Sercem Kibica

#MocnoLegia. Dlaczego? Bo siła złego na jednego…

Kiedy włoska piłka ligowa kompromitowała się aferami Totonero (1980) czy Calciopoli (2006) –   z wizerunkowej opresji calcio wychodziło dzięki drużynie narodowej, która w 1982 i 2006 roku zdobywała złoto na MŚ.  W Polsce jesteśmy nieco ubożsi w talenty i możliwości, i choć nasza piłka ligowa kompromituje się koncertowo,  to raczej po złoto  do Rosji nie jedziemy, mimo że z pewnymi ambicjami 

Wybaczcie mi Państwo sarkazm, ale decyzja Ekstraklasy S.A  to jest jakiś niezdrowy i mocno niesmaczny precedens. Gdzie idea sportu i realizacja planu wydarzenia jakim jest finisz rozgrywek? Lech Poznań ma zabezpieczyć drużynie gości, prawdopodobnie Mistrzowi Polski, szybką i bezpieczną ewakuację z obiektu na Bułgarskiej, by ta należne medale i okolicznościową fetę przyjęła u siebie, gdzie będzie bezpiecznie? Tradycyjna ceremonia nagrodzenia mistrza krajowych rozgrywek nie odbędzie się po ostatnim gwizdku arbitra, w ostatnim meczu sezonu? Dlaczego Lech nie jest w stanie zrealizować scenariusza rozgrywek? Z obawy przed czym i na jakiej podstawie?  Kto z zawziętych kibiców będzie dopingował Lecha po tym jak ten poddał (u siebie!)  pierwszeństwo walki o tytuł białostockiej Jagiellonii?

Decyzja spółki oraz postawa rywali w walce o mistrza kraju, to zło numer jeden, dwa i trzy – wszystko wymierzone przeciwko warszawskiej drużynie, w sposób tak karykaturalnie przerysowany, że naprawdę nie wierzyłem, iż może coś takiego mieć miejsce. O istnieniu odium wiedziałem, ale żeby się tak objawiło….to naprawdę jest coś warte zapamiętania, tak jak i to, że – z grubsza – wszyscy temu przyklaskują. Naprawdę niewiarygodne….

Legia będzie Mistrzem Polski – w kiepskim stylu powiecie. Tak, ale tylko jeśli chodzi o ilość punktów  oddanych rywalom, których i tak straciła mniej niż Jagiellonia i Lech. Styl końcówki sezonu będzie dla Legii bardzo efektowny – a to za sprawą rywali i spółki zarządzającej rozgrywkami. Chcieli to dostaną – Legia  wygra z Lechem, chyłkiem wymknie się ze stadionu by świętować w Warszawie. To dość widowiskowe – a’ la Hrabia Monte Christo nawet 😉   A może by tak kibice poznańscy zrobili jednak psikusa i ten jeden raz uznali, że jednak Legia była lepsza? Miała swoje przeciwności, przegrywała, miała dziwnego trenera, zwolniła go kiedy wydawało się, że nie powinna, ale – o dziwo – przyniosło to punkty, które pozwolą jechać na ostatni mecz z szansami na obronę tytułu, do czego wystarczy remis.

Lech był drugi i powinien był mieć w planie tylko wygrywanie – tak robi Majster, prawda? Pokonać Jagiellonię, Wisłę i Legię – to byłby stylowy Mistrz Polski. Do czego doszło pamiętamy i pewnie chcemy zapomnieć: w piękne majowe popołudnie, poznańska publiczność – w tym ojcowie z dziećmi – zobaczyła jak Lech ułatwia zadanie drużynie, którą wyprzedza w tabeli!!!  Jaka inna – niż zgniła i niecna –  była logika tego zdarzenia? Trener Bjelica stracił zespół, który się bezczelnie wyłożył – a kto wie czy i czy nie cynicznie zarobił na tej farsie. Alibi przyszło kilka dni potem, kiedy zwolniono Nenada i i zatrudniono tercet – sam nie wiem : bardziej szkoleniowy czy raczej policyjny. I o to poznańscy kibice mają pluć na Legię? Wielkopolska i Poznań, to region pracowitych, uczciwych, rzetelnych ludzi – nie wierzę, że stać ich na nienawiść tak bezpodstawną. Frustracja to co innego, ale brak majstra w Poznaniu nie ma z Legią nic wspólnego. Trzeba było grać. Apeluje tym samym do rozsądku kibiców Kolejorza – choćby miał to być tylko ten jeden raz….historyczny.

