Mecze których nie zapomnimy (odc.8) : 22 lata temu mieliśmy w bramce księcia

„Zmieniamy szyld i jedziemy dalej” to – nieco buńczuczne – hasło dominowało 25 lat temu w medialnych wypowiedziach srebrnych olimpijczyków z Barcelony z trenerem Wójcikiem na czele. Chodziło o jak najszybsze wkomponowanie wszystkich zawodników oraz trenera medalistów IO w dorosłą kadrę i kontynuację pracy z podobnymi sukcesami. Nie było to takie proste, bo przecież Pierwsza Reprezentacja istniała, jej trenerem był szanowany Andrzej Strejlau, a zawodnicy pokroju Wdowczyka, Furtoka, Urbana, Koseckiego, Kubickiego, Warzychy (Roberta i Krzysztofa) , Czachowskiego, Ziobera czy Tarasiewicza, to byli doświadczeni, utytułowani i znakomici piłkarze. Potrzeba było kilku lat i serii przegranych eliminacji, by gros kadry olimpijskiej zadomowił się w Reprezentacji Polski…

Gdy po trzech przegranych eliminacjach (Italia 90, Euro 92 i USA 94), w 1993 roku zrezygnował trener Strejlau, schedę po nim przejął Henryk Apostel,którego praca i sukcesy z Lechem Poznań zrobiły wrażenie na włodarzach PZPN. W eliminacjach do Euro 96, 16 sierpnia 1995 roku Polska Reprezentacja wybiegła na Parc des Princes by stawić czoła Trójkolorowym. Przypomnę, że trzy lata później Francuzi cieszyli się z mistrzostwa świata – był to więc czas formowania się przyszłych czempionów. Wyobraźcie sobie tylko, że o Zinedine Zidane, Dariusz Szpakowski mówił: ” piłkę dostaje Zidane, który sporo potrafi”……;)

Skład reprezentacji Les Bleus jeszcze dzisiaj robi na mnie kolosalne wrażenie, i mimo że obecnie jesteśmy w rankingu FIFA na 5 tym miejscu , nie jestem przekonany jak poszłoby naszym z dzisiejszą reprezentacją znad Sekwany – brakuje mi sparingów z mocnymi drużynami, które pozytywnie zweryfikowałyby nasz ranking i dodały pewności przed MŚ.

Rywale w tamtym dniu wybiegli w następującym składzie (4-4-2): Lama – Thuram, Lizarazu, Desailly, Leboeuf – Zidane, Angloma, Deschamps, Guerin, Dugarry, Ginola! A na ławce? m.in Karembeu czy Djorkaeff….co za paka, co za luksus!!!! na każdej pozycji gracz wybitny…

Dla młodszych kibiców kilka słów tytułem wyjaśnienia: wybitni, inteligentni, świetnie ustawiający się i twardzi jak skały obrońcy, znakomici, kreatywni, wybiegani i nieustępliwi pomocnicy, których uosabiała kreatywność Zizou i dyscyplina oraz wybieganie Deschampsa. W ataku zadziorny Dugarry i „fantasista” David Ginola. W tamtym czasie byli to jeszcze zawodnicy Monaco, Bordeaux, OM i PSG – czołowych francuskich klubów, które wkrótce mieli zamieniać na m.in Real, Juve, Parme, Milan, Inter,Bayern, Chelsea czy Tottenham gdzie byli wiodącymi postaciami.

Naprzeciwko nich wybiegła jedenastka, w składzie której – po trzech latach od medalu olimpijskiego – wreszcie trzon stanowili „Ludzie Wójcika”. Trener Apostel desygnował bowiem do gry następujący skład (3-5-2): Woźniak – Wałdoch, Zieliński, Łapiński – Świerczewski, Koźmiński, Kosecki, Nowak, Iwan – Juskowiak, Kowalczyk. Siedmiu ex-olimpijczyków w składzie. Szyld został zmieniony, choć trener Wójcik i kilku zawodników z jego kadry, musiało jeszcze na seniorski debiut poczekać…

Ta drużyna dzielnie stawiała czoła Francuzom, którzy dwoili się i troili, ale dać rady naszym – nie mogli. Kiedy tak patrzę „oczami wyobraźni” na tamten skład i dzisiejszy, to przeteleportowałbym RL9, Piszczka, Kubę – do pierwszego składu, może też Glika i Pazdana w formie z Euro2016 i byłaby paka nie gorsza od francuskiej. Świerczewski był znakomity w destrukcji: twardy i nieustępliwy zakapior, Koźmiński był lewym pomocnikiem albo obrońcą jakiego dzisiaj nie mamy. Między Koseckim a Grosikiem nie ma wielkiej różnicy, Piotr Nowak był „dychą” jaką jeszcze dzisiaj nie jest jego imiennik – Zieliński. Pomocnik z TSV 1860 Monachium miał technikę, przegląd pola i strzał z dystansu, oraz masę perypetii z dotarciem do kadry. W ataku zaś, Wojtek Kowalczyk i Jusko – rozumieli się znakomicie. Ich porozumienie dało nam prowadzenie po pięknej akcji.

Cudów dokonywała potem nasza defensywa z bramkarzem Andrzejem Woźniakiem na czele, który wrócił z Paryża z tytułem księcia, jaki  przyznały mu  media w uznaniu znakomitej postawy. Warto dodać, że drugim golkiperem był wówczas Maciej Szczęsny – ojciec Wojtka.

Wygranej nie dowieźliśmy do końca – w 86-tej minucie gry z wolnego trafił Youri Djorkaeff…Pozostał niedosyt, ale i wspaniałe wspomnienia wielkich emocji. Nasza kadra przegrała i te eliminacje, po których zrezygnował Henryk Apostel a przygodę z ławką rozpoczął Janusz Wójcik, ale to na kolejny odcinek naszej serii.

#PolskaGola – popatrzmy jak Polacy stawali na paryskim stadionie, równo 22 lata temu….

http://pl.soccerway.com/matches/1995/08/16/europe/european-championship-qualification/france/poland/628750/

 

 

Komentarze

komentarze

Najczęściej czytane

Góra
select language