Mecze

Podsumowanie półfinałów MŚ 2018. Francja i Chorwacja zagrają o złoto

Półfinały Mistrzostw Świata w Rosji już za nami. Do wielkiego finału awansowali Francuzi, jednak chyba największymi wygranymi mogą czuć się Chorwaci, którzy po kolejnej dogrywce pokonali Anglików. Sumując czas trzech dogrywek, które zafundowała sobie oraz kibicom reprezentacja Chorwacja wychodzi nam pełnowymiarowy mecz, tym większe gratulacje dla nich. Francuzi natomiast inteligentnie rozprawili się z Belgami. Poniżej krótkie podsumowanie obu półfinałów.

Francja – Belgia

Pojedynek przyjaciół klubowych oraz wewnętrzny, który zapewne musiał przeżywać Thierry Henry. Mecz pełen gracji i boiskowej elegancji. Początkowo wydawało się, że Belgia którymś ze swoich ataków wreszcie ukłuje Francuzów. Ci jednak wytrzymali presję i raz po raz kontrowali. Trójkolorowi dopięli swego i w 50 minucie zwycięską bramkę zdobył Samuel Umtiti. To była kolejna bramka po stałym fragmencie na tym mundialu. Belgowie rozpaczliwie rzucili się do ataku a Francuzi niewzruszenie kontynuowali swój game plan, kilkukrotnie nawet mając zakusy na kolejną bramkę. Ostatecznie podopieczni Didiera Deschampsa dowieźli wynik i to oni zagrają w finale na Łużnikach.

Chorwacja – Anglia

Zmęczeni dwoma dogrywkami Chorwaci zafundowali sobie kolejne bonusowe 30 minut na tym turnieju. Od początku spotkania wydawało się, że Anglicy zdominują wydarzenia boiskowe, szczególnie, że od 5 minuty prowadzili po strzale z rzutu wolnego Trippiera. Tego uderzenia nie powstydziłby się nawet David Beckham w latach swojej świetności. W rezultacie na niewiele się to zdało, bo Chorwaci w drugiej połowie wyszli tak mocno zmotywowani, że udało im się przełamać defensywę Albionu. Po dośrodkowaniu w pole karne, dosyć ekwilibrystycznym strzałem popisał się Ivan Perisić. Zawodnik Interu sięgnął nogą tam, gdzie nie dał rady głową obrońca Anglików. Kilka minut później mogło być już 2:1, jednak Perisić trafił w słupek. Ostatecznie rozstrzygnięcie nadeszło dopiero w dogrywce. Wtedy po dosyć niezrozumiałym zachowaniu obrońców z wysp, do piłki w polu karnym doskoczył Mario Mandzukić. Słynny nad Wisłą „Typowy Jugol” nie zastanawiał się wiele i precyzyjnym strzałem pokonał Pickforda, wprowadzając w ten sposób Chorwatów do finału.

Oba mecze zupełnie się od siebie różniły. Pierwszy to szczyt boiskowej inteligencji i punktowania słabych stron rywala. Zarówno Francja oraz Belgia to świetnie poukładane taktycznie zespoły. W drugim spotkaniu dominowała wola walki i ambicja. Piłkarze obu drużyn nie kalkulowali, po prostu parli przed siebie, nie zważając na koszta. Tym ciekawiej zapowiada się finał w Moskwie, gdy dojdzie do pojedynku finezji i elegancji z ogromnym sercem do gry.



[fbcomments]

Góra