ciekawostka

Mecze, których nie zapomnimy (odc.7): Srebrne lato Wójta, Kowala i Jusko. To było 25 lat temu na IO w Barcelonie!

„Mecze, których nie zapomnimy” to cykl, który poświęciliśmy unikalnym wspomnieniom z uniesień, których dostarczyli nam ulubieńcy. Przeżywaliśmy je na stadionach, przed telewizorami, solo bądź w większym gronie. Właśnie mija 25 lat od sukcesu Reprezentacji Olimpijskiej na IO w Barcelonie, która 6 sierpnia 1992 roku wywalczyła srebrny medal!

Mecz finałowy pamiętam jak dzisiaj, pamiętam upalny, parny sierpniowy wieczór. Pamiętam doskonale z kim oglądałem i gdzie, oraz to, że gospodarza tamtej piłkarskiej nasiadówy nie ma już z nami (R.I.P P.K).

Nie do zapomnienia jest również sam sukces, ale głównie styl w jakim został odniesiony. Ależ oni wtedy grali! W bramce Kłak, naprawdę świetny bramkarek, w obronie Wałdoch, Łapiński, Koźmiński – pewni i groźni w ofensywie dzięki temu ostatniemu, który świetne rajdy przy linii po lewej stronie urządzał. Asekurowali ich pomocnicy Marcin „Wślizg” Jałocha i Darek Adamczuk, który rozegrał imprezę życia. Środkiem pola rządził od tyłu „Świr” Świerczewski a Jerzy Brżeczek był „metronomem” dyktujacym tempo i rozkład gry a Ryszard Staniek, był ofensywnym pomocnikiem, objawieniem i klasą sama w sobie: ruchliwość, szybkość, technika – do poziomu z IO nawiązał jeszcze krótko w Legii 95 roku w LM.  W ataku – napad – marzenie jeśli chodzi o skuteczność, porozumienie i współpracę: Andrzej Juskowiak i Wojtek Kowalczyk – jak tam hulali z przodu….bajka naprawdę. Chylę czoła przed wpływem RL9 na dzisiejszą kadrę, ale tamten duet, tamten kolektyw grał fajny, szybki, nowoczesny i dobry technicznie futbol – kilku zawodników tamtego składu, w tamtej formie – byłoby znacznym wzmocnieniem potencjału dzisiejszej reprezentacji. Jusko został zresztą królem strzelców turnieju….

Drużyna składała się z zawodników: Igloopolu Dębica, Widzewa, Wisły i Hutnika Kraków, Górnika Zabrze i GKS Katowice, Legii i Lecha – nie była zdominowana przez żadną drużyne ligowa, i może to też była dodatkowa „sprężyna”  dla tego kolektywu? Głównym macherem i motywatorem był trener Janusz Wójcik – twardy, bezpośredni, pewny siebie, nie przebierający w słowach – jego udział w sukcesie był na pewno ogromny. Wspominam, że był to szkoleniowiec młody, co w tamtych latach było względnym novum – czołowe stanowiska trenerskie w kraju były raczej domeną seniorów środowiska: Strejlau, Piechniczek, Apostel, Łazarek, Broniszewski czy Stachurski, to byli zacni szkoleniowcy, ale już nie tak dynamiczni młody i bezpośredni „Wójt”.

Zawodnicy różnie zdyskontowali tamten sukces. Najgorzej powiodło się Kłakowi, który w wyniku perypetii zdrowotnych musiał przedwcześnie kończyć karierę i zarabiać na życie za kierownica klubowego autokaru w Belgii. Wałdoch spełnił się w Bochum i Schalke, Łapiński był ostoją Widzewa  i nigdy za granice nie wyjechał a jego rola w Legii była zdecydowanie epizodyczna – kontuzje. Koźmiński zrobił duża karierę we Włoszech (Udinese), Adamczuk przepadł w Szkocji, Brzęczek w Austrii, Świerczewski poobijał trochę rywali (w tym Zidane’a) we Francji. Kowalczyk wyjechał do Betisu Sevilla gdzie tak szybko jak zaczarował – zgasł, a Andrzej Juskowiak dość długo potwierdzał klasę w Sportingu Lizbona , Borussii Moenchengladbach i innych drużyn w Niemczech.

Po Io wiele – i głośno – mówiło się o „zmianie szyldu i dalszej jeździe”, ale Wójcikowi nie udało się wówczas przejąć dorosłej kadry, a jego zawodnicy przenikali do niej w różnym tempie i z różnym skutkiem. Efekt jest taki, że tamten medal to ostatni sukces polskiej piłki. Sam trener po latach prowadził kadrę, ale bez sukcesów, i po latach skompromitowany aferą korupcyjną i schorowany po wypadku i operacjach czaszki – dzisiaj jest cieniem dawnego silnego i głośnego „Wójta”.

Cóż – życie, ale tamten turniej będę pamiętał długo: 3:0 z Włochami (a u nich m.in Dino Baggio ,Diego  Favalli, Albertini czy Peruzzi ) , pokonanie Kataru, Australii i pechowe 2:3 z Hiszpanią w finale…ale u Iberyjczyków grali Luis Enrique, Guardiola, Soler, Kiko – cziołówka piłkarzy Barcy, Atletico w tamtych latach. Miło było patrzeć i świetnie się to wspomina – zapraszam:

 



Komentarze

komentarze


Góra