La Liga. Kapitalne El Clasico! Leo Messi uciszył Estadio Santiago Bernabeu

foto: https://twitter.com/Dugout

El Clasico nie zawiodło. W meczu Realu z Barceloną (2:3) było wszystko – wielkie emocje, zwroty akcji, kontrowersje, piękne akcje i bramki, kapitalne parady bramkarzy i najważniejsze – Leo Messi – to był jego dzień, jego show. Argentyńczyk uciszył Estadio Santiago Bernabeu w ostatniej akcji meczu.

Na stadionie Realu Madryt pierwszy raz zawrzało już w drugiej minucie meczu, czyli podczas pierwszej akcji ofensywnej Realu. Ronaldo był delikatnie zahaczany przez Umtitiego w polu karnym i padł na murawę. Sędzia milczał, a raczej powinien użyć gwizdka. „Królewscy” przez pierwsze 6-7 minut całkowicie zdominowali rywali, ale z każdą upływającą chwilą Barca łapała coraz lepszy rytm.

W 28. minucie Real objął prowadzenie po bramce Casemiro. Rzut rożny, obrońcy Barcy wybili piłkę, ale przejął ją Marcelo, który dośrodkował na dalszy słupek. Akcję zamykał Ramos i Ronaldo, uderzył ten pierwszy, ale trafił tylko w słupek. Piłka poleciała jednak prosto pod nogi Casemiro, który z bliskiej odległości pokonał Ter Stegena. Barca potrzebowała zaledwie pięciu minut by odpowiedzieć. Gracze Luisa Enrique wymienili kilka szybkich podań przed polem karnym rywali. Wreszcie piłkę przejął Messi, który bardzo dynamicznie wpadł w szesnastkę między trzech rywali, nawinął ich zwodem i pokonał płaskim strzałem Navasa. „La Pulga” – nic dodać, nic ująć. Argentyńczyk był dziś znacznie szybszy od rywali.

Na początku drugiej połowy znów do ataku ruszyli piłkarze Zidane’a. Zatrzymywał ich jednak kapitalnie broniący tego dnia Ter Stegen. Niemiecki bramkarz np. w 53. minucie w stylu Artura Boruca, rozciągnął jak mógł wszystkie swoje kończyny, dzięki czemu zatrzymał strzał Benzemy z czterech metrów. Chwilę później piłka była już po drugiej stronie boiska, gdzie Paco marnował świetną okazję. Navas zatrzymał jego strzał nogami. W następnej akcji bramkarz Realu zdołał odbić strzał Pique po rzucie rożnym. Bramkarze zdecydowanie byli dziś jednymi z głównych bohaterów spektaklu, bo zaliczyli po kilka fantastycznych parad.

Barcelona wyszła na prowadzenie w 73. minucie. Ivan Rakitić dostał piłkę przed pole karne. Zamarkował strzał prawą nogą, ustawił sobie piłkę na lewą, po czym uderzył w stronę dalszego słupka bramki Navasa. Bramkarz „Królewskich” nie miał szans na sięgnięcie piłki. W 77. minucie Ramos znacząco utrudnił zadanie swoim kolegom z drużyny, bo za faul na Messim wyleciał z boiska. Trzy minuty później Pique powinien „zabić” mecz, ale nie zdołał pokonać Navasa strzałem z najbliższej odległości. Niewykorzystana sytuacja zemściła się na Katalończykach. Marcelo zagrał piłkę w pole karne na krótszy słupek. Busquets zaspał i nie zdążył wrócić za Jamesem, a Kolumbijczyk strzałem bez przyjęcia wpakował piłkę do bramki Ter Stegena.

Gdy wszyscy myśleli, że mecz zakończy się remisem, wtedy Barca przeprowadziła zabójczą kontrę. Sergi Roberto ruszył z piłką spod własnego pola karnego. Wychowanek. Wierzył. Przebiegł pół boiska mijając po drodze rywali. Ciężko pojąć skąd miał tyle sił w nogach w doliczonym czasie gry. Biegł jakby mecz dopiero się rozpoczął. Wreszcie dograł na lewą flankę do Gomesa, a ten do Alby. Lewy obrońca zagrał na szesnasty metr do nadbiegającego Messiego, który technicznym strzałem pokonał Navasa. Nokaut. Argentyńczyk uciszył Estadio Santiago Bernabeu w ostatniej akcji meczu. Kapitalny mecz zakończył w najlepszy możliwy sposób. Po bramce zdjął koszulkę, stanął przed trybuną i ją dumnie zaprezentował. Barcelona dzięki wyjazdowemu zwycięstwu 3:2 nad Realem wróciła do gry o mistrzostwo Hiszpanii.



Komentarze

komentarze


Góra
select language