Przykurzone pomniki

Przykurzone pomniki(odc.31). Drapieżny elegant: Juan Sebastian Veron

Zapraszam na kolejny odcinek cyklu „Przykurzone Pomniki”. Dzisiaj na tapetę weźmiemy gracza, które ja osobiście pamiętam najbardziej z czasów gry w Interze, inni pamiętają go jako niewypał transferowy Manchesteru United, a jeszcze inni ze świetnego czasu kiedy grał dla Lazio Rzym. Dziś zaprezentujemy Państwu sylwetkę Juana Sebastiana Verona.

Jaki ojciec taki syn

No może tak nie do końca. JSV jest synem JRV, czyli Juana Ramona Verona, który był znanym sprzed laty napastnikiem, a nasz dzisiejszy bohater zasłynął grając na pozycji pomocnika. Czasem ofensywnego, czasem rozgrywającego, a czasem defensywnego. Ogólnie: gdzie by go w środku nie postawić dawał sobie radę. „La Brujita” karierę zaczynał w argentyńskim klubie Estudiantes de La Plata, czyli też tam gdzie przed laty grał jego staruszek. W ’96 roku przeszedł do Boca Juniors, czyli jednego z najlepszych klubów Ameryki Południowej. W tym samym czasie zadebiutował też w kadrze narodowej – co interesujące był to mecz przeciwko reprezentacji Polski. Jeśli chodzi o kadrę to pojechał z nią na trzy mundiale, jednak nie udało mu się osiągnąć większych rzeczy.

Kto pamięta Svena Gorana-Erikssona?

To właśnie znany niegdyś szwedzki szkoleniowiec ściągnął dynamicznego pomocnika na Półwysep Apeniński. Dokładnie do Sampdorii Genua. Veron pewnie najlepiej wspomina czasy grania właśnie we Włoszech, to tam zdobył najwięcej tytułów i osiągnął status gwiazdy. No… nie dokładnie w Sampdorii, bo tam żadnych tytułów nie zdobył, jednak grał na tyle dobrze, że trafił do AC Parma i trafił tam chyba w najlepszym okresie. Grał tam jedynie rok, ale za to bardzo efektownie i efektywnie. Razem z innymi zawodnikami „Gialloblu” zdobył Puchar i Superpuchar Włoch oraz Puchar UEFA (obecnie: Liga Europy). Szczyt jego kariery w Europie przypada na czas kiedy grał dla Lazio Rzym, gdzie trafił właśnie po świetnym sezonie w Parmie. W Lazio współpracował ze swoim dawnym szkoleniowcem Svenem Goranem – Erikssonem. W Rzymie najlepszym jego sezonem był 1999/2000 w trakcie rozpoczynania się nowego milenium Veron zdobył dublet oraz Superpuchar Europy .

Anglia to nie miejsce dla wszystkich

Wszystko co dobre kiedyś się kończy. W tym konkretnym wypadku chodzi o to, że Eriksson zakochał się w Anglii i postanowił zostać jej selekcjonerem (jak wielu pamięta z marnym skutkiem sportowym, bo uczuciowo to wtedy Szwed rozkwitł;) ,a samo Lazio zaczęło mieć spore problemy finansowe, więc było zmuszone wyprzedać swoje gwiazdy – w tym właśnie Verona. Pomocnik za 28 milionów funtów (w tamtym czasie rekord transferowy w Anglii) trafił do Manchesteru United pod opiekę Sir Alexa Fergusona. Niestety, Argentyńczyk nie był w stanie dostosować się do angielskiego stylu gry oraz do samej niezbyt przyjaznej pogody, zaczął mieć też problemy ze zdrowiem. Przez to wszystko Veron trafił na listę pięciu najgorszych transferów wykonanych przez Alexa Fergusona w ciągu jego 27 lat spędzonych na Old Trafford. W 2003 roku Veron postanowił spróbować sił w rosnącej w siłę Chelsea Londyn. Tam niestety przekonał się w pełni, że Anglia to nie jest miejsce dla niego i dodatkowo znalazł się na liście „50 najgorszych transferów w historii Premier League” według The Times. Choć w międzyczasie Pele’ wrzucił go do swojej listy 100 najlepszych piłkarzy stulecia FIFA. Co brzmi całkiem miło.

Taktyczny odwrót w stronę Włoch

Po średnio przyjemnej wizycie na Wyspach, gdzie pomocnik w żaden sposób nie mógł zaprezentować swoich umiejętności,  postanowił on wrócić do Włoch. Konkretnie do Interu Mediolan. Tam pograł dwa lata i choć wielu mówi, że w żaden sposób się nie wyróżnił to ja osobiście najbardziej pamiętam Verona z tamtych czasów. Może ze względu na to, że chłop rzuca się w oczy bo jest dość potężny ale jego styl gry był bardzo dynamiczny, elegancki, drapieżny i ciekawy. Oglądanie go w akcji to była czysta przyjemność. I to jak dobrym był piłkarzem pokazał dopiero jego powrót do ojczyzny.

I’m back!

Kiedy Veron postanowił wrócić do ojczyzny biły się o niego najlepsze kluby w Argentynie. On jednak postanowił wrócić do macierzystego klubu aby jego kariera zatoczyła koło. I kiedy wszyscy spodziewali się, że JSV będzie sobie spokojnie grał na piłkarskiej emeryturze to on tak wypalił, że znacząco przyczynił się do tego, że La Plata zdobyła pierwszy od 23 lat tytuł mistrzowski. Jednak największy szok pojawił się w momencie kiedy „Zabójcy Szczurów” wygrali Copa Libertadores po 39 latach przerwy! Ostatecznie Juan Sebastian Veron zakończył karierę tam gdzie ją zaczął, my zapamiętamy go jako skutecznego, dzikiego pomocnika ze świetną techniką, wolnością gry, wspaniałymi golami i podaniami przez pół boiska „na nos”. Veron pokazał, że powrót na stare śmieci po paru ciężkich latach nie musi oznaczać końca kariery. Czy wykorzystał w pełni swój potencjał? Raczej nie, ale i tak zapisał się w historii futbolu.

 

 

Foto:sportbible.com



[fbcomments]

Góra