Artykuły i felietony

Milik po operacji, Legia w trakcie kuracji

La Gazzetta dello Sport doniosła, tuż przed godziną 13-stą w poniedziałek, o udanej operacji rekonstrukcji więzadła krzyżowego prawego kolana Arkadiusza Milika. W trakcie rozpoznania jest stan Legii, która przegrała w Białymstoku prezentując się momentami żenująco. Czy operacja uzdrawiania Wojskowych już trwa? to wie tylko Romeo Jozak.

W rzymskiej klinice Villa Stuart, operowano Arkadiusza Milika, któremu doktor Mariani zrekonstruował więzadła krzyżowe prawego kolana. Nie potwierdzono jeszcze czasu powrotu naszego napastnika, ale powinien być to okres blisko czteromiesięczny. Kolejna niefartowna (bo bez bezpośredniego udziału przeciwnika) kontuzja to cios dla reprezentacji. Arek Milik wprawdzie więcej pudłował niż strzelał, ale kolejni na liście nawet niespecjalnie mają okazje strzeleckie. Trener Sarri powiedział: „przykro mi, bo Arkadiusz był bliski topowej dyspozycji, niestety stan boiska był niegodny rozgrywek Serie A, i nie mogę wykluczyć, że kontuzja została spowodowane stanem placu gry„. Robert Lewandowski i Milik przerastają pozostałych napastników kadry poziomem gry – piłka ich szuka, pozostałych jakby mniej. Teodorczyk (też kontuzjowany) Stępiński czy Wilczek nie bez przyczyny są kolejnymi wyborami selekcjonera, którego czeka teraz niemały ból głowy przy ustalaniu składu i myśleniu o formacji na MŚ. Kontuzjowany jest też Maciej Rybus co znacznie komplikuje skuteczność przyszłych działań lewej flanki Orłów Nawałki – zwłaszcza wobec miernej postawy Jędrzejczyka, jego wpływu na ofensywne poczynania zespołu.  Po względnie „gładkim” przebiegu dotychczasowych spotkań eliminacji (poza znamiennym krachem w Kopenhadze), ich ostatnie dwa akcenty nie zapowiadają się jako spacerek – raczej droga przez mękę, i oby nie o syzyfowym charakterze.

Kontuzji uległ również Kamil Grosicki i to zaraz potem kiedy napisałem, że siermiężna Championship może wyeksploatować naszego zawodnika. To typ sprintera, i dla niego odpoczynek jest kluczowy dla zachowania odpowiedniej dyspozycji. Wie o tym trener Maurizio Sarri, który w miejsce Milika ma Mertensa, ale że to również szybkościowiec, to nie ma szans by rozegrał – na równym poziomie – 50 gier w sezonie. Zastępować go będzie Callejon, którego już Rafa Benitez wystawiał na szpicy. W miejsce Callejona – na prawym skrzydle Napoli – grać będzie Giaccherini albo Ounas. Adam Nawałka nie ma dla Grosickiego gatunkowego zmiennika, co zwiastuje niemały problem w dostarczaniu RL9 paliwa do skutecznych zagrań.

Poza „żelaznymi nazwiskami”, gros graczy z notesu selekcjonera grzeje ławę w swoich klubach,  a przydałaby się np. przebojowość Wszołka czy dawny potencjał Michała Żyro, który wraca żmudnie po rocznej przerwie spowodowanej kontuzją w wyniku brutalnego faulu (w Championship). Urazy to nieodłączny element futbolu, aspekt nieprzewidywalny, choć nie do końca. Trochę martwię się o Grzegorza Krychowiaka – po roku siedzenia na paryskiej ławce wprawdzie odpoczął, ale i odwykł od pewnych obciążeń, a takowe w Premiership dopadną go choćby w czasie tzw. Boxing Days, gdy gra się często i na całego, jak to w Anglii. Oby nasz pomocnik to przetrzymał. Niestety polskie Euro U-21 nie dostarczyło alternatyw personalnych dla dorosłej reprezentacji, gdyż kompromitacja zespołu Dorny dowiodła raczej braku zaplecza.

