UEFA Liga Mistrzów

Mission impossible

Pierwszy odcinek tego serialu obejrzeliśmy wczoraj: gracze Juve próbowali, ale nie mieli swojego dnia. Nie miał z tym problemu Real, który zaaplikował gospodarzom pokaz skutecznej gry i odłożył turyńskie marzenia o wygraniu LM w bliżej nieokreśloną przyszłość. 

Druga odsłona włosko – hiszpańskiego pojedynku pucharowego będzie miała miejsce dzisiaj na Camp Nou. Włoska prasa po losowaniu nazwała rywali Romy i Juve per „mostri” (potwory) i wczorajszy mecz jak najbardziej potwierdził zasadność użycia tego sformułowania. Real szybko objął prowadzenie, obrona Juve nie była uważna i szczelna jak można było się spodziewać, więc Real przeczekał, wyczekał, podmęczył, a potem ukąsił tak, że kibicom Bianconeri nie pozostało nic innego jak tylko bić brawo….po golu CR7. Inna sprawa, że pozostawienie go samego w środku pola karnego inaczej skończyć się nie mogło. „Jest wyjątkowy i na LM zawsze mobilizuje się podwójnie”  – mówił po meczu Zizou, który dość zrelaksowany żartował nawet, że ładniejszym golem pozostaje wciąż jego trafienie z finału LM przeciwko Bayerowi Leverkusen w 2002 roku.

Dzisiaj Romie przyjdzie zmierzyć się z „Marziani” (Marsjanie) i obawiam się, że włoskie nadzieje na dobry wynik są absolutnie płonne. Eksperci w Rzymie widzą szansę w umiejętności gry zarówno wysokim pressingiem, jak i na „fizycznym” zagęszczeniu własnego przedpola. Szansą na awans ma być również rewanż na Stadio Olimpico. Szczerze mówiąc, nie przekonuje mnie żaden argument. Nawet ten, że Messi wróci do gry po krótkiej przerwie, z powodu której nie zagrał dwóch meczów towarzyskich z Albicelestes, ani ten, że nie do końca sprawny zagra Busquets – podobnie będzie po drugiej stronie z Nainggolanem, bez którego Romie będzie jeszcze trudniej, tym bardziej, że na pewno nie zagra Under, który mógłby być trudnym rywalem dla Alby. Po prostu: realnie, nie widzę czym Roma może zagrozić gospodarzom. Organizacja gry? A Barcelona z niej nie słynie? Nawet kiedy oddaje inicjatywę rywalom (wątpie by zrobili tak z Romą u siebie w pierwszym meczu) to i tak przyspiesza kiedy chce i osiąga co potrzebuje. Że remisuje mecze z przeciętniakami La Liga? Prowadzi z taką przewagą, że może sobie na to pozwolić – zdrowie najważniejsze: zwłaszcza w kontekście LM i MŚ. Pique popełnia błędy? Owszem, ale potrafi też zagrać bezbłędnie co pokazał choćby w rewanżu z CFC. Poza tym, kilku kolegów z przodu potrafi zrobić „co nieco” z obrońcami rywali…

Mówi się, że dla „manity” potrzebny jest dobry dzień całej jedenastki oraz wyjątkowo zmotywowany Leo Messi. Wczorajsza przewrotka (i czternasty gol w dziewięciu meczach) CR7, są chyba właściwą płachtą na byka? Drugi element podkręcający „Pchłę” ma na imię Alisson: jest Brazylijczykiem i mówią na niego „Messi wśród bramkarzy”. Czy efektowna wygrana Realu, piękny gol największego rywala i możliwość przetestowania kolejnego bramkarza (pamiętamy jeszcze siatki założone Courtois?) – to wystarczające elementy by spodziewać się znakomitego występu Leo i s-ki? Jakiekolwiek rozstrzygnięcie pozostawiające nadzieje rzymianom przed rewanżem będzie ogromną niespodzianką i osiągnięciem Giallorossi. Wczoraj napisałem, nie chcąc robić przykrości znajomym kibicom Juve, że spodziewam się bardzo dobrego meczu i trzech goli. Nie pomyliłem się. Mam wrażenie, że dzisiejszy mecz będzie bardziej jednostronny – a goli padnie pięć.

 

Camp Nou 20.45, przypuszczalne składy

Barcellona (4-4-2): Ter Stegen; S. Roberto, Piqué, Umtiti, J. Alba; Dembele, Rakitic, Busquets, Iniesta; Messi, Suarez. Trener: Valverde

 Roma (4-3-3): Alisson; Florenzi, Manolas, Fazio, Kolarov; Nainggolan, De Rossi, Strootman; El Shaarawy, Dzeko, Perotti. Trener: Di Francesco

 

Zdjęcie: tribuna.com



[fbcomments]

Góra