Artykuły i felietony

Mou czy Mau? Pep czy Klopp? Zapowiedź sezonu 2018/2019 w Premier League!

Przed nami kolejny sezon angielskiej Premier League, który zapowiada się na jeden z najciekawszych w historii. Już za chwilę kibice na wyspach, ale nie tylko, będą mogli oglądać zmagania dwudziestu klubów, walczących o tytuł mistrza kraju w najmocniejszej lidze świata.

Tytułem wstępu

Sezon 2018/2019 ma wszystko, by stać się niezapomnianym przez lata. Zazwyczaj jest tak, że po kolejnych mundialach rozgrywki ligowe należą do wyjątkowych. Dzieje się tak z kilku powodów. Podstawowym są oczywiście transfery, bo po udanych turniejach międzynarodowych następuje spora rotacja i zmienia się układ sił. Do tego dochodzą trudy wakacyjnego mundialu, co za tym idzie początek sezonu jest świetną okazją do wybicia się dla młodych zawodników. Dzięki tej mieszance nowych twarzy oraz młodości powstaje mieszanka wybuchowa. Łatwo też zauważyć analogię pomiędzy jakością poszczególnych mistrzostw świata a sezonem po nich. Im lepszy mundial, tym ciekawszy następny sezon. A po tym co wydarzyło się w Rosji, to jak sami Państwo się domyślają, szykuje nam się prawdziwa bomba.

Jeżeli chodzi już stricte o ligę angielską, to elektryzuje również fakt, że największe drużyny przeszły spore zmiany personalne. Co więcej, kilka ekip zdążyło już zagrać ze sobą w ramach ICC. Pomimo towarzyskiego charakteru tych spotkań, emocji nie brakowało. Przewrotka Shaqiriego w debiucie przeciwko Czerwonym Diabłom, słowa wypowiedziane przez Mourinho, zmiana stylu gry Chelsea pod wodzą Sarriego czy wiecznie uśmiechnięty i żartujący Jurgen Klopp. Ta śmietanka piłkarsko-trenerska, okraszona bardzo ciekawymi beniaminkami oraz wyjątkową atmosferą na angielskich trybunach będzie nas, miłośników futbolu, ekscytować od pierwszego gwizdka na Old Trafford, do ostatniego już w maju. Zapraszam serdecznie do zapowiedzi sezonu 2018/2019 w Premier League.

Transfery

Zaczynamy od tematu, który co roku elektryzuje piłkarską społeczność. Przyjęło się, że angielska liga praktycznie w każdym oknie transferowym przyciąga wielu piłkarzy, kusząc ich zarobkami, możliwością gry z najlepszymi oraz poczuciem wyjątkowej wyspiarskiej atmosfery. Nie inaczej było tego lata. Kiedy to piszę, do zamknięcia okna transferowego na wyspach pozostało jeszcze kilkanaście godzin i wciąż może się jeszcze wiele wydarzyć. Nie da się jednak ukryć, że na ten moment niekwestionowanym królem letnich zakupów jest Liverpool. Zespół z Anfield odrobił bolesne lekcje z poprzedniego sezonu i zaczął łatać dziury w składzie z prędkością owerloka. The Reds wydali ponad 180 milionów euro na wzmocnienia. Ekipę Jurgena Kloppa zasilili Alisson Becker (będący przez kilka dni najdroższym bramkarzem na świecie), Naby Keita, Fabinho oraz Shaqiri. Niewykluczone, że na Anfield trafi jeszcze topowy obrońca, bo tylko w tej formacji wciąż przydałoby się wzmocnienie. Po takich ruchach, Liverpool musi sprostać presji, bowiem staje się pełnoprawnym kandydatem do triumfu w kraju.

