MŚ Rosja 2018

Podróż w znane

Wczorajsze losowanie MŚ w Rosji wywołało e kraju niemałe emocje – niemal jak dobry mecz – co prognozuje wspaniały czas oczekiwania na przyszłoroczny event. Poznaliśmy rywali, którymi będą reprezentacje Senegalu, Kolumbii oraz Japonii. Panuje opinia, że to łatwa grupa. Nie do końca się zgadzam, mogło być gorzej, ale na światowym czempionacie nie ma łatwych rywali.

Jeśli zdefiniować „grupę śmierci” jako taką, w której każdy może wygrać z każdym, to do takiej trafiliśmy, ale mogło być znacznie gorzej. Zestawienia grup C, D, E i F robią na mnie znacznie poważniejsze wrażenie. W pierwszej z nich każda z drużyn będzie musiała dać z siebie maksa od samego początku, bowiem walka o awans pójdzie między Francją, Danią i Peru oraz Australią – to nie są słabe drużyny. Argentyna, Islandia, Chorwacja i Nigeria – tutaj też walka na całego, bo do domu wrócą 2 drużyny z ambicjami na 1/8 finału co najmniej. Brazylia, Szwajcaria, Kostaryka i Serbia – podobnie, ale pretendentów z ambicjami trzech. Niełatwy start czeka Niemców  bo Meksyk, Szwecja czy Korea na pewno postawią wysokie wymagania urzędującym mistrzom.  W kontekście tych grup, zespoły z zestawień A, B i G mają łatwiejsze życie, a wielka niewiadomą pozostaje nasza grupa, w której losowanie skojarzyło Polskę, Kolumbię, Senegal i Japonię.

„Polscy piłkarze grają w najlepszych klubach” – to hasło przyświecające budowie kadry, która losowana była z pierwszego koszyka. Jest ono odzwierciedleniem pewnej prawdy sportowo rynkowej, która pozwala pozytywnie patrzyć w przyszłość rywalizacji na rosyjskim czempionacie. Kluczowi zawodnicy naszych rywali znani są naszym piłkarzom – nie będziemy jechać w nieznane.

Piotr Zieliński ( i mam nadzieje Arek Milik) znają ostoje gry defensywnej Senegalu, bo Koulibaly to podstawowy obrońca Napoli. Keita Balde po latach spędzonych w Lazio – jest kolegą z zespołu Kamila Glika (podobnie jak Radamel Falcao – as Kolumbijczyków), który miał okazję rywalizować w Serie A z Niangiem, w czasach gdy ten był zawodnikiem Milanu. Graczem Rossoneri był też Carlos Bacca, który obecnie odbudowuje się w Villareal. Robert Lewandowski chwalił przyjście Jamesa Rodrigueza do Bayernu, i na pewno podpowie kolegom jak neutralizować walory ofensywnego pomocnika Cafeteros.

Gros zawodników Senegalu gra na co dzień w Anglii i Francji – w pierwszych i drugich ligach tych krajów: Liverpool, West Ham, Everton, Birmingham, Wolverhampton, Bordeaux, Caen czy Saint Etienne – nie robią już jednak takiego wrażenia na naszych zawodnikach, którzy w ligowych zmaganiach często stają naprzeciw podobnym wyzwaniom. A rozgrywki ligowe oglądają przecież nasi trenerzy śledzący dyspozycje kadrowiczów.  Bayern, Borussia, Monaco, Napoli, Wolfsburg czy kluby z Anglii – to powoduje, że nasi zawodnicy prezentują dzisiaj inną mentalność niż na poprzednich mistrzostwach, na których byliśmy. Jesteśmy dzisiaj drużyną dojrzalszą, bardziej świadomą: zalet, wad i celów. Daleki jednak jestem od twierdzenia, że jesteśmy wielkim faworytem grupy – dlaczego?

