Mecze, których nie zapomnimy (odc.10): Warszawa w szoku, Łódź w euforii. To było 20 lat temu…

18 czerwca 1997 roku, rozegrano na Łazienkowskiej 3 mecz, który decydował o mistrzowskim tytule. Do stolicy przyjechał Widzew, który miał w tabeli jeden punkt przewagi nad Legią. Był to też mecz, w którym po raz pierwszy w historii wprowadzono identyfikatory dla kibiców.

Wspomnień o rozstrzygnięciu meczu unikają jak ognia kibice warszawscy, odwrotnie w Łodzi – tam wynik meczu kojarzy się z wielką euforią. Srogi rewanż za nienawistne okrzyki z trybun zebrał Maciej Szczęsny dla którego był to pierwszy sezon w Łodzi po blisko dziesięciu latach w Legii – było więc naprawdę epicko.

Mecz względnie szybko ułożył się po myśli legionistów, którzy od 12 minuty prowadzili po trafieniu Kucharskiego i przeważali, co 12 minut po przerwie znowu potwierdził ładnym golem Czereszewski. Legia miała dalsze szanse, których jednak nie wykorzystali Kucharski i Mięciel, który nie trafił w bramkę po samotnym rajdzie przez pół boiska.

Było 5. minut do końca spotkania, Legia prowadziła 2:0, kiedy kontuzji doznał sędzia Czyżniewski – spora przerwa oznaczałą, że będzie doliczony czas gry, a kiedy tę wznowiono , bramkę dla Widzewa zdobył Majak. Prowadzący Legię trener Jabłoński zdjął chwilę wcześniej Kucharskiego, za którego wprowadził Kacprzaka, a chwile po straconym golu Mięciela zastąpił Jałocha – Legia grała bez napastników, trener zagrał va banque, na utrzymanie 2:1. Chwilę później sędzia odgwizdał spalonego Czereszewskiemu a chwilę później Gęsior wyrównał stan meczu. Po kilku chwilach nastąpiła kopia tej sytuacji – najpierw sędzia nie uznał gola Legii na 3:2 a chwilę później Michalczuk pokonał Szamotulskiego ustalając wynik na 2:3. A w 87 minucie było jeszcze 2:0 dla warszawian…Tytuł pojechał do Łodzi, zaważył ten „cudowny” wynik. W ostatniej kolejce obydwie drużyny zgodnie wygrały swoje mecze: Widzew 5:1 z Rakowem Częstochowa a Legia 3:1 z GKS Katowice.

Po latach, Ryszard Staniek wyraził wątpliwości co do rozstrzygnięcia tego meczu. Wspomniał, że pamięta o jakiejś propozycji z Łodzi opiewającej na 200 tys. marek, którą on odrzucił bo interesowało go mistrzostwo. Cóż, przypominam tylko, że naczelnym zjawiskiem ligowym tamtych lat była tzw. „kolejka/niedziela cudów”…

Składy z tamtego meczu

Legia: Szamotulski – Igor Kozioł, Jacek Zieliński, Paweł Skrzypek, Tomasz Sokołowski, Sylwester Czereszewski, Ryszard Staniek (k), Dariusz Czykier, Jacek Bednarz, Cezary Kucharski (87. Jacek Kacprzak), Marcin Mięciel (90. Marcin Jałocha).

Widzew: Maciej Szczęsny – Mirosław Szymkowiak, Tomasz Łapiński (k), Daniel Bogusz (72. Piotr Szarpak), Andrzej Michalczuk, Dariusz Gęsior, Paweł Miąszkiewicz (65. Alexandru Curteian), Radosław Michalski, Rafał Siadaczka, Sławomir Majak, Jacek Dembiński.



[fbcomments]

Góra