UEFA Liga Mistrzów

Liverpool – Roma. Jak zatrzymać Salaha?

Przed nami półfinały LM, które już mają status kultowy ze względu na historię zaszłości między drużynami. Wtorkowy mecz w Liverpoolu to pierwsza część  rewanżu za finał PE/LM z 1984 roku, w którym Reds pokonali rzymian na Stadio Olimpico. Wtedy Liverpool był faworytem, tak jak w nadchodzącym dwumeczu, ale Roma nie jest bez szans i nie zdziwię się jej awansem do finału rozgrywek. Dlaczego?

Dodam jeszcze, że z drużyn angielskich kibicuje Liverpoolowi od lat ’80 – tych, kiedy od wujka dostałem szalik drużyny z Anfield Road. Z drugiej strony – mimo bycia zdeklarowanym fanem Interu – mam słabość do drużyny z Wiecznego Miasta, która kojarzy mi się z piosenką #GrazieRoma, która śpiewano po wspomnianym finale z 1984 roku. W subiektywnym rankingu klubowych hymnów umieściłem wysoko wykonanie kibiców z Rzymu – godne poetyki języka oraz miasta. Hymn Romy dałem na drugim miejscu a na pierwszym YNWA, który jest utworem absolutnie najlepszym. Jutro pewnie będziemy mieli okazję się przekonać.  Mam więc dylemat, ale natury sportowej – co korzystnie wpływa na treści, które chce Wam przekazać.

Liverpool ma finały tych rozgrywek w swoim DNA. 6. finałów i 5. zwycięstw to najlepszy bilans spośród angielskich drużyn. Można zatem powiedzieć, że drużyna wraca na swoje normalne tory, co jest pewnym elementem przewagi. Reds czynią to pod wodzą Jurgena Kloppa, który jest jednym z wybitniejszych szkoleniowców naszej epoki. Świetną piłkę grała jego Borussia Dortmund i teraz to samo widzimy w Liverpoolu – piłkę oparta na bieganiu, bardzo szybkim bieganiu. Anglicy to chyba najszybciej grająca drużyna w Europie. Wybieganie, szybkość oraz ofensywna gra na jeden kontakt – to wizytówki warsztatu Kloppa.

Realizację tego sposobu gry umożliwia cała drużyna, ale najbardziej Mohamed Salah – zawodnik, który posiada niebywałe przyspieszenie, którym odsadza obrońców rywali. Jego pierwsze kilka kroków jest niebywałej szybkości, tym gubi rywali i wychodzi do piłek, które prokurują mu koledzy – Firmino, Sane, ale i Can. Strata piłki z Liverpoolem to ogromne zagrożenie – piłka wędruje wtedy do zawodnika, który uruchamia Salaha, a ten gdy stoi, na pierwszych metrach zostawia w tyle obrońców. Jego prostopadłe wejścia w stronę bramki są zabójcze: „Faraon” nie dysponuje tylko przyspieszeniem, ale i niebywała intuicją, która kieruje go w stronę piłki chwilę zanim zrobią to obrońcy. W tym sezonie strzelił już 41. goli – taktyka Kloppa uczyniła z Egipcjanina zawodniak prawie nie do pokrycia.  Smaczku sytuacji dodaje fakt, że poprzednim klubem zawodnika była właśnie Roma. Dodatkowo Firmino i Mane, którego będziemy bacznie obserwować bo to nasz rywal z pierwszego meczu na MŚ. Ci trzej Panowie zdobyli w tym sezonie ponad 80 goli….Skoro tradycja, trener, trybuny i gwiazdy są tej klasy, to dlaczego widzę szansę dla Romy?

Po pierwsze: Salah grał w Rzymie,  znają tam jego mocne i słabe strony – będą wiedzieli jak go zneutralizować, choćby oznaczało to grę na granicy faulu. Po drugie: Roma odprawiała w bieżącym sezonie Atletico Madryt, Chelsea i Barcelonę, czym dowiodła, że włoska piłka wciąż się liczy a Eusebio di Francesco nie ma powodu do kompleksów względem rywala. Po trzecie: to co Liverpool gra co tydzień w lidze i czym odprawił MC ma wspólny mianownik – angielska piłka, w której biega się 90′ minut od pola karnego do pola karnego. Dlaczego się biega? Bo jest na to miejsce. Wielokrotnie oglądając Premier League myślę sobie: „we Włoszech do takiej akcji by nie doszło. W Serie A nie byłoby miejsca na takie zagranie”. Tutaj dochodzimy do trzeciego elementu: Roma wyjdzie w ustawieniu, którym odprawili Barcelonę: 3-4-2-1. Uwaga – to ważne, bo w tym układzie drużyna może bronić się pięcioma zawodnikami i atakować taką samą ilością graczy. Dżeko na szpicy w niczym nie ogranicza ofensywnych poczynań. Zwłaszcza, że tuż zanim operować będa Nainngolan oraz Under. Po czwarte czyli qvarto – żeby było po rzymsku – trzema obrońcami w linii (Fazio, Manolas, Jesus) dyryguje jeden z wybitniejszych bramkarzy: Alisson, którego gra nogami jest na najwyższym poziomie. W rodzimej ekstraklasie byłby zapewne jej najlepszym graczem. W tegorocznych rozgrywkach LM, Roma nie straciła gola w meczach na własnym boisku. Liverpool, będzie się musiał zdrowo napracować, żeby pohasać w swoim stylu. Są na to szanse, bo Salah, poza intuicją i przyspieszeniem jest też nieprawdopodobnie zwinny, co pozwala mu się slalomowo uwinąć nawet w największym gąszczu – a taki pewnie zechcą mu zafundować dawni koledzy.

Myślę więc, że Liverpool i Kloppa czeka najtrudniejszy z dotychczasowych sprawdzianów: mecz przeciwko włoskiej szkole gry, metodyce i doświadczeniu. De Rossi i Strootman w niczym nie ustępują pomocnikom Liverpoolu. Ba,  pierwszy to przecież  MŚ z 2006 roku – legenda drużyny po odejściu Tottiego, potrafi być prawdziwym generałem środka pola, rozbijać ataki, podciągnąć do przodu, strzelić z dystansu bądź przytrzymać piłkę, dyktować tempo gry.  Na wahadle Kolarov, który z powodzeniem grał w Anglii – zdobył tytuł z MC Manciniego. Ciężko będzie rzymian zaskoczyć. Stawiam na atrakcyjny ale wyrównany mecz i remis albo niewielkie zwycięstwo gospodarzy.  A w rewanżu czeka Stadio Olimpico i 70 tysięcy rzymian żądnych rewanżu za ’84 rok……#DajeRoma

Przypuszczalne składy drużyn:

Liverpool (4-3-3): Karius; Alexander-Arnold, Lovren, van Dijk, Robertson; Chamberlain, Henderson, Milner; Salah, Firmino, Mané.

Roma (3-4-2-1): Alisson; Fazio, Manolas, Jesus; Florenzi, De Rossi, Strootman, Kolarov; Under, Nainggolan; Dzeko.

 

Foto: GdS

Żródła: GdS, SkySports, w



[fbcomments]

Góra