Blog Maćka Iwańskiego

Nie szanujesz Niemców, to cię szacunku nauczą

Bardzo lubię Jana Tomaszewskiego, ale często się z nim nie zgadzam. Zupełnie odmiennie patrzymy na to, co Joachim Loew zrobił przed Pucharem Konfederacji. Zdaniem Janka Bundestrener zlekceważył wszystkich, nie przywożąc gwiazd i trzeba by tych Niemców nawet… zdyskwalifikować. Moim zdaniem miał pełne prawo dać odpocząć najlepszym, bo nie płacą Loewowi za wygranie turnieju w Rosji w tym roku, ale w następnym. Może drużyna z tego roku Pucharu Świata by nie obroniła, ale już wygrała coś bardzo ważnego: szacunek dla zaplecza, jakie mają Niemcy.

Podczas gdy my zastanawiamy się czy klęska podczas mistrzostw Europy U-21 oznacza, że za kilka lat będziemy znów dostawać po głowie, Niemcy wydają się mieć klęskę urodzaju. Euro U-21? Sukces. Puchar Konfederacji? Sukces. Gwiazdy odpoczywają przed ligowym i pucharowym sezonem, który skończy się mistrzostwami Świata. Młodzi – bo nikt PK nie przysłał młodszego składu od Niemców – zbierają bezcenne doświadczenie, którego nie zastąpiłoby i 50 meczów na ławce, gdy gra silniejszy skład. Loew wypróbował dwudziestu z dwudziestu jeden piłkarzy! Jakbyś nie patrzył, nie ma się o co do Niemców przyczepić.

My ekscytujemy się szóstym miejscem rankingu FIFA, i bardzo dobrze. Trzeba się cieszyć. Lepsze to, niż utyskiwanie na metodologię i tłumaczenie, że pozycja rankingowa nie ma znaczenia, co miało miejsce pięć lat temu, gdy byliśmy kilkadziesiąt miejsc niżej. Zresztą od tego czasu trochę się liczenie rankingu zmieniło. Na lepsze. Pozycja w nim znaczenie ma kapitalne, co docenimy za chwilę, przy losowaniu finałów MŚ i Ligi Narodów. Niemców nie wyprzedzimy, a oni spokojnie, jak gdyby nigdy nic, wygrywają. Zawsze się mówiło o nich, że są zespołem turniejowym. Dla mnie to turniejowa jest przede wszystkim mentalność, która każe odpowiednio się nastawić do zadania, rozpisać na nuty i wykonać. Ordnung muss sein i zresztą dokładnie takie same w(y)rażenie towarzyszy teraz biało-czerwonym.

Chciałbym, żeby Niemcy wygrali nie tylko z powodów rankingowych – dla nas lepiej, żeby Chile nie zdobyło punktów za pokonanie mistrzów Świata. Uważam, że sport niesie w sobie ładunek szacunku, którego tak bardzo brakuje w naszej przestrzeni wymiany opinii. Ilu to ludzi przez moje zawodowe życie wspominało, jak np. mecz naszej reprezentacji w piłce ręcznej dał im siłę, by pokonać strach przed operacją. Dostałem kiedyś na facebooku długą wiadomość od człowieka, który opisywał mi, jak wyobrażał sobie, że jest „Michałem Jureckim w ostatniej akcji z piłką na złoty medal Igrzysk, a ten gość w przeciwnej bramce reprezentował moją chorobę i już wiedział, że ma prze…” Sami wiecie co.

Nie tylko o to chodzi, żeby sport był rodzajem terapii. Chcesz wytłumaczyć dziecku kilka istotnych wartości? Znajdziesz je w sporcie. W nim, tak jak w życiu, nie masz pewności wygranej. Zanim – i jeśli! – wygrasz, musisz swoje przegrać. Nie daj się skreślić, zawsze walcz o swoje. Miej plan i się go trzymaj. Uwierz w siebie. Może i brzmi jak zbiór porad z kiepskiego podręcznika z serii „każdy może być szczęśliwym i bogatym”, ale trudno. W sporcie, jak w życiu (uwaga, spora dawka banałów). Będziesz pracował sumiennie, ale może to czasem nie dać rezultatów. Czasem dostaniesz po głowie, choć tak być nie powinno. Różnica polega na tym, że w piłce zawsze masz następny mecz, a w życiu nie zawsze drugą szansę.

Sport uczy, że musisz zawsze dążyć do doskonałości, niezależnie od okoliczności i możliwych wymówek. Dlatego w niedzielę, po meczu o trzecie miejsce, będę pierwszy raz w życiu trzymał kciuki za Niemców. Chciałbym, by ten w sumie jeszcze mało doświadczony zespół udowodnił tym, którzy na niego utyskiwali, że nie wolno było ich skreślać. No i trochę, by zobaczyć Jana Tomaszewskiego, jak przyznaję racje Loewowi, że ten – mający najwięcej zwycięstw w historii Niemiec selekcjoner – naprawdę wiedział, co robi.

Komentarze

komentarze

Najczęściej czytane

Góra
select language