Po odejściu Arsene’a Wengera większą śmiałość do ruchów transferowych wykazał również Arsenal. Kanonierzy pozyskali Bernda Leno, Sokratisa, Lucasa Torreirę czy Matteo Guendouziego. Trzeba przyznać, że każdy z tych zawodników ma zadatki, by być podstawowym ogniwem zespołu Unaia Emery’ego. Szczególne wrażenie w meczach kontrolnych zrobił Guendouzi, który pomimo zaledwie 19 lat na karku, ma gracje i dojrzałość doświadczonego piłkarza.

Na trzecim miejscu transferowych podbojów uplasował się West Ham United. Młoty po poprzednim sezonie zdały sobie sprawę ze skali problemu. Zespół, który miał walczyć z najlepszymi i ocierać się o pierwszą szóstkę został szybko sprowadzony do parteru. Działacze klubu postanowili zareagować i na Stadionie Olimpijskim trwa gruntowna przebudowa składu. Manuel Pellegrini będzie miał do dyspozycji świetnego skrzydłowego, Felipe Andersona. Po drugiej stronie szalał będzie Andriy Yarmolenko. O defensywę zadba Issa Diop wraz z Łukaszem Fabiańskim, który ma za zadanie wiernie strzec dostępu do bramki. Rufę i dziób tego eksperymentu spajać będzie Jack Wilshere.

Nie sposób nie wspomnieć o kilku transferach w topowych klubach. Przed chwilą wybuchła wieść o pobiciu sumy transferowej za bramkarza. Najdroższym goalkeeperem w historii stał się Kepa, przechodząc do Chelsea za ok 80 mln euro. Wcześniej The Blues sprowadzili Jorginho (który był w pakiecie z Sarrim). Nie próżnował też aktualny mistrz kraju. Pep Guardiola wreszcie dopiął swego i wzmocnił pakę Obywateli Riyadem Mahrezem. Czy było warto? Wystarczy obejrzeć mecz o Tarczę Wspólnoty. Szykuje się kolejny wielki sezon w wykonaniu City.

Jako przysłowiową truska… wróć, wisienkę na torcie (ahh copyright) zostawiłem transfery beniaminka, mianowicie Wolverhampton Wanderers. Nie zdziwiłbym się, gdyby ta ekipa stała się rewelacją rozgrywek. Portugalska kolonia wzrosła o Diego Jotę, Joao Moutinho i Rui Patricio. Na dokładkę Benik Afobe, Willy Boly, ale przede wszystkim Adama Traore, jeden z najlepszych dryblerów nie tylko na wyspach. Z taką paką można konie kraść.

Trenerzy

Premier League, jak żadna inna liga na świecie, stoi trenerami z najwyższej półki. Każdy z nich preferuje odrębny i niepodrabialny styl taktyczny. Do i tak już zacnego grona dołączył przed sezonem taktyk spod Wezuwiusza. Maurizio Sarri, bo o nim mowa ma wprowadzić powiew świeżości w szeregach The Blues. Namiastkę jego stylu można było już zobaczyć podczas przedsezonowych spotkań Chelsea. Owszem, klub z Londynu nie powalał wynikami oraz nadmierną skutecznością, ale na boisku widzieliśmy już kilka schematów znanych z Napoli. Zabawne, że po przygodzie z Antonio Conte, na Stamford Bridge miało być „no more Italiano” a w ostateczności jest bardziej włosko, niż wcześniej. Warto też pamiętać, że wbrew powszechnie uznanej ofensywnej taktyki Sarriego, nie jest to trener mający doświadczenie na najwyższych szczeblach. Do Londynu wparował w starym dresie z Neapolu i po kilku gorszych spotkaniach równie szybko może wyparować.

