UEFA Liga Mistrzów

Liga Mistrzów. Golleada w Dortmundzie, Legia po szalonym meczu przegrała z Borussią

FOTO: DAILYMAIL.CO.UK

Borussia Dortmund po szalonym meczu wygrała na Signal Iduna Park z Legią Warszawa 8:4. Obie drużyny grały wyjątkowo otwarty futbol, co zaowocowało rollercoasterem na bramkowy rekord Ligi Mistrzów – dwanaście goli. Nawet David Lynch nie wyreżyserowałby spotkania, w którym Legia w Dortmundzie trafia czterokrotnie do siatki, a i tak przegrywa czterema bramkami.

Trener Legii, Jacek Magiera, nieco zaskoczył wyjściowym ustawieniem zespołu. Od pierwszej minuty pojawili się Jakub Rzeźniczak, drugi bramkarz Radosław Cierzniak, czy rzadziej grający Michał Kopczyński. Na szpicy zamiast Nemanji Nikolicia wyszedł Aleksandar Prijović. Menedżer Borussii, Thomas Tuchel, także posanowił zamieszać składem i desygnował do gry rezerwowy skład, dając odpocząć najważniejszym zawodnikom. Na ławce usiadł super strzelec drużyny Pierre Emerick Aubameyang, a nawet w osiemnastce meczowej nie pojawił się Łukasz Piszczek.

Dosyć niespodziewanie, pierwszego gola strzelili już 10. minucie Legioniści. Podanie od Vadisa Odjidjy-Ofoe spokojnie przyjął w polu karnym Prijović i uderzeniem z prostego podbicia nie dał żadnych szans Romanowi Weindefelerowi. Jednak radość Legii nie trwała długo. W ciągu 199 sekund dortmundczycy zdobyli trzy gole. Pierw w 17. minucie dośrodkowania z prawej strony nie przeciął Cierzniak, co z bliskiej odległości wykorzystał Shinji Kagawa. Chwilę później Japończyk ponownie wyszedł na dobrą pozycję. W polu karnym przełożył sobie piłkę na lewą nogę i silnym strzałem w przeciwny róg pokonał Cierzniaka.

W 21. minucie fatalny w skutkach błąd popełnił bramkarz Legii. Wrzutkę z rzutu wolnego próbował wybić Cierzniak. Wypiąstkował jednak tak niefortunnie, że trafił prosto w Nuriego Sahina, od którego odbiła się piłka i wturlała do siatki. Na odpowiedź Legii nie trzeba było długo czekać. W 24. minucie dobre zagranie Bartosza Bereszyńskiego wykorzystał strzałem z jedenastego metra Prijović.

Za moment Szwajcar był bliski hat-tricka, ale jego lob z niewielkiej odległości trafił tylko w poprzeczkę. Dortmundczycy wyszli z natychmiastową kontrą i zamiast 3:3 zrobiło się 4:2. Bramkę dla Borussii zdobył Ousmane Dembele. Francuski skrzydłowy strzałem z linii pola karnego wykończył szybką akcję gospodarzy. Nie popisał się znowu Cierzniak, któremu nie tak silne uderzenie Dembele przeszło po rękach. A w 32. minucie nagle było 5:2, po tym jak składną kombinację Borussii z bliska skończył Marco Reus.

Uff… Pięć celnych strzałów Borussia oddała w pierwszej połowie i wszystkie znalazły drogę do siatki. Dodatkowo, za łatwo poszczególne piłki przechodziły przez defensywę Legionistów, co skrupulatnie na gole zamieniała niemiecka drużyna.

Strzelanie po przerwie rozpoczęli w 52. minucie dortmundczycy. Schemat przy piątym i szóstym golu był bardzo podobny. Składna akcja, piłka po dośrodkowaniu przechodzi wszystkich obrońców Legii i nie pozostaje nic innego jak dopełnienie formalności. Z niewielkiej odległości Cierzniaka pewnym uderzeniem pokonał Marco Reus. Tym samym trzecią asystę zaliczył Dembele. Pięć minut później trzecią bramkę zdobyła Legia. Fantastyczne podanie za defensywę rywala Miro Radovicia, prostym podbiciem na gola zamienił Michał Kucharczyk.

Potem tempo meczu się nieco uspokoiło. Obie drużyny dalej stwarzały sobie kolejne sytuacje, ale nie na tyle dobre, by zamienić je na kolejne bramki. W 69. minucie na boisku pojawił się Aubameyang, który zastąpił Nuriego Sahina. Zaraz po wejściu na murawę mógł podwyższyć wynik, ale jego uderzenie z pola karnego trafiło tylko w słupek.

W 81. minucie kolejna kontra doprowadziła do bramki dla Borussii. Gola po dobitce wcześniejszego strzału, zdobył Felix Passlack. Dwie minuty później kolejną bramkę, tym razem dla Legii, zdobył wprowadzony Nemanja Nikolic. Węgier wykończył strzałem od słupka dogranie Miro Radovicia. W doliczonym czasie gola strzelił Marco Reus. Nie najlepiej zachował się znowu Cierzniak, który dał sobie wpuścić uderzenie z ostrego kąta między nogami.

8:4, dwanaście goli, rekord ligi mistrzów. Dziwny, ale satysfakcjonujący mecz.

Legia po 5. kolejkach w grupie F zajmuje z jednym punktem ostatnie miejsce. Warszawianie wciąż nie są bez szans na awans do Ligi Europy. W ostatniej kolejce konieczne będzie zwycięstwo u siebie przeciwko Sportingowi CP, który przegrał z Realem Madryt. Borussia Dortmund z 13. punktami jest liderem i do pierwszego miejsce wystarczy jej remis na Santiago Bernabeu.



[fbcomments]

Góra