Przykurzone pomniki

Przykurzone pomniki (odc.28): urodziny wzorcowego obrońcy – Franco Baresi

Bohater kolejnego odcinka naszej serii obchodzi dzisiaj 58. urodziny. Tym niemniej jest zawodnikiem, który znakomicie by sobie poradził we współczesnej piłce. Dlaczego? Bo był zawodnikiem na wskroś wybitnym i doskonale radził sobie zarówno w ustawieniu 3-5-2, jak i w 4-4-2, które wymyślił Arrigo Sacchi.

Obydwa znajdują zastosowanie we współczesnym futbolu. W ustawieniu z trzema środkowymi obrońcami, dwóch z nich kryje rywali indywidualnie, trzeci to libero/sweeper – kontrolujący wydarzenia w strefie obronnej i usuwający zagrożenie, kiedy rywal przedrze się przez zasieki pozostałych defensorów. Dodatkowo – od zawodnika takiego wymaga się umiejętności wyjścia z piłką i udziału w kreowaniu akcji – w tym nasz bohater był wiodąca postacią światowego futbolu. Rozpoczął karierę w AC Milan w 1977 roku, a kiedy 10 lat potem do klubu zawitał Arrigo Sacchi – zastał tam duo, z którego uczynił najlepszych środkowych obrońców na świecie. Mowa o naszym bohaterze i Paolo Maldinim, którzy idealnie pasowali do koncepcji czterech defensorów grających w linii, której autorstwo przypisuje się włoskiemu szkoleniowcowi.

20. lat kariery w drużynie Rossoneri i ponad 500 spotkań i 33 gole w jej barwach plus 12. lat występów ze Squadra Azzurra – to dorobek Baresiego, który był typem piłkarza wiernego jednym barwom klubowym – jak potem Maldini czy Totti. Zawodnik o absolutnie nieprzeciętnych umiejętnościach i cechach, do których zaliczyć musimy przymioty fizyczne i mentalne: siła, umiejętność utrzymania wysokiego tempa, szybkość, zawziętość, wytrzymałość, koncentracja, perfekcyjne czytanie przebiegu gry, technika oraz gra piłką – to wszystko predestynowało go do znakomitej gry od linii defensywnej wzwyż. Potrafił też skutecznie wykańczać akcje – jak rasowy ofensywny pomocnik czy napastnik.

Franco Baresi był zawodnikiem o wyjątkowej inteligencji taktycznej, która czyniła go niezrównanym w walce o piłkę. Silny, twardy, doskonale się ustawiający – był mistrzem krycia i przechwytywania piłek i przerywania akcji rywali w niemożliwych sytuacjach, kiedy gol dla rywali wydawał się formalnością. Z takimi cechami i profesjonalizmem – kwestią czasu były trofea, których zawodnik zdobył sporo. Sześć razy Scudetto, trzy razy PE/LM i medale MŚ – złoty w ’82 (nie zagrał jednak ani minuty), brązowy w ’90 i srebrny w 1994 roku. W finale swojego ostatniego mundialu spudłował rzut karny przeciwko Brazylii, pomimo że był doskonałym egzekutorem jedenastek. Na MŚ w Hiszpanii, był w drużynie razem z bratem – Giuseppe, który 16. lat grał po drugiej stronie miasta, w Interze. To jedna z piękniejszych rywalizacji we włoskiej piłce. Co ciekawe – nie miał jakichś wyjątkowych warunków fizycznych a stał się wielki mimo, że w Milanie nazwano go na początku „Piscinin” – mediolański odpowiednik dla piccinino czyli malutki….

W 1997 roku zakończył karierę a jego klub zastrzegł numer „6” z którym grał. W 2004 roku Pele’ umieścił go na liście 125 najlepszych, żyjących piłkarzy – i bardzo słusznie, bo to wzór obrońcy wszechczasów, który z pewnością byłby wielki i we współczesnej piłce.

Przypomnijmy sobie jakim koszmarem dla rywali był Franco Baresi

 

Foto: lavocedelpopolo.it



[fbcomments]

Góra