Artykuły i felietony

No comments, czyli jak ogłupia ranking FIFA

„No comments” to popularna formuła oznaczająca brak komentarza w sytuacji gdy coś jest beznadziejne. Po występie kadry na Euro U-21, kompromitacji polskich drużyn w eliminacjach europejskich pucharów, przyszedł czas na dorosłą reprezentacje i jej spektakularną porażkę z Danią. A żeby obraz upadku był pełny, dodam, że polska reprezentacja U-18 przegrała z rówieśnikami z Anglii 1:7 tracąc wszystkie gole do przerwy….

Jeszcze w lipcu pisałem z obawą o polskiej piłce, która przypomina lukrowany zakalec, którego lukrem miały być występy Legii w pucharach a wielką truskawką na torcie  – postawa reprezentacji. (Swoją drogą dlaczego Tomasz Hajto z przysłowiowej wisienki zrobił truskawkę – bo większa? )

I oto nadszedł mecz, o którym wspominałem wiele razy w kontekście złudnego rankingu FIFA: „piąta drużyna świata” pojechała do 46-tej Danii i zgarnęła przysłowiowy oklep będąc tłem, nie nawiązując walki, prezentując postawę jak gdyby miejsca w rankingu były odwrotne, nie stwarzając zagrożenia pod duńską bramką. I bardzo d0brze!!!

Nie zwariowałem – skąd zatem ten ton? Bo nastąpiło przebudzenie, które – gdyby nie zimny prysznic w państwie duńskim – mogło nastąpić dopiero na mundialu, który w jakiś sposób będzie pewnym „być albo nie być” dla polskiej piłki.

Wyobraźcie sobie tylko, że gdybyśmy ten mecz w Kopenhadze wygrali, to była szansa awansować na trzecie miejsce w rankingu, być rozstawionym w losowaniu do mundialu….i trafić na jeszcze „dwie takie Danie” w grupie: jedną europejską a jedną z Ameryki Południowej (na przykład) i jakąś drużynę z kraju, którego kadra wyeliminowała polską czołówkę klubową z pucharów!

Macie już pełny obraz sytuacji? Ten ranking „robił robotę” jak scenografia miasteczka w klasycznych westernach. Widzieliście na pewno: na widoku fasady budynków tylko, a po przekroczeniu ich progów rusztowania i nic więcej – taka ułuda: ot, mamy ranking, mamy super.

Czytałem, że w jakiejś sondzie, połowa ankietowanych straciła w ogóle wiarę, że awansujemy na MŚ. No tak, pomni tegorocznych doświadczeń pucharowych Polacy zadrżeli o los awansu bo w perspektywie przecież mecze z Kazachstanem (dzisiaj) i Armenią za miesiąc… 😉

Aż tak źle chyba nie będzie, i chociaż byłby to krach na miarę „czarnej środy na Wall Street” to już tłumaczę dlaczego porażka 0:4 jednak mocno niepokoi.

Miał być awans na trzecie miejsce rankingu, RL9 miał zdobyć 2 lub więcej goli i wyprzedzić w klasyfikacji wszechczasów polskiej kadry Pana Włodzimierza Lubańskiego, a zamiast tego mamy całą masę znaków zapytania. Dlaczego nie był to najzwyklejszy wypadek przy pracy? Bo w takim przedsięwzięciu PZPN jak „Reprezentacja Polski” aż takie rozminięcie się z celami musi budzić solidny niepokój.

Owszem, błędów nie popełnia tylko ten kto nic nie robi, ale też mój Ojciec mawia: „najłatwiej jest coś spieprzyć” i tę drugą maksymę polecam włodarzom związku. Trener Nawałka to – niestety – w tej historyjce tylko przysłowiowy krawiec co szyje jak mu materii staje. Lukrem polskiego piłkarskiego zakalca stają się tylko „piłkarze grający w najlepszych klubach”,  a truskawką pozostaje Lewy.

Ta porażka oczywiście miała prawo nastąpić: koniec okna transferowego i rozkojarzony w związku z nim Grosicki (to istotny piłkarz dla machiny reprezentacyjnej) , głęboki kryzys Legii nie mógł pozostać bez wpływu  na jakość reprezentacji w wymiarze jej przedstawicieli Michał Pazdan przestał być „Pazdannaro” – bezbłędną machiną czytającą grę i wyprzedzającą rywali a Jędza już nie straszy zawziętą miną i postawą która zniechęca od gry po jego stronie. Przestańmy też wreszcie udawać, że Grzegorz Krychowiak nie zrobił krzywdy reprezentacji – jego fochy i przyspawanie się do ławki PSG (a w końcu do głębokich rezerw)  zabrało kadrze serce i płuca, charakter, którego – z pełnym szacunkiem – Mączyński ani Linetty mieć nie będą. Ten ostatni oraz Zieliński, to jeszcze chłopcy, którzy często korzystają z pomocy psychologa sportowego by „zwalczyć demony” i grać lepiej.

Nie piętnuje tego, dobrze, że korzystają, jeszcze lepiej, że pomoc pomaga, ale piszę by wskazać, że to nie są „czerstwe chamy”, twarde chłopaki z charakterem,  które wychodzą i biorą na boisku co swoje, bez kompleksów i wbrew rankingom. Pozbawiona skrzydeł, serca i płuc kadra nie dostarcza paliwa dla RL9 – staje się on zwykłym, bezradnym Lewandowskim.

