Kadra Narodowa

Przed meczem z Czarnogórą. W jakiej formie są powołani reprezentanci? [RAPORT]

foto: twitter.com/AS_Monaco_ES

26 marca reprezentacja Polski rozegra arcyważny mecz w ramach eliminacji do MŚ 2018, w którym jej rywalem będzie reprezentacja Czarnogóry. Normą stało się, że Polacy stanowią o sile wielu europejskich klubów. Nawet tych topowych. Dlatego Adam Nawałka podczas obsady niektórych pozycji może mieć przy wyborze ból głowy. Nie wszędzie jednak, bo w kadrze są również znaki zapytania.

Reprezentanci Polski dobrymi występami na Euro 2016 we Francji rozbudzili u kibiców apetyt na zwycięstwa. Kadra jest na 12. miejscu w rankingu FIFA – historycznym – wyprzedziła reprezentację Anglii i jest blisko miejsca w czołowej dziesiątce rankingu. Właściwie przy zwycięstwie z Czarnogórą i korzystnych wynikach w innych spotkaniach reprezentacja Nawałki już w następnym rankingu mogłaby być w top 10. Nikt nie przyjmuje do wiadomości, że Polska może nie awansować na MŚ w Rosji. Jest reprezentacją, z którą liczą się najlepsi – szanują i obawiają się naszego stylu gry. Tym samym rosną też oczekiwania.  Polacy w eliminacjach do mundialu są liderami grupy E. Wygrali trzy mecze (z Rumunią, Armenią i Danią), a jedno spotkanie zremisowali (z Kazachstanem). W marcu reprezentantów Polski czeka arcyważny mecz z wiceliderami grupy – Czarnogórą. Jeśli podopiecznym Adama Nawałki uda się go wygrać, to znacznie przybliżą się do mundialu w 2018 roku. Sprawdzamy więc w jakiej formie przyjadą na zgrupowanie zawodnicy z lig zagranicznych, których powołał Adam Nawałka.

Pozytywny ból głowy przy obsadzie bramki

Przed ogłoszeniem powołań karierę reprezentacyjną zakończył Arur Boruc. Wiadomości smutna, ale trzeba piłkarza zrozumieć. Sam zawodnik stwierdził, że patrząc na młodszych kolegów jest spokojny o obsadę bramki. Trafnie i w punkt. Polacy o obsadę bramki nie muszą się martwić już od wielu lat i tak jest i tym razem. Jeśli kłopot, to tylko bogactwa. Biorąc jednak pod uwagę formę bramkarzy to można by się zastanowić nad hierarchią, bo do tej pory pierwszym bramkarzem był Fabiański, a jego zastępcą Szczęsny. Ten drugi rozgrywa jednak znakomity sezon. Polak w Serie A zachował dotychczas dwanaście czystych kont. Jest pod tym względem drugi w Europie (13 czystych kont ma Courtois) i znów przygląda mu się wiele potęg, a do Romy jest tylko wypożyczony. Fabiański z kolei notuje fatalne statystyki, ale duża w tym „zasługa” jego kolegów z drużyny. Wybór jest trudny, bo nie chodzi tylko o dyspozycję sportową. To wybór między dwoma różnymi charakterami. Fabiański to ostoja spokoju, pewny, przewidywalny, nie zejdzie poniżej pewnego poziomu. Szczęsny to żywioł, a igranie z nim bywa niebezpieczne. Bramkarz Arsenalu potrafi błysnąć niekonwencjonalną interwencją, może zrobić coś nadzwyczajnego, ale i też coś ze szkodą dla zespołu. Grając jeszcze w rezerwach „Kanonierów” połamał sobie ręce na siłowni podczas wyciskania sztangi. Euro 2012 – czerwona kartka i rzut karny, ale w tej sytuacji trzeba też mu przyznać, że uratował w ten sposób zespół. Inauguracja ME 2016 to ponowny debiut w podstawowym składzie… i wypadnięcie z niego z powodu kontuzji odniesionej po niefortunnej interwencji. Fatum?  Zdaje się też, że Polak wreszcie dojrzewa do odpowiedzialnej roli w zespole, że w Rzymie się wycisza. Jeśli jest o nim głośno, to tylko w pozytywnym znaczeniu. Dlatego Adam Nawałka na pewno będzie miał przy obsadzie bramki ból głowy. Pozytywny. Pamiętać należy też o trzecim bramkarzu, którym będzie teraz Łukasz Skorupski. Również notujący kapitalny sezon w klubie i szykujący się do transferu do większego klubu. Bez względu na to jakiego wyboru dokona Nawałka, na pewno bramka Polaków będzie obsadzona przez fachowca światowego formatu.