Reprezentacja Senegalu: Mane, Koulibaly i Balde to razem 100 milionów Euro na rynku transferowym a kolejnych czterech kolegów z drużyny wycenianych jest na 15-18 milionów każdy. Cała szeroka kadra gra w klubach z Anglii, Francji, Belgii, Turcji. My nie jesteśmy dużo gorsi, ale czy selekcjoner Nawałka znajdzie 25-ciu zawodników grających w czołowych europejskich ligach? Rywale sa postawni, silni, szybcy – trzeba będzie mieć na nich sposób, bo przepychanie się z nimi może nie być skutecznym rozwiązaniem. Kolumbijczycy grają też w rodzimej lidze czy argentyńskiej lub brazylijskiej, ale ich wiodące postaci odgrywają czołowe role we Włoszech, Hiszpanii, Anglii i Grecji. James, Bacca, Cuadrado, Zapata i Sanchez z Tottenhamu, są wprawdzie warci razem ponad 100 milionów, ale  Bayern, Juve czy Samp to dla naszych kadrowiczów chleb powszedni – nie będzie tu ani „terra incognita” ani strachu przed renomowanym rywalem. Szybcy i dobrzy technicznie, ale i my mamy swoje atuty, z którymi będą się musieli liczyć rywale. Dla porównania: RL9, Zielek, Glik i Szczęsny to – wg. Transfermakrt – 115 milionów Euro. Nasza kadra jest najdroższa wg. niemieckiego portalu (220 milionów Euro), ale konkurenci są blisko: 217,5 Senegal i 200 Kolumbia.

Teoretycznie, outsiderem grupy powinna być Japonia, której zawodnicy są warci na rynku mniej niż nasi, i z małymi wyjątkami, wszyscy grają w lidze kraju kwitnącej wiśni. Absolutnie nie należy ich jednak lekceważyć: wybiegani, zdyscyplinowani, waleczni, ale przede wszystkim doświadczeni. Od 20-stu lat obecni na mistrzowskiej imprezie, a w 2010 roku wyszli z grupy by przegrać z Paragwajem dopiero w rzutach karnych – to nie jest curriculum słabeusza. ‚Dodatkowo w ’96 i 2002 roku wygrywali (towarzysko) z naszymi reprezentacjami aplikując Polakom 7 goli…

Drodzy czytelnicy – sylwetki grupowych rywali będziemy Wam jeszcze niejednokrotnie przybliżać. Powyższe spisałem by uzmysłowić po krótce gdzie jesteśmy i co nas czeka: okres pięknego oczekiwania na najpiękniejszą z imprez. Mundial to wyludnione ulice, to kumplowskie spotkania i wspólne kibicowanie, to weryfikacja naszych profili kardiologicznych. Zanim do tego dojdzie, czekają nas sparingi, test mecze, ale przede wszystkim: dla piłkarzy – mecze ligowe, m.in z rywalami z którymi przyjdzie nam zagrać w grupie. Dla sztabu trenerskiego – okres rozpoznania rywali i opracowania taktyki na mecze. Dla działaczy PZPN – przygotowanie wartościowych sparingów, a dla mediów i kibiców – czas pompowania balona, oby w pozytywnym sensie. Oby przez te kilka miesięcy, każdy z nas wykonał swoje zadanie i do czempionatu przystąpił w pełni sił, bo kiedy jest zdrowie, to wszystko można.

Wynik losowania jest obiecujący, ale należy podejść do niego z  pokorą i  właściwą metodyką. Jest dobrze, a może być jeszcze lepiej, ale trzeba też pamiętać, że nie wolno zawalić i nawalić. Dla tej kadry, dla nas kibiców, Mundial w Rosji to impreza cyklu, wydarzenie życia, i należy zrobić wszystko, by od połowy czerwca przyszłego roku, wszyscy Polacy z dumą, razem, kibicowali w nadziei na sukces, którego tak wyczekujemy. Ze wszystkich drużyn – poza gospodarzami i Szwecją – jesteśmy najbliżej domów, w Rosji nie powinniśmy czuć tremy, a dodatkowa mobilizacja jest kwestią zaszłości historycznych. Pamiętajmy, że w dziejach, jako jedyni zdobyliśmy Rosję i osadziliśmy na Kremlu własnego władcę – obyśmy nawiązali do tamtych czasów, w skromnym piłkarskim wymiarze.  #NaMoskwę #PolskaGola

 

Źródła: własne oraz transfermarket.de Foto: polskieradio.pl



Komentarze

komentarze


Góra