Artykuły i felietony

Najważniejsze jest odpowiednie dać rzeczy słowo. Szkodzimy gwiazdom i zabijamy futbol (video)

Już w czasach liceum uznałem to sformułowanie za kwintesencje skutecznej komunikacji oraz uczciwości i rzetelności. Dzisiejsza rzeczywistość potwierdza moją obserwację. Nieprecyzyjne sformułowania, niewłaściwy dobór słów,unikanie piętnowania wypaczeń i patologii oraz  błędne wartościowanie – krzywdzą nas wszystkich: maluczkich i bogatych.

Epatowanie oszołomstwem i pobłażanie patologii – to mi przychodzi do głowy by skrótowo określić emocje związane z meczem Bayernu z Realem oraz Derby Włoch. W pierwszym spotkaniu ciężka krytyka spadła na RL9 – „Daje za mało drużynie w meczach o stawkę” – grzmiał Oliver Kahn. Dlaczego? Bo Lewy nie strzelił gola – jakby to był kontraktowy obowiązek w każdym meczu. Polak „zdobył w sezonie 39 goli, o czym marzy gros zawodników w Europie” – bronił swojego gracza Jupp Heynckes, który musiał zapewniać, że wystawi Roberta w rewanżowym spotkaniu w Madrycie.

Bayern miał słabszy dzień, podobnie RL9 – to się może zdarzyć – CR7 też nie zaliczył trafienia a nikt go nie krzyżuje bo Real wymęczył zwycięstwo. Wydarzyło się tak, bo Marcelo i Asensio wykorzystali sytuacje, które im stworzono. Nie zrobił tego Ribery, który w dwóch sytuacjach psuł szansę Bawarczyków w sposób zawstydzający – ale jego też nikt nie odsądza od przydatności do drużyny.  Zanim zszedł Robben (a szybko zszedł), Bayern grał trzema ofensywnymi zawodnikami – wobec ścisłego krycia Lewego, który miał naprzeciw siebie czołowego defensora świata, miejsce miał Ribery. Grał dobrze, był aktywny, stwarzał sobie sytuacje, które marnował, a w bliźniaczej akcji Asensio trafiał – oto powód przegranej. Każdy wie, że Sergio Ramos jest silny, szybki, doświadczony, boiskowo inteligentny – wie jak się ustawić i kiedy sfaulować. W poskramianiu Lewego pomagał mu Carvajal, który faulował RL9 – po tych zagraniach powinny być rzuty karne. Ich brak nie obciąża Lewego a sędziego i UEFA, która broni LM przed VAR.

Lewy padł też ofiarą swojej legendy: supersnajper jest zawodnikiem wybitnym. Jego gra oparta jest na formie fizycznej, intuicji oraz timingu – do ich pełnego wykorzystania potrzebuje top dyspozycji,  miejsca i podań, których w środę nie dostawał – nie były nimi przypadkowe zagrania. Bez tego nie odwróci losów meczu – nie jest i nigdy nie był Messim czy CR7 – nie posiada ich szybkości czy przyspieszenia ani kiwki, gdyby je miał, na jego półkach byłaby Złota Piłka i wiele zdobytych goli więcej. Przerysowano jego cechy do granic, których nie sięga. Dodatkowo – przy schematycznie i bez polotu grającym Bayernie, przy gorszym dniu drużyny, Lewy staje się przewidywalny i łatwiejszy do pokrycia – zwłaszcza przez dwóch defensorów najlepszej drużyny w piłkarskim obiegu. Nie ma powodu do utyskiwań – jest pole do pracy i poprawy. Dla wszystkich: trenera, zawodników, działaczy klubu – w Realu jest 11 piłkarzy, których chciałby Bayern. Ilu w Monachium jest zawodników, o których zabiega Real?

W Mediolanie rozegrano Derby Włoch, które na pewno wzburzyły Wezuwiusz. Mecz perfekcyjnie ilustruje historię oraz przyczyny upadku oraz wartości Serie A. Rozegrano świetne spotkanie, ale skrzywdzono włoską piłkę. Mecz mógł być dużo bardziej widowiskowy gdyby nie decyzje sędziego, który ułatwił Juventusowi zadanie. Stało się tak po tym, jak arbiter wyrzucił Matiasa Vecino za faul na Mandżukiciu. Decyzja – skonsultowana na VAR – była słuszna, bo Urugwajczyk dopuścił się zagrania, które mogło przypominać faul Witsela na Wasilewskim – było nieco mniej złośliwe i zdecydowanie bez konsekwencji zdrowotnych jakie poniósł Wasyl.