Szef Glik

W środku defensywy nie ma powodów do zmartwień. Świetne wejście do Monaco ma Kamil Glik, który z miejsca stał się jedną z najważniejszych postaci lidera Ligue 1. Pilnuje porządku z tyłu, a Monaco rozrywa kolejne ofiary aplikując rekordową ilość bramek w sezonie. Jego partnerem w defensywie zapewne będzie Pazdan, ale selekcjoner powoła zawodników z Ekstraklasy dopiero w najbliższy piątek. Lewczuk ostatnio gra w kratkę, ale było to spowodowane problemami zdrowotnymi. Takiego komfortu na środku defensywy reprezentacja nie miała dawno. Długo poszukiwano partnera dla Glika, a teraz dwóch defensorów aspiruje do tego miana. Gorzej ma się sprawa z rezerwowymi. Thiago Cionek jesienią regularnie grał w Palermo, ale na początku nowego roku miał problemy z regularną grą. W ostatnich trzech meczach ligowych wrócił jednak do łask swojego trenera i zaczynał mecze w wyjściowym składzie. Poza tym selekcjoner da szansę jeszcze jakiemuś obrońcy z Ekstraklasy.

Brak nominalnego lewego obrońcy

Na Euro z powodu kontuzji nie zagrał Maciej Rybus, który w reprezentacji występował na lewej obronie. Niestety Rybus nie jest nominalnym lewym obrońcą, został tam przesunięty z pomocy. I takie lewego obrońcy – z krwi i kości – reprezentacja nie ma. Sam zawodnik nie gra niestety w Lyonie. W 2017 roku zagrał w zaledwie dwóch ligowych meczach – łącznie 22. minuty. Zapewne pozycję tą po raz kolejny zajmie Artur Jędrzejczyk, który zimą wrócił do Legii. Co prawda u „Wojskowych” gra na prawej stronie defensywy, ale znany jest ze swojej uniwersalności. Zresztą prawych obrońców mamy dostatek. Łukasz Piszczek jest w wybornej formie, dziennikarze umieszczają go we wszelkiej maści najlepszych ligowych rankingach, bije też swoje rekordy strzeleckie. Po przeprowadzce do Sampdorii dobre oceny zbiera także Bartosz Bereszyński, który zagrał kilka meczów w pełnym wymiarze czasowym, ale w dwóch ostatnich meczach ligowych zagrał zaledwie pięć minut.

Błaszczykowski wraca do gry

Nie tak dawno większość ataków reprezentacji Polski było budowanych prawym skrzydłem, gdzie świetnie rozumieli się grający razem w BVB Piszczek i Błaszczykowski. Panowie nie grają już w jednym klubie, a „Kuba” ma coraz większe problemy z regularną grą, co nie oznacza oczywiście, że przestali się rozumieć. Teraz ciężar gry przeniósł się w dużej mierze na lewą stronę, lub się równoważy. Na lewym skrzydle niepodważalną pozycję ma Kamil Grosicki, który jest jedną z najważniejszych postaci w zespole. „Grosik” zimą spełnił swoje marzenie o przeprowadzce do Anglii i właśnie wskoczył na wyższy level, z marszu stając się pierwszoplanową postacią Hull. Już teraz jest nieoceniony przy akcjach ofensywnych reprezentacji. Strzela, asystuje, nęka rywali. Polepszyła się natomiast sytuacja Błaszczykowskiego w Wolfsburgu, bo jeszcze niedawno mogliśmy się mocno martwić o jego dyspozycję. Polak w styczniu i lutym wchodził tylko z ławki i to nie zawsze. W ostatnich trzech meczach Wolfsburga wystąpił jednak od pierwszej minuty i wraca do formy. Świetna wiadomość dla kadry, bo potrzebuje ona mocnego, będącego w formie i rytmie meczowym Błaszczykowskiego. Świetnie na zapleczu Premier League radzi sobie też Paweł Wszołek, który wywalczył sobie miejsce w QPR. W Championship przyzwyczaił się też do twardej walki co w kontekście meczu z Czarnogórą może być ważnym czynnikiem podczas ustalania składu.

Co z Grzegorzem Krychowiakiem?

Podczas ostatniego meczu eliminacji z Rumunią Polacy ze względu na kontuzję Milika zagrali trzema środkowymi pomocnikami. Wycofanym Krychowiakiem, oraz bardziej ofensywnymi Karolem Linettym i Piotrem Zielińskim. W najgorszej sytuacji w klubie jest Krychowiak. Były piłkarz Sevilli nie może liczyć na regularne występy w drużynie Unaia Emery’ego. Piłkarz na początku roku zmagał się z urazem, a po powrocie do zdrowia nie łapał się do kadry meczowej. Wrócił na chwilę do gry, gdy podstawowi pomocnicy PSG zbierali siły na starcia z Barceloną, ale po dwumeczu znów wylądował na ławce rezerwowych. Prezes PZPN, Zbigniew Boniek stwierdził w wywiadzie dla Przeglądu Sportowego, że mimo braku gry Krychowiak jest lepszym piłkarzem niż rok wcześniej. – Myślę, że jest lepszym piłkarzem, niż rok temu, cały czas znajduje się w fazie rozwojowej. Ale nie ma gdzie tego pokazać. Czasem w karierze jest tak, że lepiej być kapitanem na małym statku, niż zwykłym marynarzem na dużej łajbie – powiedział Zbigniw Boniek w rozmowie z „Przeglądem Sportowym”. – Myślę, że i trener Nawałka, i piłkarze chcieliby grać z Grześkiem w najwyższej formie, natomiast nie ma zawodników niezastąpionych. Liczę na to, że będzie w dobrej dyspozycji. Trener jest z nim w kontakcie. Zdajemy sobie sprawę, że ciężko być w optymalnej formie, nie będąc w rytmie meczowym. Trudno zaśpiewać ładnie, czysto, kiedy rok się nie śpiewało. Grzesiek sobie jednak poradzi – zapewnił prezes PZPN.

