Liga Mistrzów. Jak Juventus Barcelonę (z)dybala. Czy piłkarzy Enrique stać na kolejną remontadę?

foto: https://twitter.com/juventusfc

Juventus Turyn pokonał w pierwszym meczu 1/4 finału Ligi Mistrzów FC Barcelonę 3:0. Włosi zapewnili sobie olbrzymią zaliczkę przed meczem rewanżowym, choć musimy pamiętać, że Hiszpanie potrafią odrabiać takie straty. Jednak wydaje się to mało realne.

Juventus objął prowadzenie już w 7. minucie za sprawą Dybali. Cuadrado dostał piłkę na prawej flance i nie zatrzymał go biernie zachowujący się Mathieu. Kolumbijczyk dograł do Dybali, a ten w niełatwej sytuacji pokonał technicznym strzałem Ter Stegena.

Barcelona mogła i powinna wyrównać w 21. minucie. Messi zagrał piłkę za linię obrony, a w tempo w pole karne wbiegł Iniesta, który stanął oko w oko z Buffonem, ale pojedynek przegrał. Niewykorzystana sytuacja szybko zemściła się na graczach  z Hiszpanii, a ich katem okazał się Dybala. Swoją drogą Argentyńczyk, jakiś czas temu – przed transferem do Juve – twierdził, że do Barcelony, by grać w jednej drużynie z Messim, poszedłby nawet na piechotę. No cóż – nikt mu tego chyba nie zaproponował. Dybala dostał podanie z lewego skrzydła na szesnasty metr i długo się nie zastanawiał. Uderzył bez przyjęcia na bramkę rywali, a piłka wpadła do bramki przy samym słupku. Niemiecki bramkarz Barcelony był trochę zasłonięty i zdołał dotknąć piłki, ale nie zapobiegł utracie bramki.

W drugiej połowie Barcelona ruszyła do odrabiania strat i zepchnęła rywali do obrony, ale zawodziła skuteczność. Za to Juventus wykorzystywał co miał i w 55. minucie prowadził już 3:0. Po dośrodkowaniu Pjanicia z rzutu rożnego Chiellini przepchnął Mascherano i pokonał Ter Stegena strzałem głową. Messi kiwał głową z niedowierzaniem…

W 67. minucie kapitalną piłkę w pole karne Juventusu posłał Messi, ale jego koledzy nie wykorzystali sytuacji. Suarez znalazł się w sytuacji sam na sam Buffonem, jednak tak jak wcześniej Iniesta – przegrał pojedynek z włoskim bramkarzem. Chwilę później zagotowało się w polu karnym Juventusu. Sprzed pola karnego uderzał Neymar, a piłkę ręką zatrzymał interweniujący wślizgiem Chiellini. Sędzia Marciniak mógł spokojnie podyktować rzut karny ponieważ ręka piłkarza Juventusu była wysoko nad ciałem. Zresztą w drugiej odsłonie meczu sędzia z Polski obniżył trochę loty – w pierwszej połowie był bezbłędny. Np. Mandzukić powinien dostać drugą żółta kartkę, ale mimo ostrego faulu sędzia go oszczędził. Zresztą zespół sędziowski pomylił się także w drugą stronę, gdy Cuadrado strzelił gola, ale sędziowie uznali (niesłusznie), że podający Higuain spalił akcję. Również niezrozumiałą była żółta kartka dla Khediry. W końcówce z kontrą wychodził też Neymar, który odbił sobie piłkę barkiem, a sędzia stwierdził, że była ręka.

Wracając jednak do piłkarzy – Luis Enrique poza zmianą w przerwie (Gomes za Mathieu) nie wprowadził nikogo. Zresztą bardziej zaznajomieni kibice z tematem wiedzą, że kadra Barcy pozostawia wiele do życzenia. Messi i spółka nie zdołali odpowiedzieć choćby jednym trafieniem i są w arcytrudnym położeniu przed rewanżem. Ok – musimy pamiętać, że potrafią odrabiać takie straty, ale czy to możliwe? Z Juventusem? Mało realne. Rewanż już za tydzień (19.04, 20:45).



Komentarze

komentarze


Góra
select language