Kontuzja Rado, była jednym z elementów, która pogrążyła Jacka Magierę. O Legii pisałem już tyle, że wobec tego co się stało, i tego co się dzieje – nie zamierzam kontynuować na razie jej wątku. Żenujący konflikt między właścicielami, który zepsuł wszystko od głowy, morale podupadłe również po odejściu Vadisa i kontuzji Rado, pyskówki piłkarzy z dziennikarzami, przegranie pucharów, a teraz jeszcze doniesienia o donoszeniu czołowych piłkarzy na trenera, którego zastąpił Romeo znikąd – wielki teoretyk i developer młodzieży, ale bez doświadczenia w pracy z seniorami…ten wybór trąci nieporozumieniem. Podobnie kiepsko zresztą odbieram zachowanie jednego z dziennikarzy, który pochwalił się w mediach społecznościowych dość drogą whisky, którą dostał od pyskatego piłkarza Legii, w wyniku wygranego zakładu (…)

Mam wrażenie, że oto jesteśmy świadkami warzenia się piwa, które niebawem będzie musiał wypić Pan Mioduski. Już same doniesienia o donosach na Magierę są dość obrzydliwe, jeśli dodamy do tego żenującą  grę Wojskowych to wychodzi, że piwo to będzie miało gorzki smak – zgoła odmienny od szampana, którego prezes pił z okazji zdobycia tytułu mistrzowskiego.

Pierwszy raz też dojdzie do sytuacji, w której Dariusz Mioduski weźmie pełną odpowiedzialność za własne decyzje.  Samodzielnie i własnoręcznie zwolnił Magierę ( bardzo nie fair pozostawiając Aco Vukovicia, który odpowiadał za mentalne przygotowanie drużyny – a ono zawiodło najbardziej wobec kryzysu sportowego) oraz Żewłakowa i szereg innych osób, które od lat budowały coś, co zaprzepaszczono w pół roku.

Nie ma już „szalonego Bogusia” ani „niefajnego Wandzla” – na koniec sezonu Dariusz Mioduski stanie przed kibicami jako autor wyników zespołu. Pierwszy akt zakończył się zwolnieniem Magiery i przyjęciem Romeo Jozaka. Drugi akt oglądamy teraz a jego punkt kulminacyjny  zobaczymy w zimowym oknie transferowym,  przez które mogą zostać defenestrowani tacy gracze jak Malarz, Broź, Radović, Jodłowiec, Moulin, Guilherme ( a skoro oni to dlaczego nie Kuchy King?). Ciekawe też jaki los czeka „donosicieli”? Jędza ma najwyższy kontrakt w lidze a gra piach, Pazdan jest sfrustrowany i chciał uciekać wcześniej, Nagy przestał imponować,  Mączyński zaś….i tu – z żalu i zażenowania –  spuśćmy kurtynę milczenia. Skauci Legii jeżdżą po Rumunii, w Akademii nie ma 11-stu asów gwarantujących Mistrza,  a Jozak, patrząc na poczynania zawodników (którzy mieli być szybcy, zwinni i agresywni/fast, skillful, agressive)  chyba zaczyna rozumieć jak głęboko wdepnął w….Sen o Warszawie ;). Trzeci akt tego spektaklu obejrzymy zatem wraz z końcem sezonu – i oby nie była to klasyczna (trzyaktowa) tragedia grecka, bo choć jest ona polsko – chorwacka, to – na razie – pozostaje wierna oryginałowi. Było dobrze i nagle zaczęło się wszystko sypać. Punktu kulminacyjnego upatruje w zimowej przerwie. Wiosna będzie raczej  sumą wszystkich błędów.

Gorzkie będzie to piwo Mioduskiego, i niedobre, no chyba, że Romeo dokona cudu, w co osobiście nie wierzę.

Źródła: GdS i własne    Foto: Legia.sport.pl



Komentarze

komentarze


Góra