Artykuły i felietony

Pomysł na grę

Rewanżowy mecz 1/8 finału LM w Londynie pokazał, że drużyna lepsza nie zawsze musi lepiej wyglądać. Zawodnicy Tottenhamu wyglądali na większych, szybszych, silniejszych i szybciej myślących – ich gra była bardzo atrakcyjna dla oka. Juventus – pozornie – tylko się bronił, z poświęceniem, czasem rozpaczliwie bądź ostro. Po godzinie gry, turyńczycy w trzy minuty rozstrzygnęli sprawę awansu na swoją korzyść – bo mieli pomysł na grę.

Tegoroczna LM zostanie zdominowana przez zespoły z Premiership – ćwierćfinałach zobaczymy na pewno MC, MU, Liverpool. Hitem drugiej kolejki rewanżowych spotkań będzie mecz na Camp Nou, w którym Barcelona podejmie Chelsea, pod której stylem gry podpisuje się Antonio Conte – człowiek Juve i flagowy reprezentant włoskiego pomysłu na grę.

Gdyby nie pech (dwa słupki Williama) i chwila amnezji obrońców – Chelsea jechałaby do Barcelony z,  co najmniej,  jedną bramką w zapasie. Pojedzie z bramkowym remisem – tak jak piłkarze Juve jechali na Wembley. Trzeba przypomnieć, że w pierwszym meczu na Stamford Bridge, Barcelona miała miażdżącą przewagę w posiadaniu piłki, ale nie wynikały z niej żadne okazje bramkowe. Courtois, bramkarz The Blues, był przez cały mecz praktycznie „bezrobotny” a przy bramce – bezradny: duet Iniesta – Messi, bez opiekunów,  w polu karnym raczej nie bierze jeńców.

Londyńczycy nie pojadą do Katalonii bez szans: Conte to trener pracoholik, metodyczny szczególarz z temperamentem. Zawodnicy Chelsea nie pękną mentalnie, wybiegną na boisko perfekcyjnie zbriefowani i ustawieni tak, by wydrzeć Dumie Katalonii awans. Jest to tym bardziej realne, że trener – były piłkarz – ma ze swoimi zawodnikami doskonałe porozumienie, o niebo lepsze niż z Romanem Abramowiczem i zarządem klubu. Zeszłoroczne mistrzostwo nazywano zdobytym „wbrew wszystkiemu i wszystkim”. Zawodnicy o tym wiedzą, a są sytuacje, w których takie okoliczności mobilizują najbardziej. Mają też „londyński precedens” – piłkarze Juve przyjeżdżali na Wembley skazywani na porażkę. Wyjechali z tarczą – bo mieli pomysł na grę…

Naprzeciwko brytyjskiej armadzie staną na pewno Juve, Bayern i Real, który obnażył bylejakość projektu PSG. Paryżanie wybiegli na najważniejszy mecz sezonu bez swojego najdroższego zawodnika, ale co gorsza – bez pomysłu na grę. Verratti udowodnił mi po raz kolejny, że nie jest Pirlo, a Mbappe, Cavani, Di Maria czy Rabiot byli zaprzeczeniem tezy mówiącej o tym, że top piłkarze powinni kosztować coraz więcej. Zawodnicy, którzy są czołowymi postaciami każdego okna transferowego nie potrafili zrobić zrobić różnicy. Nie mieli pomysłu na grę….

Przepaść sportowo finansowa jaka zaznacza się między czołowymi – nawet – klubami jest porażająca. Czym są 23 miliony  Euro dla Juve z rocznego kontraktu z Adidasem, wobec 60 – ciu czy 75. – ciu milionów Funtów jakie za sezon dostają CFC czy MU od swoich sponsorów technicznych? 63. miliony Euro dostaje Bayern Monachium a Real negocjuje kontrakt za 140. milionów Euro by dogonić Barce, która od przyszłego sezonu będzie dostawała 155. milionów Euro za sezon  do Nike.  Kopciuszkiem wśród ćwierćfinalistów może być Roma, która powinna wygrać rewanż z Szachtarem. Nike płaci rzymianom tylko 5. milionów Euro…

Czy pomysłem na grę stały się już jedynie pieniądze?

 



[fbcomments]

Góra