Blog Maćka Iwańskiego

Lewy. Piłkarz, który spotkał się z przeznaczeniem

Znacie Andrew Ornocha? Ma dziś urodziny, jest co do dnia o trzy lata starszy od Roberta Lewandowskiego. Jeśli nie, nic w tym dziwnego. Ten środkowy napastnik pięć lat temu zniknął na dobre z radarów, ale gdyby nie Ornoch, Lewandowskiego, jakiego znamy, mogłoby nie być.

W życiu trzeba mieć szczęście, albo dar od Boga i Jego opiekę – zależy w co kto wierzy. Mama Roberta w to, że jej ukochany mąż, który odszedł przedwcześnie i nigdy nie widział syna grającego w meczu seniorów, nad synem czuwa. Gdy Roberta pozbyła się Legia, załatwiła mu testy w Zniczu Pruszków, gdzie szybko znalazł dobre miejsce do rozwoju. I w tym Pruszkowie pojawił się Ornoch. Przyjechał z Cezarym Kucharskim, który dopiero co skończył karierę, wyrobił licencję pośrednika transferowego i zamierzał ściągnąć Ornocha do… Jagiellonii Białystok.

Klub z Podlasia napastnika grającego w węgierskim Lombard Papa na testy zaprosił, ale ich termin przesunął o trzy dni. Kucharski szukał więc możliwości wystąpienia na gościnnych zajęciach, i tak trafili na zajęcia do Znicza. Nie wiem, czy Robert ma świadomość jaką rolę w jego życiu odegrał Ornoch. Efekt motyla. Nikt jeszcze o Robercie nie słyszał, ale po krótkiej obserwacji wnioski nasunęły się Kucharskiemu same. Wtedy wkroczyła do gry mama Roberta, która w krótkich słowach ostrzegła agenta, że jeśli w którymkolwiek momencie skrzywdzi jej syna, będzie bardzo żałował.

Wiemy, że Kucharski nie tylko nie wybierał szybkiego zarobku na Lewandowskim, ale pomagał mu w wyborach, które zbudowały karierę. Znam takich, co wysłaliby chłopaka do Cracovii, czy Jagiellonii, która dawała większe pieniądze od Lecha Poznań (warto podkreślić, że fair zachowali się w Pruszkowie, aprobując każdy wariant, a mogli naciskać na jak największy zarobek dla klubu). Wspominam o tym, bo warto mieć świadomość, że Lewandowski od chwili wkroczenia na arenę poważnego futbolu miał i ma za sobą profesjonalne zaplecze. Wszak talent to tylko jedna ze składowych drogi na szczyt. Oczywiście inny agent także mógłby poprowadzić karierę ku wielkości, ale równie dobrze mógłby go sprzedać np. do Zenita Sankt Petersburg za grube miliony i już wtedy, a nie za kilka lat, skasować okrągłą sumkę.

Robert spotyka swoje przeznaczenie, ale ono nie zawsze działa zgodnie z życzeniami piłkarza. Real Madryt chciał go trzykrotnie i nie wierzę, by ten wymarzony w dzieciństwie krok miał Robert zrobić. To nie Afryka, żeby mu „przebić papiery” o cztery lata i wysłać na Bernabeu. Nie wiem też, czy Lewandowski kiedykolwiek osiągnie swój cel, jakim jest zwycięstwo w Lidze Mistrzów. Usain Bolt, który także ma dziś urodziny przekonał się niedawno, że nie ma karier idealnych. I bardzo dobrze. Dziś Lewandowski może wieczorem wypić lampkę szampana. Należy mu się. Może wypadałoby też wziąć łyk za zdrowie Ornocha, Polaka z kanadyjskim paszportem. Nieświadomie on i Jagiellonia Białystok zrobili dziesięć lat temu polskiej piłce i nam wszystkim wielką przysługę.

W domu rodzinnym Robert dostał ciepło, miłość, przygotowanie do kariery sportowca. Z takimi genami i sportową historią rodziców nie mógł wybrać inaczej. W życiorysie kapitana reprezentacji Polski wszystko wydaje się spójne i logiczne, jedno wynika z drugiego. Mając wokół w Polsce dziesiątki przygód z piłką żenująco popsutych przez brak wyobraźni, butę, głupotę lub chciwość, kontrast jest jaskrawy. Lewy nie musi pisać książek jakim to by był asem, on zrealizował większość sportowych celów i mknie po więcej, a my mamy z tego – niejako przy okazji – wielką frajdę.

Piłka potrzebuje pozytywnych bohaterów, choć czasem Lewandowski jest aż nazbyt idealny. Pasowałoby niektórym zobaczyć i posłuchać, że gdzieś mu się nie powiodło. Pokłócił się z żoną, nie zapłacił podatku, względnie przesadził z imprezą. Pewnie co najmniej dwa z tych zdarzeń miały miejsce, ale nie publicznie.

Węgierski psycholog, Mihaly Csikszentmihalyi, jest autorem teorii optymalnego doświadczenia. Obserwując karierę i życie Roberta mam wrażenie, że mógłby być bohaterem „Przepływu”. Gdyby nie Lewy, piąte – a niedługo być może – trzecie miejsce w rankingu FIFA, ćwierćfinał Euro, prawdopodobny awans na Mundial w Rosji mogłyby nie mieć miejsca. Lewy ma 29 lat. Umowę z Bayernem, dzięki której stał się bajecznie bogaty, do 2021 roku. Potem pewnie pojedzie postrzelać trochę goli w przyjaznym, amerykańskim klimacie.

Z okazji urodzin piłkarza jaki trafia się raz na pokolenie albo i mniej, życzę mu… syna. W historii piłki nożnej jest wielu synów sławnych ojców, na myśl przychodzi mi w tej chwili choćby klan Maldinich. Skoro sportowe (i nie tylko) życie Roberta Lewandowskiego jest trochę jak z bajki, to byłaby w przyszłości piękna kontynuacja.

Komentarze

komentarze

Najczęściej czytane

Góra
select language