Sarri znacząco wzbogaci angielski futbol, ale nie zapominajmy o trenerach, którzy na wyspach są już jakiś czas i każdy z nich wciąż ma coś do udowodnienia. Number One oczywiście jest Pep Guardiola i jego pragnienie obrony tytułu mistrzowskiego ale przede wszystkim make english club winner of CL again. Na rodzimym podwórku przeszkadzać będzie mu inny One. Tym razem The Special One, który wydaje się przeszkadzać już nawet swoim zawodnikom. Wywiady w trakcie przedsezonowych przygotowań mówią same za siebie. Mou chyba powinien zrobić sobie przerwę od trenowania piłkarzy, bo w ostatnich tygodniach jest niczym komar, lata w około i próbuje ugryźć ale w ogólnym rachunku prócz napsucia odrobiny krwi, nic z tego nie wynika. Taką właśnie rolę będą pewnie pełnić w tabeli ligowej Czerwone Diabły. Będą próbowały przeszkadzać, bo o realnym marszu po mistrza raczej mogą zapomnieć.

Zupełnym przeciwieństwem Mou jest Jurgen Klopp. Gość albo wiecznie uśmiechnięty, albo krzyczący i wariujący przy linii bocznej. Chociaż wydaje się, że na wyspach częściej można go oglądać jako Bruce’a Bannera a nie Hulka, to wystarczy, że ktoś za mocno odkręci kurek i Jurgen zrobi Borussia show. Nie zmienia to faktu, że Klopp oraz jego Liverpool stali się realnymi kandydatami do triumfu. Jest tak za sprawą transferów, oraz ofensywnej taktyki trenera. Niemcowi nie przeszkadza strata pięciu bramek w meczu, o ile tylko jego zespół strzeli w tym samym sześć. To najbardziej efektowny futbol w Premier League i już nie mogę się doczekać, by oglądać mecze the Reds.

Faworyci

W zapowiedzi nie może zabraknąć wskazania faworytów rozgrywek. Zdecydowałem się na wytypowanie miejsc od trzeciego do pierwszego, chociaż w przypadku Premier League można byłoby z powodzeniem stworzyć Top Six, ale nie będziemy szli na łatwiznę, zaczynamy!

  1. Tottenham

Na najniższym stopniu podium znalazł się Tottenham. Zespół prowadzony przez Mauricio Pochettino ma wszelkie prawa, by rywalizować o najwyższe cele. Owszem, wiele mówi się o kłopotach związanych z Sonem (zawodnik prawdopodobnie będzie musiał odbyć służbę wojskową w swoim kraju, trwa walka o to, by mógł to zrobić po zakończeniu kariery) oraz brakiem transferów. Ta druga sprawa spowodowana jest głównie zamieszaniem związanym ze stadionem. Mimo to, Pochettino ma wreszcie skład, który zdążył się już dobrze poznać a potencjału w nim nie brakuje. Wśród innych czołowych zespołów, które są w trakcie mniejszej bądź większej przebudowy, spójna ekipa może być sporym atutem. Ale trzecie miejsce, to w tym sezonie maksimum na co stać Spurs.

  1. Manchester City

Zaskoczeni? Aktualny mistrz kraju, dysponujący chyba najlepszą kadrą w lidze, i ląduje na drugim miejscu? Już tłumaczę. Guardiola, będąc jednym z najlepszych trenerów na świecie, ma to do siebie, że po kilku sezonach jego drużynom czegoś zaczyna brakować. Owszem, w Bayernie Monachium nie zaważyło to na zdobyciu mistrzostwa, ale w Bundeslidze nie ma praktycznie konkurencji. Co innego jest w Anglii. Tutaj zespoły tylko czyhają na siebie nawzajem, by wyprzedzić się w tabeli. Poza tym, priorytetem dla Obywateli będzie Liga Mistrzów i to na niej Guardiola skupi swoje siły.

