Artykuły i felietony

Legia w Lidze Mistrzów? Rekord za rekordem [CIEKAWE STATYSTYKI]

wikipedia.pl

Za nami faza grupowa Ligi Mistrzów. Jak zwykle nie obyło się bez niespodzianek, jednak – tradycyjnie – to faworyci przeszli dalej. Najlepsze europejskie kluby będą mogły się ekscytować LM i czuć realne zagrożenie odpadnięciem z rozgrywek dopiero od 1/8 finału. Tymczasem Legia Warszawa sporo namieszała już w fazie grupowej. Mistrzowie Polski mieli udział w pobiciu kilku rekordów LM, a także przyczynili się do paru ciekawostek statystycznych. Większość z nich padła podczas spotkania z Borussią Dortmund.

Takie marki jak Bayern Monachium, Real Madryt czy Barcelona, po nudnej jesieni (chociaż akurat Królewscy przysporzyli swoim fanom troszeczkę nerwów) wreszcie, wraz z poniedziałkowym losowaniem fazy pucharowej, będą mogły się emocjonować prawdziwymi szlagierami.  Europejska elita wraca do grania między sobą. A przecież wszystko wskazuje na to, że już w ciągu ośmiu lat może powstać „Superliga”, zrzeszająca tylko największych i najsilniejszych (czytaj: najbogatszych).
Śmierć sportu
Powstanie takich rozgrywek zabije ideę sportu i rywalizacji, ale czasem trudno się im dziwić.
Wyobraźcie sobie, że Real Madryt poniósł ostatnią jesienną porażkę na Santiago Bernabéu w  2009 roku, kiedy przegrał z Milanem. A w barwach Rossenerich grali piłkarze pokroju: Alessandro Nesty, Andrei Pirlo czy Ronaldinho.
Z szesnastu najwyżej rozstawionych drużyn w grupach dalej nie awansowała tylko CSKA Moskwa. W 6. kolejce fazy grupowej, praktycznie wszystko już było jasne. Nie tylko: kto awansuje do 1/8 finału, ale często też z jakiej pozycji (np. mecz Bayernu z Atletico, był o przysłowiową pietruszkę).

Nie oszukujmy się… W głównej mierze to nie wymiar sportowy determinuje nieuniknioną futbolową rewolucję, ale aspekt finansowy. Przykładowo: spotkanie Barcelony z PSG zapewni obu klubom znaaaacznie więcej pieniędzy (dochód z dnia meczowego czy prawa telewizyjne), niż starcia z Dynamem Zagrzeb czy inną Legią Warszawa. Wielkie kluby gardzą spotkaniami z outsiderami.

Mimo powszechnej panującej nudy, Legia Warszawa zrobiła wszystko, by kibice się nie nudzili.

1. Mistrzowie Polski zrównali się z Białoruskim BATE Borysów pod względem największej liczby straconych bramek w historii fazy grupowej LM. Obie drużyny straciły aż 24 bramki!

2. Legia dużo traciła goli, ale także sporo strzeliła. W sześciu meczach zdobyła 9 bramek. Co dało jej 11. miejsce pod tym względem.
Więcej mieli tylko: Borussia Dortmund – 21, Arsenal Londyn – 18, Real Madryt – 16, Barcelona – 15, Bayern Monachium – 14, PSG – 13, Manchester City – 12, Juve i Napoli – po 11, Benfica Lizbona 10.

3. W meczach z udziałem Legii padła największa liczby goli – aż 33!

Pozostałe rekordy LM i ciekawostki statystyczne były związane z meczem Borussia – Legia, który niemiecka drużyna wygrała 8:4.
– Pobito wówczas rekord pod względem liczby bramek w jednym mecuz. Poprzedni nalżeał do Monaco i Deportivo. Klub z księstwa zlał wtedy Hiszpanów 8:3.

– Wyrównano wtedy także rekord goli z jednej połowy meczu Champions League (rówanież Monaco – Deportivo).

– Borussia została także pierwszą drużyną w historii LM, która wpakowała ponad 12 bramek jednemu rywalowi w tej samej edycji rozgrywek.

– A piłkarz BVB, Ousmane Dembele, stał się najmłodszym piłkarzem w tych rozgrywkach, który zaliczył trzy asysty w jednym spotkaniu. Francuz ma zaledwie 19 lat.

– Podczas meczu BVB – Legia padło aż pięć goli w pierwszych 25 minutach. A także siedem bramek – 32. minuty. Nigdy wcześniej w historii LM nie było tak szalonego meczu.

– W Dortmundzie Shinji Kagawa ustrzelił drugi najszybszy dublet tych rozgrywek – sześć lat temu Gareth Bale był lepszy o sekundę. Wtedy jego Tottenham przegrał 3:4 z Intrerem Mediolan.

Chyba się nie nudziliście?
(źródła: transfermarkt.de, tomaszcwiakala.pl, wikipedia.pl)



[fbcomments]

Góra