Kadra Narodowa

Mecze, których nie zapomnimy (odc.15 – podwójny) Jak RadoMatu i Ebi łoili Belgów w el. ME 2008

W dzisiejszym odcinku przypominamy dwumecz ekipy Leo Beenhakkera, w którym Polacy zdobywając 6 punktów wywalczyli awans na ME w Austrii, a rzecz miała miejsce 11 i 10 lat temu.

W eliminacjach do turnieju, który miał się odbyć na boiskach Austrii oraz Szwajcarii, Polacy trafili do prawdziwej grupy śmierci. O awans walczyło w niej osiem drużyn, z czego 4 miały chrapkę na dwa miejsca premiowane awansem. Los zestawił nas z reprezentacjami Portugalii, Belgii, Serbii, Finlandii, Kazachstanu, Armenii oraz Azerbejdżanu – przyznacie, że jeszcze z perspektywy czasu wygląda to jak ciężki maraton.

Selekcjonerem wybrano wówczas Leo Beenhakkera, okoliczności były burzliwe i presja na Holendrze była ogromna – tym większa, że w pierwszym meczu eliminacji, nasi przegrali w Bydgoszczy z Finami, dla których 2 gole zdobył nieśmiertelny Jari Litmanen. Fiński internacjonał był wówczas u schyłku kariery, ale 200 spotkań i 100 bramek w barwach Ajaxu (z którym wygrał LM), Barcelony czy Liverpoolu nadal robiły wrażenie – zawodnik grał wówczas w szwedzkim Malmoe gdzie zaliczał jeden z ostatnich epizodów w karierze, w której grał dla 12 klubów w sześciu krajach.

W kolejnym meczu Polacy zremisowali z Serbami na Ł3 a gola strzelił Radosław Matusiak, czyli ówczesny RL9, który nigdy nie osiągnął statusu oryginału – ale to inna historia. Wówczas zawodnik GKS Bełchatów miał gaz, intuicję, strzelecką formę, którą wyczuł i wsparł Leo – trener, który – moim zdaniem – złożył podwaliny pod dzisiejsze sukcesy kadry: myślę, że jego słynne „international level” było inspiracją dla dzisiejszego pokolenia kadrowiczów. Sam trener Nawałka był jednym z asystentów Holendra, ale to w późniejszym okresie.

Kibice, fachowcy oraz media były początkowo średnio przyjaźnie nastawieni do Leo – ten stan rzeczy miał się zmienić po słynnej wygranej z Portugalią w Chorzowie. Prawdziwym testem jakości miał się jednak okazać trudny wyjazd do Brukseli, gdzie powoli powstawała jedna z groźniejszych dzisiaj reprezentacji – Belgia, w której składzie już wówczas występowali Daniel Van Buyten, Vincent Kompany, Marouane Fellaini, Kevin Mirallas czy Mousa Dembele. Najwyżej notowaną w rankingu FIFA była wówczas reprezentacja Portugalii 17-ta w 2006 roku i 8-ma rok później.

Siłą reprezentacji Leo Beenhakkera był ten, który niecały tydzień temu zakończył karierę – Artur Boruc, wówczas wymieniany w czołówce bramkarzy świata – obok Buffona i Casillasa. W obronie pewność  dawali Jacek Bąk z Lyonu i Wasyl – późniejszy idol kibiców Anderlechtu. Świetne epizody w kadrze zaliczał Grzesiek Bronowicki – wynalazek Beenhakkera. Duża klasę prezentował też wówczas Michał Żewłakow, który doskonale znał rywali – kończył bowiem przygodę w Anderlechcie, w którym rozegrał blisko 100 spotkań.

W pomocy mieliśmy moc i jakość, która uosabiali Radek Sobolewski, Mariusz Lewandowski, Kuba Błaszczykowski, Darek Dudka a przede wszystkim Jacek Krzynówek. Za poczynania ofensywne odpowiadali Kamil Kosowski, Maciej Żurawski, Ebi Smolarek, Łukasz Garguła i Radosław Matusiak właśnie. Niesamowite, że w dwóch dwumeczach z Portugalią i Belgią – Polacy zdobyli 10 punktów, a z tym drugim rywalem nie straciliśmy nawet bramki aplikując im trzy. W Brukseli po świetnym rajdzie Belgów skarcił RadoMatu, a w rewanżu – na Śląskim w Chorzowie –  dwa razy ukłuł Ebi Smolarek. To były wspaniałe zwycięstwa – przypomnijmy sobie jak Polska, zdobywała punkty, które dawały jej pierwsze miejsce w eliminacyjnej grupie.

15 listopada 2006, Bruksela. Mecz Belgia – Polska 0-1 gol: Matusiak 19′ (Polska: Boruc-Wasilewski, Żewłakow, Bąk, Bronowicki – Błaszczykowski, Dudka, Sobolewski, Smolarek – Matusiak, Żurawski)

17 listopada 2007, Chorzów. Mecz Polska – Belgia 2:0 gole: Smolarek 45′ i 50′ (Polska: Boruc  – Wasilewski, Żewłakow, Bąk, Bronowicki – Łobodziński(od.46 Kuba), Lewandowski, Sobolewski, Krzynówek, Smolarek (od 85.Kosowski), Żurawski (od 82.Murawski)

 

Zdjęcie: przeglądsportowy.pl



Komentarze

komentarze


Góra