UEFA Liga Mistrzów

Liga Mistrzów. Bramka Roberta Lewandowskiego nic Bayernowi nie dała. Real po dogrywce awansował do półfinału

foto: twitter.com/FCBayern_France

Real Madryt pokonał w meczu rewanżowym 1/4 finału Ligi Mistrzów Bayern Monachium 4:2 (po dogrywce). Robert Lewandowski zdobył bramkę z rzutu karnego. Niestety w meczu było wiele kontrowersji i błędów sędziego, co znacząco pomogło Realowi. Panowie z gwizdkiem potrzebują pomocy technologii, bo nie nadążają już za wieloma akcjami.

Oj działo się! Bayern pierwszą okazję do odrobienia części strat z pierwszego meczu (1:2) miał już w dziewiątej minucie. Ribery i Alaba rozklepali defensywę „Królewskich” na lewej flance i ten pierwszy zagrał dobrą piłkę wzdłuż bramki. Akcję zamykał Thiago, ale jego strzał zablokował Marcelo, a dobitka Robbena była niecelna. Bayern przeważał, ale w kolejnych minutach był mało konkretny, co stwarzało szanse Realowi na kontrataki, a że piłkarze Zidane’a uwielbiają tak atakować wiemy nie od dziś. Po jednej z nich groźnie zza szesnastki uderzał Carvajal, ale jego strzał zatrzymał Neuer. Pierwszy raz poważnie w polu karnym Bayernu zagotowało się w 28. minucie. Do piłki odbitej przez Neuera dopadł Ramos, ale piłkę lecącą po jego strzale do bramki wybił sprzed linii Boateng. Później swoich szans szukali jeszcze Ronaldo i Kross, ale niemiecki bramkarz był na posterunku.

Po przerwie Bayern zabrał się jeszcze intensywniej do pracy, a zwłaszcza Robben. Po sześciu minutach drugiej połowy Holender dostał piłkę przed bramkę od Alaby i uderzył podcinką. Navas leżał już na ziemi, ale piłkę z linii bramkowej wybił główką Marcelo. Minutę później Robben dostał piłkę od Lewandowskiego w pole karne i nieprzepisowo zatrzymał go Casemiro. Sędzia wskazał na wapno. Do piłki podszedł „RL9”. Pewny strzał, Navas poszedł w drugą stronę. Polak uderzył to jakby nie miał układu nerwowego, a przez gwizdy i buczenie lokalnych kibiców mógł nie słyszeć własnych myśli. Po kolejnej akcji Bayern powinien był już prowadzić 2:0, ale znakomitego podania na piąty metr od Robbena nie wykorzystał Vidal.

Real przypomniał o sobie w 73. minucie po kontrataku. Asensio pociągnął akcję i uderzał na bramkę, ale w ostatniej chwili zatrzymał go wślizgiem Hummels. Piłkarz Realu więcej dobrego zrobiłby gdyby chwilę wcześniej dograł do partnera z drużyny. Real wyrównał jednak niedługo potem. Ronaldo dostał piłkę w pole karne, Boateng nie sięgnął futbolówki, a Lahm był spóźniony. Między nimi idealnie wyskoczył Ronaldo, który strzałem głową pokonał Neuera. Nie minęła jednak minuta, a Bayern prowadził 2:1, bo piłkę w zamieszaniu w polu karnym do własnej bramki skierował Ramos.

W 84. minucie Vidal wyleciał z boiska za drugą żółtą kartkę, tylko że faulu nie było… Jeśli już sędzia dopatrzył się przewinienia, to mógł go oszczędzić, tym bardziej, że wielokrotnie przymykał oko na poczynania Casemiro, który w takim razie również nie powinien dokończyć tego meczu. Po stracie zawodnika Ancelotti zdecydował się na ściągnięcie Lewandowskiego i wprowadzenie Kimmicha.

Dogrywka – no cóż, należała do Realu i sędziego. Na 2:2 (105′) i 3:2 (110′) trafił Ronaldo. No, ale popatrzcie na obrazki poniżej. Nie będziemy nic dodawać.

Chyba za szyba zrobiła się ta gra dla sędziów. Potrzebna jest im pomoc technologii. Natychmiast. Na 4:2, ustalając wynik meczu trafił jeszcze po indywidualnej akcji Marco Asensio. Real Madryt jest drugim zespołem z Hiszpanii, który zameldował się w półfinale tegorocznej Ligi Mistrzów. Pierwszym półfinalistą było Atletico Madryt, które wyeliminowało Leicester City.

Komentarze

komentarze

Najczęściej czytane

Góra
select language