  1. Liverpool

Na pierwszym miejscu ekipa Jurgena Kloppa. Akapit wyżej wspominałem o wygłodniałych zespołach, tylko czyhających na pozycję lidera. Taki właśnie wydaje się Liverpool. W poprzednich sezonach zawsze czegoś brakowało, mówiło się o brakach kadrowych i braku zgrania drużyny. Mimo to eksplozja talentu Salaha, podsypana potencjałem Mane i Firmino pozwoliła dostać zająć wysokie miejsce w lidze i dostać się do finału Ligi Mistrzów. W tym sezonie problemy personalne odeszły w dal a Jurgen Klopp udowadniał już w Borussii, że jest idealnym kandydatem do strącenia króla z piedestału.

Dlaczego w TOP 3 nie ma Arsenalu, United i Chelsea? Powód jest dosyć pragmatyczny. W przypadku ekip z Londynu, jest za wcześnie, żeby zbierać żniwa z przebudowy drużyny. Zarówno Chelsea jak i Arsenal to raczej drużyny budowane z myślą o sezonie 2019/2020. Jeżeli chodzi o Czerwone Diabły, to jad, który płynie z ust Jose Mourinho nie może pozostać bez konsekwencji. Prędzej czy później to wybuchnie i albo zawodnicy, albo działacze stracą cierpliwość do portugalskiego szkoleniowca. W takich warunkach wewnętrznych raczej trudno będzie rywalizować z zespołami, gdzie dominuje dobra atmosfera i głód zwycięstwa.

Beniaminki

Ciekawie prezentują się też zespoły powracające do najwyższej klasy rozgrywkowej w Anglii. Oczywiście najwięcej szumu, zwłaszcza przez transfery, robią wokół siebie Wolves. Klub świetnie zarządza swoimi finansami i ma szansę uplasować się w środku tabeli, a kto wie, może nawet wyżej. Po drugiej stronie barykady jest Cardiff City, któremu ciężko wróżyć triumfy. Ten zespół nawet w Chamionship nie zachwycał a brak realnych wzmocnień nie napawa optymizmem. Ale w piłce nożnej wszystko może się wydarzyć, dlatego wierzę, że ta ekipa również sprawi kilka niespodzianek. Mocne zakupy przed sezonem zostały wykonane również w Fulham. Klub z Londynu wydał w letnim oknie prawie 80 mln euro. Jest jakaś inna liga, gdzie beniaminek wydaje na wejście do najwyższej klasy rozgrywek takie sumy? Fulham wzmocnili przede wszystkim Seri z Nicei oraz Mitrović z Newcastle. Zobaczymy, czy wielkie pieniądze pomogą w utrzymaniu się w Premier League.

Czarny koń rozgrywek

Oczywiście typowanie czarnego konia rozgrywek jest najbardziej niewdzięcznym ze wszystkich typowań. Przede wszystkim ze względu na dobór próby. Czy taki Arsenal możemy w ogóle brać pod uwagę, skoro kibice Kanonierów rok w rok liczą na tytuł? Ale z drugiej strony od ostatniego tytułu minęło kilkanaście lat. Czy czarny koń ma być drużyną, która zajmie niespodziewane miejsce w środku tabeli, czy ekipą, która szturmem wedrze się na sam szczyt? Jak sami państwo widzą, ta kategoria wiążę się z pewnymi nieścisłościami. Załóżmy więc, że czarnym koniem nazwiemy ekipę, która spełni chociaż jedno z tych kryteriów. Według mnie największe szanse na to ma Wolverhampton Wanderers. Ten zespół pojawił się już w kontekście transferów oraz beniaminków i musi pojawić się również tutaj. Potencjał, jaki ma ta ekipa jest trudny do oszacowania. Portugalskie zasieki, wzmocnione o kilku nowych wartościowych piłkarzy może w tym sezonie zawojować Premier League. Raczej nie będzie to miejsce w pierwszej czwórce, ale nie zdziwiłbym się, gdyby tak pierwsza szóstka, może ósemka? Joao Moutinho wraz z Rubenem Nevesem będą stanowili monolit w środku pola. Z przodu szaleć będą Traore i Jota, a kto wie, może swoje szanse otrzyma wreszcie Michał Żyro…