Nawałka wyciąga więc pomocną dłoń do pomocnika. Lepiej wygląda sytuacja Linettego i Zielińskiego. Ten pierwszy gra regularnie w Sampdorii. Nie we wszystkich meczach od pierwszej minuty, ale w obecnych rozgrywkach ligi włoskiej opuścił tylko dwa spotkania swojej drużyny. Jest w dobrej formie i można na niego liczyć w kontekście reprezentacji. Notuje on bardzo dobre statystyki w grze defensywnej (przoduje w ilości odebranych piłek). W podobnej sytuacji jest Zieliński, który łapie sporo minut w Napoli – czasami gra od początku, czasami wchodzi z ławki, ale jest w grze. Wygląda na to, jakby powoli zaczął rozkwitać – grać na miarę talentu i oczekiwań. Reprezentacji od dawna brakowało kreatywnego pomocnika i wreszcie się go doczekała. To piłkarz bez sufitu – opisują możliwości Zielińskiego fachowcy. Polak kapitalnie rozwija się w Napoli pod okiem Sarriego. – Ma wszystko, by stać się piłkarzem klasy światowej. Potrzebuje trochę więcej determinacji, by wydobyć tę jakość oraz musi wzmocnić grę defensywną – powiedział niedawno o Zielińskim Maurizio Sarri. Fachowcy we Włoszech rozpływają się w komplementach na temat jego łatwości, precyzji i sile zagrań z obu nóg.  Zagadką jest jednak, czy piłkarz przełoży świetną grę w klubie na takie same występy w reprezentacji, bo wcześniej bywało z tym różnie. Jest wciąż młody, w kadrze dochodzi element tremy, którego w Napoli, przy codziennej pracy , już niemal nie widać. Tym niemniej, w tej części boiska trener Nawałka ma gatunkowy wybór i ciekawe alternatywy.

Jaka rola dla Teodorczyka?

Arkadiusz Milik powoli zapomina już o kontuzji kolana, ale jeszcze nie zagrał w żadnym meczu od pierwszej minuty. Trener Sarri ostrożnie wprowadza go do gry, bo stwierdził, że nie widział wcześniej by jakiś piłkarz wrócił tak szybko do gry. Szkoleniowiec Napoli daje Arkowi końcówki meczów, umiejętnie przywracając go do pełnych obciążeń.  Należy jednak zwrócić uwagę, że kibice i fachowcy zauważyli, że odkąd wrócił na boisko – Arek Milik nie ioiddał jeszcze strzału na brankę przeciwników Napoli (…) W formie godnej „top playera” jest Robert Lewandowski, gwiazda reprezentacji. Natomiast jego partnerem w ataku na mecz z Czarnogórą może być Łukasz Teodorczyk. Polak notuje świetne statystyki w Anderlechcie, strzela, asystuje. W meczu z Czarnogórą kluczowa może być jednak jego postura. – Gramy z drużyną nieobliczalną, mocną fizycznie, w której każdy piłkarz zakładający koszulkę reprezentacji czuje się, jakby szedł na wojnę – ocenił reprezentantów Czarnogóry Boniek (potwierdza to również fakt powołania 33letniego Mirko Vucinicia. Były as Romy i Juve nie grał w kadrze od kilku lat, obecnie odcina kupony grając w Emiratach Arabskich, jego powołanie jest zatem ilustracją dewizsy „wszystkie ręce na pokład”: w wymiarze kadry, atmosfery i mobilizacji). Teodorczyk jest silny fizycznie, dobrze gra głową, dobrze się rozpycha w polu karnym, nęka obrońców. Byłby doskonałym wsparciem dla Lewandowskiego, na którym skupiać się będzie uwaga obrońców. Zresztą piłkarz Anderlechtu właśnie taką grę zaprezentował w końcówce meczu z Rumunią, gdy pojawił się na murawie. „Teo” zaliczył wtedy asystę przy bramce „Lewego”.

Kibice i niektórzy fachowcy narzekają na brak powołań dla Klicha, Olkowskiego, czy Kamińskiego, którzy byli już w kadrze, a ostatnio notują zwyżkę formy. Arcyważny mecz z Czarnogórą, to jednak nie miejsce i moment na eksperymenty. Pojechać, wygrać, zgarnąć trzy punkty i powoli rezerwować bilety do Rosji – to najbliższe zadanie kadrowiczów i samego Nawałki.

Obserwuj autora tekstu na Twitterze >>

Komentarze

komentarze

Najczęściej czytane

Góra
select language