrzowskiej i nieznacznie (1:2) z Legią finał Pucharu Polski. Zespół z Pomorza ani przez chwilę nie był zagrożony spadkiem, ale działacze z Gdyni stwierdzili, że ich drużyna powinna walczyć o wyższe cele. Te zapewnić ma były szkoleniowiec Stali Mielec, Zbigniew Smółka.

Jak na razie ma nieco gorszy bilans od poprzednika. Ojrzyński zdobywał średnio 1,3 punktu na mecz, natomiast w przypadku urodzonego we Wrocławiu szkoleniowca jest to 1,25 punktu na spotkanie. W grze Arki znaczącego progresu nie widać, ale z ocenami należy poczekać co najmniej do końca rundy jesiennej. Jedno jest pewne – w Gdyni szybko zapomniano o tym, jak Ojrzyński z drużyny dramatycznie walczącej o utrzymanie zrobił ekstraklasowego średniaka zawsze groźnego w Pucharze Polski i doprowadził klub do jednych z największych sukcesów w historii.

Zarówno Żółto-niebiescy, jak i szkoleniowiec urodzony w Ciechanowie idą już własnymi, odrębnymi drogami. Były komandos znany z bycia wymagającym trenerem jak na razie odpoczywa od zawodu, jednak zapewne już niedługo do niego wróci. Pytanie, w którym klubie może znaleźć zatrudnienie? Raczej nie za granicą, to jeszcze nie ten moment kariery szkoleniowej Ojrzyńskiego i wcale nie jest powiedziane, że taki moment w ogóle nastąpi. Szanse na pracę są natomiast na pewno w Ekstraklasie. Najbardziej realne w najbliższych tygodniach jest zwolnienie Tadeusza Pawłowskiego że Śląska. Choć wrocławski zespół umie przeważać i rozegrać ładne dla oka zawody, to od sześciu kolejek nie potrafi zwyciężyć. Ani działacze, ani kibice Wojskowych nie chcieliby drżeć o utrzymanie do ostatniej serii gier, a zespołowi ewidentnie potrzebny jest nowy impuls. Jeżeli Śląsk rozczaruje w derbach z Zagłębiem Lubin i nie pokona u siebie Piasta, to zmiana szkoleniowca we Wrocławiu może stać się faktem.

Nieco mniej prawdopodobne wydają się rotacje na stanowisku trenera w Krakowie i Szczecinie. Profesor Filipiak już w zeszłym sezonie udowodnił, że ma do Michała Probierza anielską cierpliwość, nie wydaje się więc możliwe zwolnienie polskiego Guardioli w najbliższych tygodniach, nawet w przypadku dalszej kiepskiej dyspozycji drużyny. Tym bardziej, że w obecnej kampanii były szkoleniowiec Jagiellonii może tłumaczyć się kontuzjami, które pokrzyżowały mu plany. W nieco gorszej sytuacji wydaje się być Kosta Runjaić, jednak po spektakularnym wydobyciu Pogoni ze strefy spadkowej w zeszłym sezonie obdarzono go w Szczecinie dużym kredytem zaufania. Ponadto Pogoń w ostatnim czasie zaczyna się rozkręcać i niewykluczone, że już w najbliższej kolejce odniesie swoje pierwsze zwycięstwo w lidze po przerwie letniej. Szansa ku temu jest niezła, bo do Portowców przyjedzie dość szczęśliwie do tej pory punktująca Korona.

Na ten moment nie ma mowy, żeby któremukolwiek innemu trenerowi zagrażało rychłe zwolnienie. W Sosnowcu są zadowoleni z pracy wykonywanej przez Dariusza Dudka, w Zabrzu pozycja Marcina Brosza po kwalifikacji do eliminacji Ligi Europy jest niepodważalna, natomiast w Płocku rozumieją, że Dariusz Dźwigała miał mało czasu na przygotowanie zespołu po swojemu do rozgrywek. Zerkanie jeszcze wyżej w tabelę nie ma sensu, gdyż drużyny plasujące się od 10. miejsca w górę grają na poziomie oczekiwań lub chociaż tolerancji swoich właścicieli i kibiców. Oczywiście za wyjątkiem Legii, która szkoleniowca w tym sezonie już zmieniła.

Nawet jeżeli żaden z zespołów w najbliższym czasie nie przygarnie Leszka Ojrzyńskiego, to można być niemal pewnym, że szkoleniowiec wróci do pracy po Nowym Roku. Wszak obecnie to jeden z najlepszych i najbardziej utytułowanych trenerów w Polsce, a Ekstraklasa sporo traci na jego nieobecności.

Kacper Krzeczewski

fot: gettyimages.com



[fbcomments]

Góra