Przykurzone pomniki

Przykurzone pomniki (0dc.32): Archetyp środkowego pomocnika – Patrick Vieira

Piłka nożna, jak każda inna dyscyplina ewoluuje na przestrzeni lat.  Co dziesięć lat następują widoczne zmiany grze: taktyka, aspekt sportowy – z łatwością możemy wskazać pewne ,,epoki piłkarskie’’ charakteryzujące się konkretnym sposobem gry. Dzięki takiej kolei rzeczy futbol się rozwija i wciąż przyciąga nowych pasjonatów tego sportu. Dlatego bardzo mało jest zawodników, którzy zakończyli piłkarskie kariery kilka lat wstecz, a ich styl gry wciąż pasowałby do nowoczesnej piłki. Takim piłkarzem zdecydowanie jest Patrick Vieira. Zapraszam do lektury.

Lata młodzieńcze

Patrick Viera urodził się w Dakkarze, stolicy Senegalu. Jako młody chłopak wyemigrował z rodziną do Francji. Na starym kontynencie zaczął doskonalić swoje umiejętności piłkarskie. Początkowo w Dreux, potem FC Tours, aż trafił do AS Cannes. Tam szybko udowodnił swoją przydatność na boisku i już w 1993 roku w wieku 17 lat zadebiutował w pierwszym zespole. Stamtąd zawodnik przeniósł się do AC Milan. Transfer był mocno kontrowersyjny, ponieważ zawodnik podpisał kontrakt bez wcześniejszego porozumienia się z klubem z Cannes. W Milanie nie zrobił zbyt dużej kariery i po zaledwie dwóch spotkaniach rozegranych w ciągu sezonu zmuszony był opuścić klub. Wtedy zgłosił się po niego Arsenal, ze świeżo upieczonym szkoleniowcem na czele. W tej roli oczywiście Arsene Wenger. I tutaj zaczyna się nasza historia.

Arsenal

Nie od dziś wiadomo, że Arsene Wenger lubił otaczać się piłkarzami francuskimi. Nawet jeśli, tak jak w tym przypadku, byli to ludzie urodzeni poza granicami Francji. Patrick Vieira szybko zaskarbił sobie zaufanie szkoleniowca. Pomimo brutalnej gry oraz kilku pozaboiskowych skandalików wciąż był podstawowym zawodnikiem. Do Patricka należy niechlubny rekord największej ilości czerwonych kartek w jednym sezonie. Francuz zdobył ich aż osiem. Nie przeszkodziło to mu w zdobyciu tytułu jednego z najlepszych środkowych pomocników świata. Z Arsenalem wygrał praktycznie wszystko, trzykrotnie mistrzostwo Anglii i czterokrotnie puchar Anglii. Dorobek reprezentacyjny ma porównywalny z opisywanym wcześniej Zizou.

Juventus, Inter i Manchester City

Po prawie 10 latach spędzonych na Highbury (teraz Emirates Stadium) Patrick po rozmowach z władzami oraz menadżerem zdecydował się zmienić otoczenie. Trafił na sezon do Juventusu Turyn a stamtąd do Interu Mediolan. Piłkarz takiej klasy był nieocenioną pomocą w drużynie Jose Mourinho, sięgającej w 2010 roku po zwycięstwo w Lidze Mistrzów. Każdy kibic Interu dobrze wspomina te czasy, kiedy przez dwa sezony przewinęli się w składzie Nerazzurrich Zlatan Ibrahimovic, Wesley Sneijder, Javier Zanetti, Julio Cesar, Patrick Vieira, Diego Milito czy Samuel Eto’o. Chwilę po triumfie w Lidze Mistrzów Patrick Vieira opuścił Mediolan i na ostatni sezon w karierze wrócił do kraju, który dał mu całą piłkarską sławę. W Anglii, w Manchesterze City rozegrał 28 spotkań i strzelił 3 bramki. Mediolan jednak pozostał w jego sercu, bo pytany czy lepiej było w Juve czy u Nerazzurrich odpowiada: „Zawsze i tylko Inter – tam wymagano by wygrywać z szacunkiem”

Kariera trenerska

Vieira trafił z boiska na ławkę trenerską zespołu młodzieżowego Obywateli. Stamtąd zdecydował się na wylot za ocean. Za wielką wodą przez dwa sezony trenował drużynę New York City FC. A kilka dni temu świat obiegła wiadomość, że Patrick Vieira objął po Lucienie Favrze posadę menadżera OGC Nice. Zobaczymy jak ten walczak poradzi sobie w roli trenera francuskiego pucharowicza.

Za co go zapamiętamy?

Jak już wspomniałem na początku, bardzo trudno jest wymienić piłkarzy, którzy grali w innej piłkarskiej epoce a wciąż nadawaliby się do teraźniejszego futbolu. Patrick Vieira miał przegląd pola porównywalny z Zidanem, odbierał piłki równie efektywnie co Makelele (choć mniej wyrafinowanie) i bywał brutalny bardziej od Roya Keane’a. Gdy patrzę na sposób rozegrania Vieiry to na myśl przychodzi Paul Pogba. Bowiem sprawdźcie mnie państwo jeśli się mylę, ale to Vieira był pierwszym w specyficzny sposób podłączającym się do ataku zawodnikiem środka pola. Niechętnie stosował przerzuty, starał się uruchamiać kolegów długimi prostopadłymi podaniami po ziemi. Do tego ten błyskawiczny sprint by wbiec z piłką w pole karne. Przy swoich atletycznych warunkach oraz wzroście odpowiadającym minimalnie niższemu z siatkarzy, zawodnik był nadnaturalnie zwinny. Doliczmy do tego potężną armatę w prawej nodze i wyjdzie nam archetyp piłkarza, który sprawdziłby się w każdym topowym klubie obecnych czasów. No właśnie, jakiej drużynie przydałby się taki gość w przyszłym sezonie?



[fbcomments]

Góra