Artykuły i felietony

Najgorsza jedenastka Mundialu w Rosji. Nie obyło się bez Polaków

Przedstawialiśmy Państwu już nasze najlepsze jedenastki mundialu. Tym razem przyszedł czas, by rozliczyć się z zawodnikami, którzy turnieju nie zaliczą do udanych. Dzisiejsi (anty)bohaterowie tworzą najgorszą jedenastkę Mistrzostw Świata 2018. Tym razem zdecydowaliśmy się na wspólny wybór, bowiem postawa niektórych piłkarzy była tak zła, że nie musieliśmy targować się o to, kogo umieścić w składzie. Uprzedzamy, że w zestawieniu znajdują się tylko zawodnicy, którzy rozegrali na turnieju chociaż kilka minut. Tych, którzy nie zameldowali się na murawie nawet na chwilę – oszczędziliśmy.

Skład: Caballero – Cionek, Boateng, Hawsawi – Piszczek, Mascherano, Krychowiak, Ozil, Carrasco – Milik, Werner

Trener: Jorge Sampaoli

O miejsce w bramce najgorszej jedenastki mundialu biło się dwóch zawodników. Ostatecznie rolę pierwszego bramkarza ‘wywalczył’ sobie Caballero, który wyprzedził De Geę. Argentyńczyk zagrał w dwóch grupowych meczach swojego zespołu. W pierwszym był bezradny przy bramce Alfreda Finnbogasona, natomiast w drugim popisał się świetną asystą przy golu Rebicia. Niełatwy wybór mieliśmy również jeżeli chodzi o trójkę stoperów. Tutaj gościmy pierwszego z reprezentantów Polski, Thiago Cionka. Który zagrał tylko w pierwszym meczu grupowym. Nie bez powodu, bowiem sprezentował gola samobójczego oraz przez całe spotkanie był zwrotny niczym wóz towarowy, w dodatku bez kół… Partnerować mu będzie Jerome Boateng. Obecność w tym gronie jednego z najważniejszych piłkarzy Bayernu oraz kadry Niemiec ostatnich lat, może dziwić ale tylko pozornie. Jeżeli odwrócimy wzrok od papieru i spojrzymy na boisko, wszystko stanie się jasne. W przegranym meczu z Meksykiem to między innymi jego niesubordynacja przyczyniła się do straty bramki. Natomiast w drugim spotkaniu, ze Szwecją, za bezmyślny faul został ukarany czerwoną kartką i turniej się dla niego zakończył. Trzecim stoperem jest Osama Hawsai z Arabii. Piłkarz w pierwszym (i jedynym dla niego) meczu był kapitanem drużyny. Skończyło się na 5:0 dla Rosji i bezradności przy drugiej bramce, złym kryciu przy trzeciej i dopuszczeniu do strzału przy czwartej.

W naszej drużynie snów (głównie koszmarów) na wahadłach zagrają Piszczek oraz Carrasco. Pierwszy z nich ma prawdziwe powody do złości, bowiem zagrał w dwóch przegranych spotkaniach i prezentował się wyjątkowo słabo, zarówno fizycznie oraz taktycznie. Do tego dochodzi fakt, że jego klub – Borussia Dortmund – właśnie zatrudnił na tę samą pozycję Hakimiego z Realu a z wypożyczenia wraca Passlack, z którym Piszczu już kilkukrotnie przegrał rywalizację o miejsce w składzie. Carrasco natomiast jest brązowym medalistą mundialu, więc skąd jego obecność? Otóż sam zawodnik, prócz kilku ślicznych rajdów lewą stroną w fazie grupowej, niezbyt przyczynił się do sukcesu. Co więcej, szybko stracił miejsce w podstawowej jedenastce na rzecz Chadliego. Od piłkarzy takiej klasy jak Carrasco wymagamy znacznie więcej. W środku pola chyba jedni z największych przegranych. Mascherano był na turnieju cieniem samego siebie sprzed lat. Przeprowadzka do Chin oraz wiek zrobiły swoje – głupie faule, brak kondycji oraz dokładności, tak zapamiętamy niegdyś świetnego piłkarza. Podobnie (z wyłączeniem wieku) możemy chyba już pisać o Grzegorzu Krychowiaku, dla którego ten mundial miał być odskocznią i umożliwić powrót do PSG. Skończyło się na słabej postawie i głupim wybiciu piłki na swoją połowę, co przypłaciliśmy straconym golem. Obecnie dla zawodnika dobry będzie nawet Lokomotiv a marzenia o wielkiej piłce musi odłożyć na później, bądź nigdy. Wraz z wyżej wymienionym, linię pomocy domyka Mesut Ozil. Brak siły w ofensywie niemieckiej można przypisać właśnie zawodnikowi Arsenalu. To najmniej angażujący się w grę drużyny piłkarz Niemiec. Może to dziwić, biorąc pod uwagę jego karierą klubową. Czy to jego koniec, czy w angielskiej lidze odbuduje formę?

W napaści postawiliśmy na sprawdzony duet. Arek Milik, który po ciężkiej kontuzji od razu wskoczył do podstawowego składu Polski nie pokazał kompletnie nic. Był piłkarzem widmo, nie oddawał strzałów, nie podawał, nie dziwi więc fakt, że to był jego pierwszy i ostatni występ na mundialu. Inaczej było z Wernerem – ten od początku był aktywny i widoczny. Szkoda tylko, że wsławił się głównie niewykorzystanymi okazjami i pudłowaniem do pustej bramki. Niegdyś Niemcy mieli na turniejach kasowych napastników, widać te czasy się skończyły.

Najgorszym trenerem (a może asystentem?) mianowaliśmy Jorge Sampaoliego. Od dwóch dni na szczęście dla Argentyny stracił pracę. Podczas mundialu, szkoleniowiec pokazał, że jest cholerykiem i histerykiem. Udowodnił, że nie miał pomysłu na grę zespołu i idiotycznie wierzył w Messiego. W całej sytuacji boli fakt, że Sampaoli otrzymał od związku argentyńskiego 2 miliony dolarów odszkodowania za rozwiązanie współpracy. Po tym czego doświadczyli kibice w Rosji, przelew powinien pójść w drugą stronę.

Nie da się ukryć, że wśród tych piłkarzy, wielu z nich prezentuje na co dzień równy poziom w klubach, bądź po prostu wciąż mają szansę na godziwą karierę. Tym bardziej szkoda, że turniej nie poszedł po myśli takich zawodników jak Milik, Boateng, Carrasco czy Werner. Ze słabym występem pewnie lepiej poradzą sobie doświadczeni gracze, którzy przegrali już w życiu kilka spotkań i wiedzą jak reagować na krytykę. Chcielibyśmy, żeby na następnych wielkich turniejach, najgorsze jedenastki nie uwzględniały Polaków.

fot: gettyimages



[fbcomments]

Góra