Dlaczego Legia będzie Mistrzem Polski? Po pierwsze – dlatego właśnie, że Lech nie chciał, a nawet odrzucił taką możliwość. Po drugie, dlatego, że tytuł to noblesse oblige i wygrana Jagiellonii byłaby podszyta smrodkiem zgniłego jaja, który pojawił się podczas wspomnianego meczu w Poznaniu. Po trzecie – piłkarze Jagiellonii nie byliby dobrym reprezentantem naszej piłki w pucharach. W ostatnich latach zajmowali czołowe lokaty w lidze a w Europie ginęli w przedbiegach – jak Legia, powiecie. Owszem, ale tylko w zeszłym sezonie, kiedy psuła się od głowy z powodu konfliktu właścicieli, który przeszedł na zespół i skończył się chaosem, upadkiem poziomu gry i  zwolnieniem Jacka Magiery. W Legii wciąż są  są środki i mentalność, żeby – z trudem, ale jednak – wyciągnąć wnioski z ewentualnego/fartownego tytułu i przywrócić ład i porządek. Byłoby też dobrze, żeby dla Jagiellonii w pucharach – a zwłaszcza jej gości – wylądowało wreszcie lotnisko w Krywlanach. Na razie projekt  budowy betonowego pasa na obiekcie aeroklubu dopiero wystartował.

Jest też aspekt najważniejszy – „sportowy”. Wspomniałem wyżej, że Legia oddała najmniej punktów rywalom – rekordowo dużo bo 41, ale jednak  mniej niż rywale. Wojskowi  prowadzą w tabeli z dość komfortową przewagą i mają najlepszy skład osobowy.Czas, żeby pokazał on klasę! Chociaż raz, ale na grubo – jak nie teraz to kiedy?  Zawodnicy mieli swoje wpadki, grzeszki i potknięcia, ale na ostatni mecz jadą jako lider i tę pozycję utrzymają. Dlaczego? Bo Arkadiusz Malarz ma sezon życia i zasłużył by pojechać z kadrą na MŚ – jako trzeci, ale zasłużył. Bo Michał Pazdan pokazuje zalążki formy sprzed Euro 2016, a to oznacza jedno: Pazdannaro i no pasaran! Bo Inaki Astiz to gracz inteligentny i nie zawali takiego meczu. Bo Vesović i Jędza znają się na swojej robocie i zawodnicy Lecha nie pohasają w bocznych strefach boiska. Bo środek pola Legia ma najlepszy w kraju i w takim meczu Remy, Cafu, Antolić, Mączyński i Hamalainen – wyjdą ze skóry, żeby pokazać co potrafią. Bo Rado wie, że tak jak tytuł będzie smakował w niedzielę, tak nie posmakuje już nigdy, a Sebastian Szymański i Jarek Niezgoda zasłużyli swoją grą, by media napisały, że to dzięki nim. Bo Kuchy to King, a Eduardo jeszcze nie zdobył gola i może chcieć zdobyć takiego jak truskawka na torcie, na który na pewno zasłużył Dean Klaufurić, który na farcie, i trochę na przekór,  ale z dużym wyczuciem – niczego nie zepsuł a nawet poukładał. On też zasłużył na fetę w Warszawie.

Dużo klocków przybyło na Ł3 – i dosłownie i w przenośni – bo kilku zawodników Legii ma warunki do pięściarskiej półciężkiej. Może z tej mąki być chleb i ładna konstrukcja. Potrzeba do tego: czasu, planu, ręki człowieka z głową i sercem, ale – przede wszystkim – potrzeba jednego: Legii Mistrza Polski. I tego się trzymajmy – najmocniej jak się da. W niedzielę, na przekór wszystkim i wszystkiemu. #MocnoLegia

 

Zdjęcie: moje własne z meczu pucharowego przeciwko Napoli.



[fbcomments]

Góra