Zieliński jest przyszłością tej kadry, zawodnikiem – być może – na miarę Kazimierza Deyny ( wiem, że to wielkie słowo w polskim futbolu), którego rozwój zawdzięczamy trenerowi Maurizio Sarriemu, który najpierw w Empoli a od dwóch sezonów w Napoli – wykuwa talent w przyszłe  umiejętności naszego pomocnika. Jak to robi? Stopniowo wprowadza go do gry w pełnym wymiarze czasowym. Jak to osiąga? Metodycznie – Zieliński gra na pozycji Allana, Hamsika czy Jorginho – wypełnia zadania na trzech różnych miejscach pomocy.

„Czepia się” Zielińskiego Pan Janek Tomaszewski, ale sądzę, że wie iż grzechem byłoby nie korzystać z takiej perły jak gracz Napoli. Wchodzić w buty selekcjonera Nawałki nie zamierzam, ale przyszłością naszej kadry musi być gra 4-4-2 z pomocą w układzie rombu, gdzie jej niski wierzchołek to serce i płuca Krychowiak (w dyspozycji a la Mascherano ) a górnym: Piotr Zieliński, który ma przegląd pola, wizje, drybling oraz mocny i precyzyjny strzał z obydwu nóg – wymarzony „trequartista” jak mawiają Włosi, ale bardziej wszechstronny dzięki terminowaniu na różnych pozycjach u Sarriego.

Euro 2016 pokazało, że gra na dwóch napastników jest przeznaczeniem kadry. Kiedy Lewandowski absorbuje uwagę obrońców, więcej miejsca robi się dla Milika, skrzydłowych czy ofensywnego pomocnika z dobrym strzałem – takiego nie mają ani Mączyński ani Linetty, ich przyszłość to rola zmienników dla Krychy (z zastrzeżeniem, że – teoretycznie – Linetty jeszcze ma szanse drugim Krychą zostać)

Znakomicie, że przegraliśmy i spadliśmy w rankingu – jego wpływ na kierownictwo związku był oszałamiająco-usprawiedliwiający. Był alibi na każdą okoliczność: „mamy wysokie miejsce w rankingu” było pas – partout na każdą niewygodną sytuację, odpowiedzią na każde niewygodne pytanie. Zadawałem w publikowanych, okolicznościowych tekstach pytanie: jak widzicie naszych w meczach z drużynami, które są poniżej nas w rankingu, kiedy ostatnio rozegraliśmy choćby mecz towarzyski z drużynami pokroju Francja, Belgia, Chile, Włochy, Chorwacja? Sporo było poniżej nas drużyn a bardzo bolesnym 4:0 zweryfikowała naszych dopiero 46-ta Dania…..

Osobiście, wolę żeby reprezentacja była niżej w rankingu FIFA, i żeby na wielkich turniejach wygrywała jako rasowy underdog – wzbudzając przy tym aplauz światowej publiczności…Nasi gracze nie są głównym towarem okien transferowych – niebotyczne kwoty dotyczą jedynie Lewego, duże pieniądze zaszkodziły Krychowiakowi, Milik czeka by udowodnić zasadność kwoty jaką wydało na niego Napoli, Kuba jest u schyłku kariery a Grosik niby się wyróżnia, ale pozostał w niższej klasie rozgrywkowej w Anglii, bramkarzy nie ma w światowym top 20. Typowani  następcy Piszczka czy Błaszczykowskiego? Bereszyński ma kulturę gry, ale jest bardzo filigranowy – musi się solidnie wzmocnić by nawiązać do postawy zawodnika BVB, Olkowski natomiast wciąż nie nawiązał do kariery Kuby, choćby nawet w wymiarze Bundesligi….

Siła tej kadry jest Robert Lewandowski: jego umiejętności piłkarskie, (więcej niż profesjonalne) prowadzenie się, mir jaki ma wśród kolegów z drużyny oraz inspiracja jaką czerpią z niego wszyscy wkoło. Do tego Łukasz Piszczek, Kuba Błaszczykowski i Kamil Glik – wszyscy oni są podstawą naczelnej zalety naszej kadry jaką jest zespołowość, team – spirit, zbiorowa inteligencja, zgranie i funkcjonowanie w myśl trenerskich założeń. Żadnego z tych elementów nie zobaczyliśmy w sobotę.

Mamy napastnika z czołowej światowej piątki, podobnie jeśli chodzi o prawą obronę. Kamil Glik jest tym wyżej w światowym Top20 na swojej pozycji – im więcej goli zdobywa w sezonie. Grosicki i Błaszczykowski to solidni skrzydłowi, z nutką szaleństwa, na europejskim poziomie, ale to tylko pięciu graczy!!! Jeden bramkarz „kieruje się karierą a nie mundialem” i wybiera siedzenie na ławce, drugi gra w klubie, który ledwo ratuje się przed spadkiem,  reszta „słynnych golkiperów” – na ławkach w niezłych klubach. Rasowego lewego obrońcy nie mamy od czasów Marka Koźmińskiego. Zielińskiego zawdzięczamy Włochom, postawa piłkarzy krajowych zależy od występów w pucharach, U-21 zawala najważniejszą imprezę cyklu, którą na dodatek rozegrano w Polsce, a U-18 dostaje od rówieśników z Anglii 7 bramek do szatni….

Gdzie jest szkolenie w PZPN?

No comments….

 

 

 

Zdjęcie: Wyborcza.pl

 

 

Komentarze

komentarze

Najczęściej czytane

Góra
select language