Sercem Kibica

Prawdziwch cyganów już nie ma.

Uwaga dzieci!

Zgłaszamy się podnosząc rękę do góry. Pytanie brzmi: co robimy kiedy zedrzemy sobie skórę z kolana grając na szkolnym boisku? Nikt? Jasiu? Antoś? Chłopcy co się z wami stało?…

Nie bardzo wiem kogo mam winić,  i czy obarczanie kogokolwiek winą za brak odpowiedzi w tej wyimaginowanej sytuacji ma w ogóle jakiś sens. Zjawisko, które dziś wezmę pod lupę to powolnie zmieniające się oblicze piłki nożnej na świecie. Żyjemy w czasach, gdy gra bark w bark kończy się symulacją faulu ze strony atakującego zawodnika. W boiskowej rzeczywistości liczą się kto wyląduje telemarkiem a kto nie ustoi rekordu skoczni, z tym, że punktacja jest odwrotna niż na Wielkiej Krokwi – niestety zbyt często „nagradza się” symulujących. Czy VAR to wyruguje?

Gdzie się podziali zawodnicy, którzy swoją twardą grą budzili respekt wśród przeciwników? Gdzie podział się Jaap Staam, który samą miną potrafił zniechęcić napastników? Gdzie Eric Cantona, który niczym w teatrze łamał widzom spektaklu czwartą ścianę? Prawdziwych brutali już nie ma. Żebyśmy się dobrze zrozumieli – nie gloryfikuję wandalizmu oraz oznak chamstwa na boisku. Kiedy jednak spoglądam myślami wstecz to z ekranu telewizora z kineskopem wielkości lodówki spływał na mnie obraz dwóch drużyn, które chciały sobie coś udowodnić. Nie ważne, czy były to rozgrywki międzynarodowe, ligowe czy nawet moje własne podwórkowe, które mogę odtworzyć tylko i wyłącznie na swoim wspominkowym DVD, gdzieś w okolicach płata potylicznego. Szanowałem piłkarzy, którzy nie odstawiali nogi, którzy szli wślizgiem do końca. Zanetti, Nesta, Maldini, Simeone, Keane, bracia Neville, de Boer czy nawet jeszcze niedawno Totti, który soczystym kopem przywoływał do porządku niesfornego SuperMario 😉 Tego modelu piłkarza już nie ma. Był nim krótko  gdy w formie Krycha, ale zaginął gdzieś między kolejną wypłatą w PSG a następnym nowym futrem 😉

Obecnie również mamy kilku boiskowych brutali, jednak czy tylko mnie wydaje się, że brak im charyzmy? Temperament to jedno a zimna i chłodna kalkulacja, która sprawiała, że gracz budził szacunek to drugie. Robbie Savage, David Seaman, Gennaro Gattuso czy Jens Lehmann…Piłkarze obdarzeni instynktem przywódcy, charakterem oraz wolą walki. Wraz z odejściem na emeryturę takich zawodników zakończyła się pewna era.

Czas, kiedy piłkarz musiał mieć przysłowiowe jaja przeminął. Dziś raz na jakiś czas możemy zaobserwować kolejny cyrk Diego Costy czy ostatecznie zabawną wypowiedź Zlatana. Ale to tylko namiastka i szukanie w tych graczach następców starej, męskiej szkoły jest złudne. Jedyne czego zdążyli się nauczyć to arogancja, najczęściej nie poparta żadną głębszą podstawą.

Coraz częściej patrzę na futbol bardziej krytycznie, na całą taktykę, za którą pokochaliśmy Rijkaarda czy Guardiolę, na czerwony dwupiętrowy autobus z Londynu, który misternie ustawiał w bramce Mourinho. Patrzę i tęsknię za czasami, gdy Ronaldinho trafił na Stary Kontynent, a każdy piłkarz chodził własnymi ścieżkami, czego najlepszym przykładem byli Adrian Mutu czy Adriano, choć może nie są to ani najlepsze przykłady, ani przykłady do naśladowania..

Mam dość wymieniania w wyścigu po złotą piłkę tylko dwóch nazwisk. Mam dość oglądania statystyk, według których drużyna X miała 80 % posiadania piłki w meczu a na tablicy zostało 0:0. Jestem kibicem i oczekuję prawdziwej, nieprzewidywalnej gry a nie igrzysk i chleba, mniej stylizowanych buziek, więcej dorosłych facetów, którzy wiedzą po co wychodzą na boisko i sięgają po cele bezczelnie i często wbrew prognozom.

P.S. Nawet w nowej Fifie nie będzie już Legend a zastąpią je Ikony – cóż, chyba znak czasów. Dzięki za uwagę, z boiska osiedlowego żegna się z państwem Konrad Serafiński.

Komentarze

komentarze

Najczęściej czytane

Góra
select language