Kadra Narodowa

Przykurzone pomniki (odc.22): Świetny zawodnik, fatalna kariera – Ebi Smolarek.

Wraz z każdą kolejną generacją reprezentacja Polski w piłce nożnej ma wyraźnego lidera – zawodnika, który w jednej chwili potrafi odwrócić losy spotkania. Cofając się w odległe czasy możemy wymienić piłkarzy takich jak Zbigniew Boniek czy Grzegorz Lato. Obecnie najjaśniej świecącą gwiazdą w naszym reprezentacyjnym wózku jest oczywiście Robert Lewandowski. Pomiędzy tymi pokoleniami piłkarzy pojawił się ktoś jeszcze. Może nie miał tak pięknej kariery jak Boniek czy Lewy, zdecydowanie nie strzelił tyle bramek. Mimo to gdy kibic piłki nożnej w Polsce słyszy jego nazwisko to kiwa głową z uznaniem. Ebi Smolarek – syn legendy, ojciec historycznego triumfu Polaków w eliminacjach Mistrzostw Europy 2008.

Nie bez powodu wspomniałem o nazwisku, które młody Ebi odziedziczył po wybitnym reprezentancie kadry, Włodzimierzu Smolarku. Smolarek senior miał ogromny wpływ szczególnie na początki kariery Ebiego. Pierwszy kontakt z poważną piłką młody zawodnik miał w Feyenoordzie Rotterdam – zespole, w którym grał jego ojciec. Młody Ebi zapisał się do szkółki piłkarskiej i już jako dziewiętnastolatek dołączył do dorosłego zespołu, przy okazji zdobywając w debiutanckim sezonie wicemistrzostwo kraju. Kiedy wszystko wydawało się iść po najlepszej drodze do sukcesu, w marcu 2002 roku doznał poważnej kontuzji kolana, która wykluczyła go z gry na ponad 15 miesięcy. Mimo problemów zdrowotnych, po wielu próbach udało mu się wrócić do optymalnej formy. Jeżeli myślicie Państwo, że Polak miał wizerunek grzecznego chłopca, na co mogłaby wskazywać uśmiechnięta i wychudzona buźka to następny fakt może was zainteresować. W kwietniu 2002 roku został zdyskwalifikowany przez UEFA na 6 miesięcy, za rzekome palenie marihuany. Winy nigdy nie udowodnionio a cała dyskwalifikacja pokryła się z czasem kontuzji zawodnika, dzięki czemu nie musiał pauzować dłużej, niż wymagałby tego czas rehabilitacji.

Następnym przystankiem na piłkarskiej trasie Ebiego był Dortmund. Piłkarz trafił tam na życzenie szkoleniowca Berta van Marvijka, z którym współpracował w Feyenoordzie. W pierwszym sezonie rozegranym w barwach Borussi radził sobie świetnie. Strzelił 13 bramek w 34 spotkaniach i wtedy zupełnie nieświadomie otworzył drzwi klubu dla kolejnych Polaków. Po dwóch sezonach spędzonych na Westfalenstadion (obecnie Signa Iduna Park) do Ebiego dołączył Kuba Błaszczykowski a w kolejnych latach, w których Ebi szukał szczęścia w innych klubach także Łukasz Piszczek i Robert Lewandowski. Z perspektywy czasu możemy powiedzieć, że to właśnie Euzebiusz Smolarek postawił fundamenty pod ‘Borussię Polen’ jak mawiali Niemcy. Nic jednak nie trwa wiecznie i w tym przypadku nie możemy mówić o wyjątku. Ebi odszedł z Borussi do Racingu Santander i tam zaczęły się problemy. Brak skuteczności, brak miejsca w składzie. Statystyki przemawiały przeciw Polakowi, przez co ten musiał powoli szukać kolejnego klubu. I w ten sposób rozpoczęła się tułaczka po klubach mniej lub bardziej egzotycznych. Najpierw wypożyczenie do Boltonu, potem Kavala (Grecja), Polonia Warszawa, Al-Khor (Katar), Den Haag (Holandia) i ostatecznie Jagiellonia Białystok, gdzie skończył karierę.

Polscy kibice pamiętają Ebiego nie za karierę klubową, która była równią pochyłą. Pamiętamy go za świetne mecze dla reprezentacji. W tym ten najbardziej imponujący, kiedy po jego bramkach nasza reprezentacja wygrała z Portugalią i wywalczyła 1 miejsce w grupie eliminacyjnej do ME. Jeszcze przed tym był jednym z liderów ekipy Pawła Janasa, która grała na Mundialu w 2006 roku. Świetne występy w kadrze zaowocowały nagrodami tygodnika ,,Piłka Nożna” za najlepszego piłkarza w kraju, które Euzebiusz odbierał trzy razy pod rząd (2005,2006,2007). Ten swoisty hat-trick jest godny podziwu również z tego powodu, że to pierwszy raz w historii, kiedy jeden zawodnik zdobył tę nagrodę trzy razy z rzędu.

Ebiego Smolarka zapamiętamy za świetne wyszkolenie techniczne oraz przyjemność z gry. Wydaje się, że taki piłkarz idealnie odnalazłby się w kadrze trenera Adama Nawałki, mógłby być świetnym łącznikiem pomiędzy linią pomocy i ataku. Kogoś takiego właśnie potrzebujemy, szczególnie gdy niedomaga Milik a Błaszczykowski czy Grosicki z każdym sezonem są bliżej końca kariery. Warto podkreślić, że obecna kadra jest uważana za jedną z lepszych ekip w Europie. Na takie przywileje nie mógł liczyć Ebi Smolarek za czasów gry w reprezentacji. Cóż, jak mawia poeta – perły znajdziesz tylko na dnie. I mimo zmarnowanego potencjału nadal lubię sobie przypominać jak świeciła ta nasza polska perełka.

(KS)

Źródła: www.przeglądsportowy.pl, wikipedia.com, sport.pl, Encyklopedia Piłkarzy

 

 

Foto: przeglądsportowy.pl



Komentarze

komentarze


Góra