Polacy w ligach zagranicznych

Przyszłość kadry (odc.4): Mariusz Stępiński

Czy w ostatnich latach polski piłkarz, pragnący zrobić karierę na międzynarodowym poziomie, musi już za młodu wyjechać za granicę i przedzierać się przez kolejne etapy rozwoju na obczyźnie? Przykłady Kamila Glika, Grzegorza Krychowiaka, Wojciecha Szczęsnego czy Arkadiusza Milika w różnym stopniu, ale potwierdzają tą tezę. Niemniej jednak bohater dzisiejszego odcinka wybrał ten pierwszy wariant, na razie z różnym skutkiem. Ale potencjału nie można mu odmówić. Przed Państwem Mariusz Stępiński.

Niedawno pisaliśmy o tym, że Stępiński na stałe przeniósł się do Chievo Verona, po wcześniejszym rocznym wypożyczeniu. Miejmy nadzieję, że we włoskim klubie osiądzie na dłużej i ustabilizuje formę. Zanim jednak doszło do przenosin na salony Serie A, napastnik musiał przeszedł długą i mozolną tułaczkę po zagranicznych ligach. Zaczęło się w bliskim memu sercu Widzewowi Łódź, w którym występował w latach 2011-2013. Pamiętam jak w sezonie 12/13 RTS grał z Jagą u siebie i z bratem patrzyliśmy jak od początku drugiej połowy na boisku zameldował się właśnie Stępiński. 15 minut później cieszyliśmy się już z jego bramki na 2:0 dla Widzewa. Co ciekawe, kapitanem Jagi w tamtym meczu był dobrze Państwu znany Michał Pazdan. Stępiński wielokrotnie podkreślał swoją miłość do klubu z Łodzi i pokazuje to nadal, przyjeżdżając kiedy tylko może na nowy stadion by oglądać byłą drużynę w akcji. Z Widzewa trafił do Norymbergi, gdzie przez dwa sezony rozegrał 23 mecze i strzelił 6 bramek. Następnie na sezon 14/15 został wypożyczony do Wisły Kraków, gdzie również nie zachwycał. Ostatecznie z Niemiec kupił go Ruch Chorzów, w którym zagrał w 42 spotkaniach i strzelił 18 bramek.

Dobra postawa na polskich boiskach przyczyniła się do ponownego wojażu za granicę piłkarza. Tym razem trafiło na Francję. Stępiński przeszedł do FC Nantes, czyli klubu, w którym prezesem jest również Polak, Waldemar Kita. W miejscu narodzin Juliusza Verne’a napastnik miał powoli wchodzić do składu. I owszem, tak było, z tym, że ze zdecydowanym naciskiem na słowo „powoli”. Ostatecznie po sezonie, gdzie zameldował się na liście strzelców tylko 7 razy, trafił na wypożyczenie do Chievo. W Weronie występował głównie w roli rezerwowego ale jego bramki przyczyniły się kilkukrotnie do zwycięstwa zespołu. I tutaj dochodzimy do teraźniejszości.

Stępiński pojawił się też u Adama Nawałki na Euro2016, był  w szerokiej kadrze przed mundialem w Rosji, ostatecznie jednak nie pojechał z kolegami. Ma bogatą przeszłość w reprezentacjach młodzieżowych, obycie w dwóch z pięciu największych lig świata. Kiedy patrzymy na jego występy wydaje się, że ma wszystko by stać się klasowym napastnikiem. Piłkarz ma 23 lata, czyli najwyższy czas, by zaczął prezentować na zachodzie to, za co pamiętają go kibice z Ekstraklasy. Nawet jeśli pozycję napastnika mamy w kadrze przynajmniej na jakiś czas dobrze obsadzoną (jest przecież Lewy i Milik) , to za kilka lat właśnie Stępiński ma szansę grać pierwsze skrzypce – niczym nie ustępuje Kownackiemu, a ma ciut lepszy bilans osiągnięć niż gracz Sampdorii. Na razie musi ciężko trenować i wypracować miejsce w składzie a powołania od Jerzego Brzęczka spłyną same.

 

 



[fbcomments]

Góra