Rażąca była dopiero dalsza niekonsewkencja pana Orsato. Żeby była jasność: Bianconeri wygrali dzięki imponującemu pressingowi, konsekwencji godnej naśladowania i ławce, której nie ma żadna inna drużyna Serie A. Dybala i Bernardeschi graliby w pierwszym składzie Interu, a na plac gry wchodzili z ławki by pognębić Nerazzurri. Inter grał 3/4 spotkania w dzisięciu a trener Spalletti nie miał kogo wpuścić na plac gry w chwili gdy niedyspozycje sygnalizował Perisić – koledzy i szkoleniowiec prosili „Ivana Groźnego” by wytrzymał, bo sił nie miał już Mauro Icardi, który dał z siebie więcej niż mógł. Podobnie jak Candreva, który też prosił o zmianę. Wszyscy trzej grają cały sezon bez zmian, połowę ligi mediolańczycy rozegrali w 12. Teraz grają może z opcją wprowadzenia dwóch rezerwowych, ale tylko kiedy im dobrze idzie. W sobotnim meczu zagrali świetnie: z poświęceniem i pomysłem, który żywiołowo animował Spalletti, który szalał przy linii bocznej – ważyły się przecież losy sezonu (kilku drużyn zresztą).   Intensywnośc gry wycieńczyła gospodarzy – zwłaszcza wobec wysokiego i agresywnego pressingu rywali, którzy dostali 3 żółte kartki w pierwszej połowie gry. Upomniany powinien zostać również Alex Sandro – za faule na Cancelo. Gdyby sędzia dał czerwoną kartkę za faul Barzagliego na Icardim to nie popełniłby błędu jaki popełnił nie wyrzucając Pjanica za kolejny faul na Rafinhii – a Bośniak miał już żółta kartkę. Gospodarze – w dziesięciu – najpierw wyrównali, potem prowadzili, by w końcówce meczu polec w 1,5 minuty. Powód? Brak możliwości przeprowadzenia wartościowych zmian – nie do pomyślenia dla pamiętających ławki Interu Morattiego.

Skrzywdzono Inter, ale przede wszystkim włoską piłkę, bo Derby Włoch było wyjątkowo okazałe – były  świetną i pełną wizytówką włoskiej piłki: gra, emocje , taktyczny mecz dwóch wielkich rywali, było pięć goli i błędy sędziego, który ułatwił jednej z drużyn zadanie. Pięć żółtych kartek dla graczy Juve oraz wyrzucenie ich trenera – nijak nie wyrównuje krzywdy jakiej doznali gospodarze ani włoski futbol. Inter nie przegrał sezonu wczoraj, a w jedenastu meczach, które nastąpiły po pierwszym meczu obydwu drużyn. Mediolańczycy zdobyli w nich ledwie 12 punktów – liczyli się jednak w walce o czołowe cztery miejsca premiowane awansem do LM. Po wczorajszej porażce szanse są już tylko iluzoryczne i nie zależą tylko od Nerazzurri, którzy w ostatnim meczu ligi – zagrają mecz z Lazio i być może będzie to mecz o upragniony awans do europejskich rozgrywek premium. Wszystkie drużyny z czołówki traciły punkty, więc Inter do końca liczył na awans, ale błędy arbitra zniweczyły pracę zespołu by nadrobić straty. Sędzia wpłynął na osiągnięcia sezonu Interu, Napoli, Juve i jednej z rzymskich drużyn.  Skrzywdzono calcio – będzie kłopot z jego renesansem w rozgrywkach europejskich i tym samym dla reprezentacji. Sponsorzy nie wyrównają przepaści jaka powstała między tuzami z Włoch a europejskim topem klubowym – czołowe drużyny Serie A dostają kilka razy mniej od sponsorów technicznych, niż ich odpowiednicy z Anglii czy Hiszpanii od tych samych firm. Powodem może być brak transparencji, którą sankcjonują władze ligi oraz federacja. Z takim sędziowaniem nic od dawna się nie robi. 20 lat temu – obrońca Juve – Mark Juliano powalił w polu karnym Ronaldo. Zagranie pozostało bez konsekwencji na boisku – nazwano je potem w mediach  „skandalem stulecia” – jakiś czas później wypłynęła afera „Calciopoli”….

Prawie w rocznicę tych wydarzeń (było to 26.04.98) rolę sędziego Ceccarini zajął Orsato, który wbił kolejny gwóźdź do trumny z napisem włoska piłka. #R9 wyjechał wtedy w końcu  z Włoch do Realu a Icardi zszedł w sobotę ze łzami w oczach do szatni (a propozycje z Madrytu dla niego  też krążą w mediach) ….

A dlaczego tak się dzieję? Bo  nie nazywamy rzeczy po imieniu i granda się rozprzestrzenia. C.K Norwid by potwierdził.

Pjanić miał już żółtą kartkę kiedy tak potraktował Rafinhie. Za identyczny faul w Derby Turynu wyleciał gracz Toro….

Słusznie wyleciał Vecino bo to mogło być podobne do casusu Wasyla

 

A oto co stało się 20 lat temu….



[fbcomments]

Góra