Artykuły i felietony

Polskie momenty bez bramek, Anglia premium, Włochy z przeceny, Kolumbia pokonała Francję a Holandia Portugalie

Seria meczów towarzyskich, które są rozgrywane od piątku, zaangażowała reprezentacje biorące udział w nadchodzących MŚ oraz rywali Polaków w Pucharze Narodów UEFA, którego mecze pierwszej edycji obejrzymy na jesieni.

Polska reprezentacja przegrała towarzyski mecz z Nigerią 0:1. Trzeci z raz z rzędu nie strzeliliśmy gola co na MŚ raczej oznaczałoby brak awansu. Mowa wprawdzie o meczach kontrolnych, sprawdzianach w których udział bierze szersze grono zawodników, nie grali Kuba i Grosik, ich zastępcy nie grali źle, ale mecz wygrał rywal.

Pojedynek toczył się w tempie właściwym dla okoliczności – bez tempa czy intensywności właściwych dla imprezy mistrzowskiej. Goście nie stworzyli jakichś wyjątkowych okazji, a jednak wygrali.  Dobrze wyglądały akcje naszego zespołu, zwłaszcza, że grał on w eksperymentalnym składzie. Jeśli Kurzawa i Frankowski utrzymają dyspozycję do maja, to jest szansa, że pojadą do Rosji i będa mogli dawać wydajne,  10-15 minutowe zmiany.  Mimo pozytywnej oceny widać jednak (zwłaszcza przy strzałach), że są to zawodnicy z ekstraklasy. Nie martwmy się jednak na zapas. Zgodnie z przewidywaniami,  trochę wigoru odzyskał Grzegorz Krychowiak, który przy łucie szczęścia mógł zdobyć nawet 3 bramki w meczu z Nigerią. Do maja powinien być w lepszej dyspozycji, jak i pozostali kadrowicze. Forma fizyczna, siła szybkość,  będą kluczowym kryterium wyboru reprezentantów na Mundial, widać to było choćby w starciach z bardzo atletycznymi piłkarzami z Czarnego Lądu. Czasami mam wrażenie, że komentujący poczynania kadry zapominają jak różni się intensywność gry na wielkich turniejach od codziennych doświadczeń części reprezentantów z meczu we Wrocławiu.  Ewidentny jest postęp w grze Piotra Zielińskiego, którego pogląd na grę sprawia kłopoty rywalom. Sam zawodnik jakby okrzepł i wyraźnie artykułuje niezadowolenie ze złych zagrań kolegów – nawet jeśli jest nim RL9. To dobrze rokuje, gdyż dotychczas najsłabszym elementem zawodnika była jego pewność siebie, której brak przekładał się na grę poniżej oczekiwań i możliwości. Mecz z Koreą, to poglądowy sprawdzian przed, być może, meczem o wszystko na MŚ – z Japonią. Zagramy w nim w – najprawdopodobniej – najmocniejszym składzie. Kadra ma trzy miesiące na przyswojenie nowych pomysłów selekcjonera, załadowanie amunicji oraz nastawienie celowników. Oby w Rosji stwarzane sytuacje oznaczały gole – inaczej będzie źle.

Ciekawostki do zanotowania:  Kolumbia pokonała w meczu towarzyskim Francję (3:2) mimo, iż gospodarze prowadzili 2:0. Upór Kolumbijczyków był jednak godny podziwu (uwaga Polacy!) i zaowocował golami Muriela, Falcao i Quintero. To wszystko zawodnicy znani naszym kadrowiczom, ale kibiców przestrzegam przed optymizmem: rywalizacja z trzecią siłą Ameryki Południowej będzie arcytrudna. Zakładam, że o awans z grupy będziemy walczyć w trzecim meczu z Japonią

Portugalczycy najpierw pokonali Egipt 2:1, by wczoraj przegrać z Holandią 0:3. Oranje zabraknie na MŚ, ale zagrali bardzo dobry, szybki i skuteczny futbol znakomicie ograniczając poczynania Mistrzów Europy, którzy w takiej formie cudów na MŚ nie zdziałają, a i w Pucharze Narodów Uefa będą w zasięgu naszych piłkarzy.

Kolejni rywale grupowi z tych premierowych rozgrywek – Włosi – przegrali z Argentyną 0:2. Mecz pokazał, że gracze Napoli – Jorginho oraz Insigne – tracą wiele ze swych walorów w kadrze. Ich klasę znakomicie wykorzystuje system gry Sarriego, ale w Squadra Azzurra ich umiejętności nie znajdują przełożenia na skuteczną grę. Podobny jest casus Ciro Immobile. Regularnie zaczyna się dostawać – słusznie – Verrattiemu, któremu zarzuca się brak osobowości na miarę gry w drużynie narodowej. „A na tej pozycji , osobowość znaczy nawet więcej niż umiejętności piłkarskie”  – mówią i piszą włoscy eksperci i kibice. Pisałem Wam o tym nie raz – zawodnik nigdy nie grał w Serie A, wyemigrował do PSG z drugoligowej Pescary. Jego rozwój w Paryżu i doświadczenia z LM nie pozwoliły mu zrobić oczekiwanego skoku jakości. Piłkarz nie bierzę ciężaru gry na siebie, podejmuje złe decyzję na boisku, nie potrafi zrobic różnicy. Stał się niewolnikiem domniemanego talentu i wygórowanych oczekiwań.

Dzisiaj Włosi zagrają z Anglią, której pierwsza jedenastka jest – po raz pierwszy w historii – droższa od Squadra Azzurra. Sam atak Sterling – Rashford – Lingard warty jest ok. 150 milionów Euro (80-50-25), dodajmy do tego Delle Ali za 80 oraz Stonesa i Walkera za 40, żeby mieć pogląd na przewagę w tym elemencie. Co mają do zaproponowania Włosi? Donnarumme za 40 i dwie wyceny wirtualne: Verratti był wyceniany na 70 milionów, dopóki interesowała się nim Barca. Postawa piłkarza i zakup Coutinho czy Dembele zamknęły temat. 60 milionów ma w klauzuli odstępnego Lorenzo Insigne…tyle, że nikt nie chce go z Napoli kupować – pisze GdS. Ta przewaga marketingowa będzie chyba również widoczna na boisku, gdzie Anglicy będą pewnie ćwiczyć swoje ultra-ofensywne i nowatorskie 3-4-3, którym chcą przełamać fatum 1/4 finału na MŚ.

 

 

Zdjęcie: wrocław.pl



[fbcomments]

Góra