Król Strzelców

Naturalnymi kandydatami do statuetki są Harry Kane oraz Mo Salah. Który z nich okaże się lepszy, dowiemy się w maju, ale już teraz pojedynek tych graczy może wzbudzać zainteresowanie. W zeszłym sezonie Harry Kane gratulując Egipcjaninowi liczby bramek, rzucił mu równocześnie wyzwanie mówiąc, że w największych ligach swoją wielkość trzeba udowodnić w kilku sezonach z rzędu. Jak zareaguje na to Salah? Patrząc na jego formę po powrocie z kontuzji i na występy przedsezonowe – zapewne bramkami. Ale Kane, po zdobyciu korony króla strzelców Mistrzostw Świata w Rosji, tanio skóry nie sprzeda. Brak konkurencji, zgrany zespół i przeprowadzka na nowy stadion zdają się świetnym momentem, by ponownie udowodnić, że tytuł książęcy mu się należy.

Poza wyżej wymienionymi panami możemy mieć do czynienia z kilkoma zawodnikami, chcącymi sprawić niespodziankę i wyrwać dla siebie tytuł. Wśród nich jest naturalnie Sergio Aguero, u którego „nie zmienia się nic mimo lat”. Argentyńczyk udowodnił w meczu o Tarczę Wspólnoty, że trzeba się z nim liczyć i nie zamierza ustępować miejsca młodszemu Jesusowi. W obrębie wciąż pozostaje bestia z Manchesteru United, czyli Romelu Lukaku. Belg pokazywał już wielokrotnie, że zdobywanie bramek to dla niego chleb powszedni. Niewiarygodne warunki fizyczne i mądrość boiskowa czynią go kolejnym kandydatem do miana snajpera roku. Ostatnim pretendentem do tytułu może okazać się Pierre-Emerick Aubameyang. Gabończyk ma za sobą świetne wyniki strzeleckie w Bundeslidze a jego forma z przedsezonowych sprawdzianów może imponować. Szybkość, skoczność i wyszkolenie techniczne to główne cechy napastnika. On ma je wszystkie w wersji turbo. Zapowiada się niezwykle ciekawy sezon i nie zdziwiłbym się, gdyby padł rekord bramkowy w Premier League.

Transferowa jedenastka lata w Premier League

Jako, że przewidywania przedsezonowe naturalnie łączą się z poczynionymi przez kluby transferami, zdecydowałem się zabawić i przygotować dla Was jedenastkę złożoną z najlepszych transferów letnich w Premier League. W zestawieniu znaleźli się zawodnicy zarówno nie grający wcześniej w Anglii, jak i Ci, którzy zamienili poprzedni angielski klub na nowy. Jeżeli macie swoje własne typy, bądź zmienilibyście coś w poniższej jedenastce, dajcie znać!

Formacja: 4-5-1

Alisson Becker (AS Roma-Liverpool) – Diogo Dalot (FC Porto-Manchester United), Sokratis (Borussia Dortmund-Arsenal Londyn), Issa Diop (Toulouse-West Ham United), Lucas Digne (FC Barcelona-Everton) – Fred (Szachtar Donieck-Manchester United), Naby Keita (RB Lipsk-Liverpool) – Riyad Mahrez (Leicester City-Manchester City), Jack Wilshere (Arsenal Londyn-West Ham United), Felipe Anderson (Lazio Rzym-West Ham United) – Alireza Jahanbakhsh (AZ Alkmaar-Brighton H&A)

To już wszystko na dzisiaj. Teraz trzeba tylko uzbroić się w cierpliwość i przeczekać te kilkanaście godzin do startu rozgrywek w Premier League. Polecam wyposażyć się w smaczne przekąski i dobre zimne napoje (żeby uzupełnić elektrolity, są takie upały…) i wraz z rodzinami czy znajomymi śledzić poczynania na wyspach.

fot: gettyimages



[fbcomments]

Góra